logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Zwrot samochodu po sprzedaży - kupujący zgłasza awarię turbiny

DamianVWB5 04 Gru 2020 08:27 32082 232
REKLAMA
  • #1 19088402
    DamianVWB5
    Poziom 19  
    Posty: 569
    Pomógł: 11
    Ocena: 153
    Witam. Jeśli nie ten dział proszę o przeniesienie.

    W lutym br. sprzedałem auto 2002 r. Wszystko ładnie, pięknie, kupującemu się podobało. Ze 20x oglądał od jesieni ub. roku. Głowę zawracał że chce kupić, bo ma stalowe zawieszenie itp. bo zadbane i mu się ogólnie podoba. Dwa dni przed kupnem był z żoną jeszcze oglądać. Jazda próbna ponad 40 km (ok. 3 godz ich nie było). Po przyjeździe wszystko cacy ma moc, nie dymi, nie stuka nie puka. Padło słowo kupujemy że przyjadą za dwa dni. Przyjechali pisać umowę. Poinformowałem co zrobione/wymienione, papiery z części też dostali. Podoba się. Sprzedane. Na drugi dzień auto przerejestrował na siebie. 
    Po kilku dniach dzwoni że pojechał do Wawy i padła turbina, nie ma mocy i gaśnie. Oddał na jakiś warsztat w celu sprawdzenia. Warsztat wystawił jakieś kosmiczne ceny na kwotę bagatela 4500 zł za turbinę, pompowtrysk, czyszczenie dolotu i egr, filtry i inne pierdoły i domagał się zwrotu kasy i oddaje auto. Nie zgodziłem się. Po kilku dniach pismo od radcy prawnego że sprzedałem z wadami ukrytymi o czym nie miałem pojęcia i mam płacić za naprawy, albo droga sądowa, oczywiście też odmówiłem i poszedłem do swojego radcy. Autem z żoną jeździliśmy 3 lata, ojciec czasami też pożyczał. Nic się nie działo, nie dymił, ładnie silnik pracował, nie stukało nie pukało, ogólnie o auto dbałem. Za tydzień sprawa. Czego się spodziewać? Zaznaczę, że on ma ciężką nogę. Jako, że to znajomy z okolicy mam rozmowy z fejsa jak się chwalił że potrafi drifty robić pod marketem. Wszystkie te i inne dowody zostały dołączone do sprawy przez mojego radce.
  • REKLAMA
  • #2 19088499
    andrzej20001
    Poziom 43  
    Posty: 17767
    Pomógł: 1574
    Ocena: 6649
    Turbosprężarka, pompowtrysk to elementy ulegające normalnemu zużyciu, nigdy nie wiadomo kiedy w starym aucie ulegną awarii, czyszczenie dolotu, filtry to obsługa. Jeśli turbo by było uszkodzone to auto przy sprzedaży by nie jechało, jakieś hałasy, dymienie itd... I by nie kupił tego auta. Sprawdził wypróbował kupił dał staremu rzęchowi w palnik i się zepsuło. Życie.
    Napisz jak sprawy się potoczyły, bo wielu ludzi ma takie problemy. I spokojnie na sprawie, nie unoś się.
  • #3 19088534
    DamianVWB5
    Poziom 19  
    Posty: 569
    Pomógł: 11
    Ocena: 153
    Też mu to tłumaczyłem, że zajechał podzespoły silnika i szuka naiwniaka, który mu zapłaci. Auto jak widziałem to jeździ już.
    Poza tym znam go i tym bardziej bym nie sprzedał uszkodzonego auta komuś, kogo znam, a wiem jak on jeździ. Mówiłem że auto ma tylko 100 koni nie 200. Sprzedałem 5 aut w bliskie okolice i nikt nie robił roszczeń, bo wiedziałem że są sprawne mechanicznie, nie powiem, że idealne jako, że stare używane, bo bym skłamał. Raz się zdarzyło, że kupiec dzwonił podziękować bo prawdę powiedziałem o aucie co zrobione. A ten gościu szuka cudów w 18 letnim aucie. Poza tym auto był sprawne, turbina ciągnęła ładnie, pompowtryski sprawdzałem dla swojej wiedzy i wszystko było okej. A jak coś wymagało wymiany bo się zużyło to wymieniałem.
  • #4 19088536
    sunrise84
    Poziom 42  
    Posty: 7221
    Pomógł: 979
    Ocena: 877
    Jeżeli sprzedawałeś jako osoba prywatna, to nie dajesz gwarancji na samochód.
    Klient widział, sprawdzał jeździł nim, więc widziały gały co brały.
    Miałem podobny temat, kobietka się bardzo napaliła na moje auto, przyjechała oglądała jeździła, na oględzinach i zakupach była ze szwagrem, bo mąż był w pracy.
    Za tydzień dzwoni do mnie, że coś w silniku nie tak, że była u mechanika i że 2 cylinder zużyty i że bierze olej, bla, bla, bla.

