Zauważyłem ostatnio pewien problem.
Lutowałem płytkę, i chwyciłem się jakiejś ścieżki (duża odległość od punktu przyłożenia lutownicy), poczułem mrowienie w palcach. Po wyłączeniu i ostudzeniu lutownicy przypadkowo dotknąłem nią policzka, czuć że prąd przepływa. Lutownica jest wyłączona, nie pracuje. Podpiąłem do niej miernik, ustawiłem na zakres AC, jedna sonda na grot, druga do parkietu w warsztacie, i na mierniku odczyt 200V. W warsztacie mam starą instalację, bez przewodu PE, myślę że to może być też od tego, ale że takie napięcie na grocie i to przy wyłączonej stacji?
Czy takie zjawisko może uszkodzić elementy? (głównie scalaki)
Lutowałem płytkę, i chwyciłem się jakiejś ścieżki (duża odległość od punktu przyłożenia lutownicy), poczułem mrowienie w palcach. Po wyłączeniu i ostudzeniu lutownicy przypadkowo dotknąłem nią policzka, czuć że prąd przepływa. Lutownica jest wyłączona, nie pracuje. Podpiąłem do niej miernik, ustawiłem na zakres AC, jedna sonda na grot, druga do parkietu w warsztacie, i na mierniku odczyt 200V. W warsztacie mam starą instalację, bez przewodu PE, myślę że to może być też od tego, ale że takie napięcie na grocie i to przy wyłączonej stacji?
Czy takie zjawisko może uszkodzić elementy? (głównie scalaki)