bambus94 napisał: Wtedy odkryłem że są da sposoby na zgaszenie żarówki zasilanej z baterii, jeden to odciąć zasilanie a drugi to zewrzeć kabelki idące do żarówki.
Tak robią i "zawodowcy". Był taki elektryk u mnie w pracy co wyłączał bezpieczniki na odległość, nawet kilkadziesiąt metrów. Brał dwa kabelki (fazkę i zero lub dwie fazki) i stykał ze sobą. Trochę dymu, huku i bezpiecznie można dalej pracować. Oczywiście nie polecam naśladować.
Ja chyba jakiś inny jestem, nie zaczynałem od budowy czegoś tam, w ogóle nie miałem pojęcia o co biega w tej elektryce, ale mi się bardzo podobało jak gość przyszedł do naprawy telewizora, był niczym mag, pozostawiał po sobie zapach kalafonii no i oczywiście ta jego tajemna wiedza, to mi imponowało.
Potem szkoła Studium Elektroniczne, dalej studia na Politechnice Świętokrzyskiej, no i praca.
Tak z ciekawostek które mi się przypomniały to uczenia nas (uczniów studium) o tranzystorach przez nauczycieli którzy sami się przyznawali że muszą się uczyć razem z nami (byli to inżynierowie którzy kończyli szkoły albo końcówka lat 50 lub początek 60 i zatrzymali się na lampach). Tylko Andrzej (tak miał na imię i taką miał ksywkę) który był po Politechnice Warszawskiej, miał wtedy 30 lat miał ogromną wiedzę na temat półprzewodników. To były lata 82 do 84. Dla uświadomienia sobie tych czasów dodam że do 83 roku był produkowany w WZT OTV Antares i był na lampach, ale miał już "głowicę zintegrowaną" zamiast przełącznika kanałów. Dziś to może śmieszy ale tak było w mordę.
Dziś też są karty o pojemności 1 tera, wielkości opuszki palca. Taka karta ma pojemność prawie ...miliona dyskietek. Przecież to wszystko się w pale nie mieści jak mawiał milicjant co przynosił cielęcinę do domu.