    Powiedziałem krótko, umowa cywilno-prawna a na niej zapis widnieje, że zgadza się pani ze stanem faktycznym samochodu i nie będzie wnosić późniejszych roszczeń wynikających z naturalnego zużycia pojazdu.

    Dodano po 4 [minuty]:

    Poza tym nie przejmuj się, skoro mówisz prawdę i znasz to auto, to z czystym sumieniem w sądzie trzymaj się swojej wersji prawdy i tyle.
    To tak, jakby nowy właściciel po zakupie twojego auta wziął go na tor wyścigowy celem wypróbowania osiągów i reszty, gdzie po tej próbie stwierdziłby, że hamulce ma do wymiany, opony się zużyły, za wysokie spalanie, i oleju ubyło w silniku, gdyż ten pracował prawie non-stop na czerwonym polu obrotomierza.
    Ten samochód ma 18 lat, więc ma prawo się zużyć.
    A mechanik to pajac bo widzi stare auto i okazję do zarobienia kasy.
    Co to za samochód?
  • #5 19088546
    DamianVWB5
    Poziom 19  
    Posty: 569
    Pomógł: 11
    Ocena: 153
    Poza tym, kupując to auto 3 lata temu, 2 tygodnie od zakupu wymieniałem zestaw sprzęgła z dwumasą. Nie latałem po sądach tylko zrobiłem i jeździłem. Teraz kupiłem auto. Pojeździłem i pompowtrysk padł. Kupiłem, wymieniłem i nie mam do nikogo pretensji. Jestem świadom, że auto ma prawie 20 lat i w każdej chwili coś się może rozlecieć. Naprawia się i jeździ dalej

    Dodano po 3 [minuty]:

    Auto VW Bora z 2002 r. Tak mu się spodobało. Pół roku męczył, że chce kupić. Teraz męczy, że chce kasy za naprawę.

    Dodano po 2 [minuty]:

    Cyt. z innego forum "prawnicze"

    A jeśli turbina padła to cóż, to akurat można było zobaczyć przy zakupie, bo (czy to diesel czy turbobenzyna) auto które ma turbinę i deklarowane 130+ koni powinno rwać asfalt na tej turbinie. Jeśli jest zajechana, to jest to czuć, że ta turbina nie kręci jak należy (chyba, że nie wykonałeś jazdy próbnej, to teraz żałuj...)
    A samo turbo, to też część eksploatacyjna, której nieprawidłowe użytkowanie może prowadzić do awarii.
    Rękę dam sobie obciąć, że zamiast odczekać po używaniu turbo (2-5 minut, zależnie od trasy i intensywności używania turbo) od razu gasiłeś silnik, co negatywnie wpływa na żywotność turbiny, która nadal się jeszcze kręci i potrzebuje smarowania oraz chłodzenia (olej w tym celu jest wykorzystywany). A jak śmigałeś dla przykładu 100 km często i gęsto kręcąc turbiną a potem gasisz auto zaraz jak się zatrzymasz, to sorry, ale sam mogłeś zajechać turbo nawet w 2-3 dni.
  • #6 19088745
    andrzej20001
    Poziom 43  
    Posty: 17767
    Pomógł: 1574
    Ocena: 6649
    Spokojnie idz na sale , jak sędzia pyta to mów , nie wcinaj się. Niech tamten sie spuszcza.
  • #7 19088755
    DamianVWB5
    Poziom 19  
    Posty: 569
    Pomógł: 11
    Ocena: 153
    Tylko zastanawia mnie komu sędzia da wiare. Ja wiem że auto było sprawne. W dniu zakupu nawet im zaprowadziłem pod dom bo przyjechali autem a nie mieli kierowcy.
  • #8 19088762
    andrzej20001
    Poziom 43  
    Posty: 17767
    Pomógł: 1574
    Ocena: 6649
    Sędzia też jest kierowcą zapewne, nerwem nic nie zdziałasz. Spokojnie opisz jak było i tyle. 18 letnie auto z gwarancją , hmmm ...
  • REKLAMA
  • #9 19088765
    sunrise84
    Poziom 42  
    Posty: 7221
    Pomógł: 979
    Ocena: 877
    andrzej20001 napisał:
    Spokojnie idz na sale , jak sędzia pyta to mów , nie wcinaj się. Niech tamten sie spuszcza.


