Daj na początek WYRAŹNE zdjęcie płytki z obu stron zwłaszcza tam, gdzie te popalone ścieżki.
Trzeba zobaczyć, czy fotokomórki (bo to rozumiesz pod pojęciem czujek?) mają zasilanie, czy właśnie to zasilanie się spaliło - wtedy trzeba zapewnić fotkom zasilanie zastępcze a wejścia użyć fabrycznego.
Na dodatek STOP w tym napędzie jest jeden i dość dziwny, bo służy tylko do obsługi klapki rozsprzęglania, a po zadziałaniu tego wejścia pierwszy ruch bramy to zamykanie w trybie zwolnienia aż do krańca (dla odświeżenia pozycji zamknięcie- napęd jest bez krańcówek i musi wiedzieć, gdzie jest pozycja referencyjna-startowa czyli zamknięcie, bo przez ręczne przesunięcie, które przeważnie następuje po rozsprzęgleniu tą pozycję gubi) - czyli rzecz jest dość upiredliwa bo po zadziałaniu fotek będzie to samo.
Jeszcze jeden pomysł, ale zależy co działa a co nie - jeśli jest uszkodzone wejście fotek na zamknięciu a sprawne na otwarciu, to można odwrócić kierunek bramy i wykorzystać wejście fotek na otwarciu.
A co do "lampy" (zakładam że idzie ci o koguta czyli pomarańczowy sygnalizator) to coś takiego:
PS. Jeśli nie masz bladego pojęcia o prądzie, elektronice a lutownicę widziałeś tylko u blacharza dachowego (bez urazy )- nie bierz się nawet za "obejścia" tylko szukaj kumpla elektronika. Kilka rzeczy trzeba sprawdzić, kilka wypróbować no i wiedzieć co się robi....