    Dokładnie . Odpowiadaj na pytania zadawane przez sędziego i zachowaj spokój .
    Obstawaj przy swoim , sprzedałeś auto sprawne . To że nowy właściciel je zarżnał to będzie musiał to jakoś udowodnić . Sprawa sama się rozwiąże jak on zacznie się w swoich zeznaniach motać .
  • #10 19088794
    DamianVWB5
    Poziom 19  
    Posty: 569
    Pomógł: 11
    Ocena: 153
    Wpadł ktoregoś razu po kupnie ze ma 2l rękojmi i ma prawo oddać.

    Mam świadków żone i ojca. Innych nie podam bo nie znali auta. Zona jak to zona jeździła ze mną a ojciec pożyczał czasami jako ze jego auto miało hak a moje nie miało więc brałem z hakiem gdzieś tam coś przewieźć. A on brał moje gdzieś podjechać.
    Mam też znajomego komisanta który mu sprzedał auto i też domagał się kasy na nowe zawieszenie. Ale nie chce sie mieszać w moje sprawy
  • #11 19088802
    sunrise84
    Poziom 42  
    Posty: 7221
    Pomógł: 979
    Ocena: 877
    Że jemu się chce robić dym na sali sądowej o auto warte 5000zł 8-O .
    Widocznie ma za dużo wolnego czasu .
    Nie przejmuj się idź na ta rozprawę i poczekaj na tok sprawy .
  • REKLAMA
  • #12 19088825
    DamianVWB5
    Poziom 19  
    Posty: 569
    Pomógł: 11
    Ocena: 153
    Ja mu tlumaczyłem ze nic nie ukryłem tym bardziej ze znam człowieka i uszkodzonego bym mu nie sprzedał. Pod jego nogą opony piszczą to wiem ale to też powiem w sądzie. Mam filmik z jego jazdy. Mam rozmowy jak się chwalił driftami pod marketem. To już zostało większości dołączone do akt sprawy reszta w trakcie
  • #13 19088834
    sunrise84
    Poziom 42  
    Posty: 7221
    Pomógł: 979
    Ocena: 877
    No więc jak masz dowody załączone do sprawy to co się człowieku martwisz ?
    Im mniej gadasz tym lepiej.
    Milczenie jest złotem .
    Wszystko potoczy się na sali sądowej .
    Nie wychodź przed orkiestrę kiedy nie jesteś proszony zwłaszcza na sali sądowej .
  • #14 19088842
    andrzej20001
    Poziom 43  
    Posty: 17767
    Pomógł: 1574
    Ocena: 6649
    DamianVWB5 napisał:
    Mam świadków żone i ojca.
    to nie są świadkowie ,szkoda ich czasu

    sunrise84 napisał:
    Mam filmik z jego jazdy. Mam rozmowy jak się chwalił driftami pod marketem
    to ok

    siedz na d... i bez gwałtownych ruchów, niech sie pieni
  • #15 19089169
    DamianVWB5
    Poziom 19  
    Posty: 569
    Pomógł: 11
    Ocena: 153
    Ale takie coś wkur.... skoro wiesz że auto sprawne sprzedane, nie zatajone nic a taki typ szuka coś w sądzie bo wymaga auta salonowego w budżecie poloneza. Uszkodził i szuka glupiego który zapłaci.
    Na drugi dzień po zakupie ponad 300km zrobił, sam się pochawalił
  • #16 19089349
    tzok
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Posty: 38719
    Pomógł: 3166
    Ocena: 6471
    Bądź opanowany, nie rzucaj żadnych oskarżeń, na które nie masz twardych dowodów. Niech się sam pogrąży. Jeśli Ci nerwy nie puszczą, to nie masz się czego bać. Tylko jeszcze raz - masz być spokojny, opanowany i... uprzejmy. Odzywać się tylko jak Cię pytają, odpowiadać rzeczowo i bez własnych domysłów.

    Twoja linia obrony to - przedmiotowe usterki są wynikiem naturalnego zużycia eksploatacyjnego, nie mogłeś przewidzieć, kiedy wystąpią. Kupujący był świadomy, że kupuje samochód używany i niektóre jego podzespoły mogą wykazywać zużycie. Nie wiesz, w jaki sposób używał samochodu, ale nieodpowiednia eksploatacja i/lub zatankowanie niewłaściwego paliwa, mogły w krótkim czasie doprowadzić do takich awarii.

    Oczywiście rękojmia obowiązuje i jeśli wykaże jakąś wadę ukrytą, to ma prawo zwrócić samochód. Ty jednak uważasz, że rzeczone usterki powstały z jego winy, więc nie zgadzasz się na zwrot samochodu w takim stanie. Jeśli byłaby więc jeszcze jakaś zasadna wada to i tak musi usunąć usterki, które sam spowodował, na własny koszt lub pokryć koszty ich usunięcia. Dopiero wtedy może zwrócić samochód, a Ty zwrócisz mu pieniądze.

    Wady ukryte to np. niezgodnie ze sztuką wykonana naprawa blacharska (np. naprawa podłużnic), silnik zalany "motodoktorem", odłączone/zaklejone kontrolki, korozja podwozia przykryta "barankiem", poklejony żywicą blok silnika i tego typu "kwiatki".
  • #17 19089437
    PRL
    Poziom 41  
    Posty: 6890
    Pomógł: 953
    Ocena: 892
    Nie zajmuję się naprawą samochodów, ale sama statystyka mówi, że awaria czegokolwiek może nastąpić w sekundę po podpisaniu umowy.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #18 19089445
    sunrise84
    Poziom 42  
    Posty: 7221
    Pomógł: 979
    Ocena: 877
    Lecz aby udowodnić to jako sprzedającemu należy poprosić o ocenę rzeczoznawcy sądowego bo sprawa już jest w sądzie ,więc koszta biegłego sądowego ponosi wnioskujący . Finał tego będzie taki że wnioskujący za chwilę zapłaci więcej niż to auto jest warte lub naprawa tego silnika .
  • #19 19089508
    DamianVWB5
    Poziom 19  
    Posty: 569
    Pomógł: 11
    Ocena: 153
    Ja mu powiedziałem jak mnie nachodził ze jak chce płacić i ma dużo kasy na sądy to niech zakłada sprawe i bedziemy się sadzić.

    A co najlepsze mój pełnomocnik wyśmiał te jego dokumenty i żądania gdyż jest coś takiego że się pomylił w opłacie sądowej o 350zł za dużo wpłacił (nie wiem jak) i żąda odemnie zwrotu tych 350zł. Sąd 400zł a wpłacił 750zł i ja mam niby zwrócić za pomyłke.

    Dodano po 3 [minuty]:

    Poza tym nie jestem mechanikiem z zawodu... co jedynie to mogę klocki hamulcowe zmienić, olej... do tego nie trzeba być mechanikiem.
  • #21 19089533
    DamianVWB5
    Poziom 19  
    Posty: 569
    Pomógł: 11
    Ocena: 153
    To wiem. Ale ja nic nie ukryłem. Sprawnym autem odjechał. Jeszcze chciał zebym mu zatankował do pełna i koła zmienił na zimowe bo były dwa komplety bo on czasu nie ma. Taka to historia cyrkowa.
  • #22 19091079
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30230
    Pomógł: 1185
    Ocena: 4301
    DamianVWB5 napisał:
    Ja mu powiedziałem jak mnie nachodził ze jak chce płacić i ma dużo kasy na sądy to niech zakłada sprawe i bedziemy się sadzić.
    Trzymam twoją stronę ale w sądzie różnie bywa. Zakładam, że masz 75-80% szans na wygraną.
    Napisałeś:
    DamianVWB5 napisał:
    Sprzedałem 5 aut w bliskie okolice i nikt nie robił roszczeń
    W jakich odstępach czasu je sprzedałeś? Jeżeli twój przeciwnik o tym wie, może wnioskować by sąd potraktował cię jak handlarza używanych samochodów a nie jako prywatnego użytkownika starego auta. Wtedy rękojmia obowiązuje.
    Nie oznacza to z automatu wygranej kupca ale jego szanse są zdecydowanie dużo większe.
  • #24 19091157
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30230
    Pomógł: 1185
    Ocena: 4301
    Można nie mieć działalności a jednak być handlarzem ale odstępy trzyletnie to wystarczająco dużo by nie zostać posądzonym o nielegalny handel.
  • REKLAMA
  • #25 19091172
    DamianVWB5
    Poziom 19  
    Posty: 569
    Pomógł: 11
    Ocena: 153
    Nie handluje na bierząco... jak wspomniałem 3-4l odstęp. Kupuje dla siebie coś nowszego a stasze sprzedaje jak to w handlu
  • #26 19091330
    bumble
    Poziom 40  
    Posty: 7189
    Pomógł: 608
    Ocena: 1190
    Ludzie auta co rok zmieniają. Żeby nie płacić podatku wystarczy ze jeździsz pol roku. W umówię powinien być zapis ze stan auta znany jest kupującemu i w razie wystąpienia usterki po kupnie nie będzie on wnosil zadnych roszczeń itd.
  • #27 19091583
    DamianVWB5
    Poziom 19  
    Posty: 569
    Pomógł: 11
    Ocena: 153
    Jest zapis ze- zapoznał się ze stanem technicznum, kupującemu stan techniczny jest znany o roszczeniach nie ma wzmianki. Zwykła podstawowa umowa.

    Na przyszłość jak bede sprzedawał auto z automatu napisze ze odstępuje od rękojmi. Albo kupi ten ktoś albo nie. Nie mam zamiaru znowu latać po sądach . To tak jakbym majtki kupił założył na dupe i oddał po 2tyg bo na szwie w dupe dusi 🤷‍♂️
  • #28 19091599
    bumble
    Poziom 40  
    Posty: 7189
    Pomógł: 608
    Ocena: 1190
    Myśle ze ten zapis ze kupujący zapoznał się ze stanem technicznym jest wystarczająca.
  • #29 19091637
    vodiczka
    Poziom 43  
    Posty: 30230
    Pomógł: 1185
    Ocena: 4301
    bumble napisał:
    Myśle ze ten zapis ze kupujący zapoznał się ze stanem technicznym jest wystarczająca.

    Niekoniecznie bo pozostaje wada ukryta ale o ile nie została podstępnie zatajona przez sprzedającego nie może być podstawą roszczeń z tego tytułu.
    Reasumując, wiele zależy od "papugi" i sformułowaniu pozwu. Proszę zapoznać się z poniższym wyrokiem i jego uzasadnieniem.
    Pozwany przegrał w pierwszej instancji ale wygrał apelację.
    https://www.saos.org.pl/judgments/304856
  • #30 19091658
    sunrise84
    Poziom 42  
    Posty: 7221
    Pomógł: 979
    Ocena: 877
    Tak tekst dobry natomiast w tym wyroku są ewidentnie wskazane zatajone usterki które wpływają bezpośrednio na bezpieczeństwo i sposób użytkowania pojazdu.
    Dalej nie czytałem bo na początku było to jasne że auto ma nałożone świeże zabezpieczenie antykorozyjne co powinno wzbudzić podejrzenia kupującego .

    Kto normalny przed sprzedażą nakłada świeże zabezpieczenie antykorozyjne ?

Podsumowanie tematu

✨ W lutym 2020 roku sprzedano samochód VW Bora z 2002 roku, który po kilku dniach użytkowania przez nowego właściciela zgłosił awarię turbiny. Kupujący domagał się zwrotu pieniędzy, argumentując, że auto miało wady ukryte. Sprzedający, jednak, twierdził, że auto było sprawne w momencie sprzedaży, a wszelkie usterki wynikają z normalnego zużycia eksploatacyjnego. W trakcie dyskusji podkreślano, że sprzedający nie ma obowiązku udzielania gwarancji na używane auto, a kupujący powinien być świadomy ryzyka związanego z zakupem starszego pojazdu. W końcu sprawa trafiła do sądu, gdzie biegły stwierdził, że usterki były wynikiem normalnego zużycia, a nie wad ukrytych, co doprowadziło do przegranej kupującego, który poniósł koszty postępowania.
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA