Witam wszystkich, kope lat!
Mam Volkswagena Multivan T5.1 (po lifcie) z zainstalowanym webasto, z którego mam zamiar korzystać czasami wiele godzin, a nawet całą noc (jakby co mam w środku czujniki dymu, CO, CO2 i innych parametrów jakości powietrza).
Mam obecnie jeden akumulator rozruchowy i nie jest on w stanie zasilać dmuchawy przez cały ten czas. Dotychczas, nawet przy webasto ustawionym bez limitu, samochód wyłącza webasto i dmuchawę przy niskim stanie naładowania i informuje o konieczności uruchomienia silnika. Wtedy nawet jeśli sobie jeszcze raz załączę i dogrzeję na dodatkowe pół godziny to i tak jest w stanie odpalić.
Chcę dołożyć akumulatory (i jednocześnie wymienić rozruchowy), tak by łącznie były w stanie podtrzymać dmuchawę cały czas.
Tylko nie chcę tego robić jak wszyscy, tj. nie interesuje mnie opcja z osobnym przekaźnikiem i przepięciem dmuchawy na instalację "leisure" zamiast rozruchowej (dlatego zakładam nowy temat, bo takich tematów o drugim aku na przekaźniku jest masa).
Chcę mieć 3 lub 4 identyczne, nowe akumulatory, połączone równolegle. Akumulatory będą z tej samej serii, podłączone przewodami o odpowiednim przekroju i identycznej długości między sobą, a klemy główne pójdą do plusa z pierwszego i minusa z ostatniego akumulatora.
Żeby nie przynudzać, przejdę do sedna mojego problemu:
1. Czy da się sensownie rozwiązać umieszczenie akumulatora(ów) AGM pod maską, żeby temperatury nie były zabójcze?
2. Jeśli nie, to czy jest tu jeszcze jakaś inna opcja? Jakaś technologia akumulatorów do stosowania pod maską i wewnątrz samochodu, która jest odporna na temperatury, pozwala na rozruch (dużo A na raz), a jednocześnie nie wydziela potencjalnie szkodliwych oparów dla ludzi i zwierząt? Cena nie gra roli, byle się to zmieściło pod fotelami i spełniło wymagania. Bardzo chciałbym uniknąć opcji rozruchowa kwasówka + leisure AGM, przekaźnika i przepinania instalacji dmuchawy i webasto na AGMy.
3. Czy przy zmianie akumulatorów z kwasówki na np. AGM będę musiał jeszcze modyfikować regulator ładowania w alternatorze? Da się to zaprogramować przez VCDS, czy trzeba fizycznie wyciągnąć alternator i podmienić elektronikę?
Dłuższa wersja - moje argumenty i przemyślenia:
Zdecydowałem się na taką konfigurację, ponieważ:
1) Samochód nie dopuści do rozładowania akumulatorów do poziomu, gdzie start byłby niemożliwy (to już działa świetnie),
2) Da mi to możliwość wykorzystania więcej kWh niż zostawiając akumulator rozruchowy tylko do rozruchu - to dodatkowe marnowanie miejsca i ciężaru, a obecna kwasówka służy mi już dobre kilka lat i mimo używania webasto, ładowania elektroniki na pokładzie, słuchania muzyki, oglądania filmów, używania oświetlenia, jeszcze nigdy nie było sytuacji, by samochód nie odpalił. Dlatego nie interesuje mnie kwestia żywotności
3) Alternator ma 180A, to była najmocniejsza opcja w tym modelu wtedy, więc spokojnie sobie powinien poradzić z ładowaniem wszystkich akumulatorów,
4) Na dach dojdzie jeszcze panel PV, podpięty do akumulatorów przez MPPT Tracera - mam już taki setup w innym pojeździe i od marca do października radzi sobie świetnie z ładowaniem ok. 4 kWh akumulatorów (też 3 akumulatory 12V połączone równolegle) dziennie. Więc jak alternator nie da rady, albo samochód nie będzie w ruchu, to ten panel zawsze coś tam doładuje (choć w zimę będzie lipa, wiem z doświadczenia).
Teraz do rzeczy: nie mogę się zdecydować na określony typ akumulatorów. Ten setup, o którym wspomniałem wyżej, to akumulatory VRLA AGM dedykowane do pracy buforowej (wiem, że żele się do tego lepiej nadają, ale producent deklarował gotowość tych AGM właśnie do takich zastosowań i jestem bardzo zadowolony), tyle że w tamtym pojeździe wszystkie akumulatory są umieszczone w izolowanej przestrzeni w zasadzie pod podłogą bagażnika, gdzie temperatury nie przekraczają nigdy 50 stopni Celsjusza.
W moim T5 akumulator rozruchowy jest pod maską i oddzielony tylko taką ścianką od samego silnika. Sama maska ma izolację termiczną i akustyczną (niepalną), ale obawiam się, że jednak temperatury będą za wysokie jak na AGM.
Z kolei pozostała przestrzeń na akumulatory to 1 pod fotelem kierowcy, 1 pod fotelem pasażera i ewentualnie 1 przy dmuchawie - w miejscu na nogi pasażera (przy fotelu odsuniętym maksymalnie do tyłu jest tam jeszcze mnóstwo miejsca, które obecnie mam wydzielone jako bagażowe, więc śmiało może tam być akumulator).
Najprościej byłoby wszędzie dać kwasówki, w tych gumowych obudowach Volkswagena, ale to jednak odpada z uwagi na opary m.in. wodoru, a ważne jest, że pomiędzy fotelami przednimi są zrobione legowiska dla psów, więc montując akumulator pod fotelami, psy miałyby bezpośredni kontakt z oparami podczas ładowania.
Odprowadzanie oparów wężykami na zewnątrz też odpada, bo nie zamierzam niczego wiercić i zapraszać rudej, a na dodatek nie zaufam rozwiązaniu, które nie ma mechanicznej wentylacji (działanie wentylacji grawitacyjnej widać bardzo dobrze w polskim budownictwie...).
Pomyślałem, że najrozsądniej będzie zamontowanie akumulatorów AGM przeznaczonych do pracy buforowej i rozruchu. Wtedy kwestia oparów odpada (pomijając skrajne przypadki), a wewnątrz samochodu nigdy nie będzie temperatur, które mogłyby je uszkodzić (duża kubatura + świetna izolacja termiczna + szyby metalizowane i w razie czego jeszcze opcja wentylacji mechanicznej zasilanej właśnie tymi akumulatorami). Nigdy nie miałem w pozostawionym samochodzie więcej niż ok. 42 stopnie i to bez włączania wentylacji mechanicznej, a jeśli trzeba to dodatkowo tym akumulatorom mogę dorobić własną izolację z wentylacją.
Problemem znowu staje się akumulator pod maską, który byłby tam tylko jeden (chociaż musiałby być też takiego małego rozmiaru, jak te pod fotelami, więc może zmieszczą się tam nawet dwa? Pod maską tam jest dużo miejsca). Czy w takim miejscu odizolowanie tej przestrzeni (bitmat, kauczuk + alufox) + ewentualna wentylacja mechaniczna (dodatkowy wentylator odpalany czujnikiem temperatury) się sprawdzi, czy nie ma szans?
Nie chciałbym rezygnować z akumulatora pod maską (nie dość, że zmniejszy to pojemność, to komory silnika są chyba tak projektowane, żeby ciężar akumulatora tam uwzględnić?). Niestety nie ma innych miejsc na montaż akumulatorów (cała strefa za fotelami przednimi jest często zmieniana, w zależności od potrzeb, a w schowku z tyłu są już inne systemy - nie da rady nigdzie indziej tych akumulatorów zamontować).
Wszystkie kreatywne i nieszablonowe pomysły mile widziane!
Mam Volkswagena Multivan T5.1 (po lifcie) z zainstalowanym webasto, z którego mam zamiar korzystać czasami wiele godzin, a nawet całą noc (jakby co mam w środku czujniki dymu, CO, CO2 i innych parametrów jakości powietrza).
Mam obecnie jeden akumulator rozruchowy i nie jest on w stanie zasilać dmuchawy przez cały ten czas. Dotychczas, nawet przy webasto ustawionym bez limitu, samochód wyłącza webasto i dmuchawę przy niskim stanie naładowania i informuje o konieczności uruchomienia silnika. Wtedy nawet jeśli sobie jeszcze raz załączę i dogrzeję na dodatkowe pół godziny to i tak jest w stanie odpalić.
Chcę dołożyć akumulatory (i jednocześnie wymienić rozruchowy), tak by łącznie były w stanie podtrzymać dmuchawę cały czas.
Tylko nie chcę tego robić jak wszyscy, tj. nie interesuje mnie opcja z osobnym przekaźnikiem i przepięciem dmuchawy na instalację "leisure" zamiast rozruchowej (dlatego zakładam nowy temat, bo takich tematów o drugim aku na przekaźniku jest masa).
Chcę mieć 3 lub 4 identyczne, nowe akumulatory, połączone równolegle. Akumulatory będą z tej samej serii, podłączone przewodami o odpowiednim przekroju i identycznej długości między sobą, a klemy główne pójdą do plusa z pierwszego i minusa z ostatniego akumulatora.
Żeby nie przynudzać, przejdę do sedna mojego problemu:
1. Czy da się sensownie rozwiązać umieszczenie akumulatora(ów) AGM pod maską, żeby temperatury nie były zabójcze?
2. Jeśli nie, to czy jest tu jeszcze jakaś inna opcja? Jakaś technologia akumulatorów do stosowania pod maską i wewnątrz samochodu, która jest odporna na temperatury, pozwala na rozruch (dużo A na raz), a jednocześnie nie wydziela potencjalnie szkodliwych oparów dla ludzi i zwierząt? Cena nie gra roli, byle się to zmieściło pod fotelami i spełniło wymagania. Bardzo chciałbym uniknąć opcji rozruchowa kwasówka + leisure AGM, przekaźnika i przepinania instalacji dmuchawy i webasto na AGMy.
3. Czy przy zmianie akumulatorów z kwasówki na np. AGM będę musiał jeszcze modyfikować regulator ładowania w alternatorze? Da się to zaprogramować przez VCDS, czy trzeba fizycznie wyciągnąć alternator i podmienić elektronikę?
Dłuższa wersja - moje argumenty i przemyślenia:
Zdecydowałem się na taką konfigurację, ponieważ:
1) Samochód nie dopuści do rozładowania akumulatorów do poziomu, gdzie start byłby niemożliwy (to już działa świetnie),
2) Da mi to możliwość wykorzystania więcej kWh niż zostawiając akumulator rozruchowy tylko do rozruchu - to dodatkowe marnowanie miejsca i ciężaru, a obecna kwasówka służy mi już dobre kilka lat i mimo używania webasto, ładowania elektroniki na pokładzie, słuchania muzyki, oglądania filmów, używania oświetlenia, jeszcze nigdy nie było sytuacji, by samochód nie odpalił. Dlatego nie interesuje mnie kwestia żywotności
3) Alternator ma 180A, to była najmocniejsza opcja w tym modelu wtedy, więc spokojnie sobie powinien poradzić z ładowaniem wszystkich akumulatorów,
4) Na dach dojdzie jeszcze panel PV, podpięty do akumulatorów przez MPPT Tracera - mam już taki setup w innym pojeździe i od marca do października radzi sobie świetnie z ładowaniem ok. 4 kWh akumulatorów (też 3 akumulatory 12V połączone równolegle) dziennie. Więc jak alternator nie da rady, albo samochód nie będzie w ruchu, to ten panel zawsze coś tam doładuje (choć w zimę będzie lipa, wiem z doświadczenia).
Teraz do rzeczy: nie mogę się zdecydować na określony typ akumulatorów. Ten setup, o którym wspomniałem wyżej, to akumulatory VRLA AGM dedykowane do pracy buforowej (wiem, że żele się do tego lepiej nadają, ale producent deklarował gotowość tych AGM właśnie do takich zastosowań i jestem bardzo zadowolony), tyle że w tamtym pojeździe wszystkie akumulatory są umieszczone w izolowanej przestrzeni w zasadzie pod podłogą bagażnika, gdzie temperatury nie przekraczają nigdy 50 stopni Celsjusza.
W moim T5 akumulator rozruchowy jest pod maską i oddzielony tylko taką ścianką od samego silnika. Sama maska ma izolację termiczną i akustyczną (niepalną), ale obawiam się, że jednak temperatury będą za wysokie jak na AGM.
Z kolei pozostała przestrzeń na akumulatory to 1 pod fotelem kierowcy, 1 pod fotelem pasażera i ewentualnie 1 przy dmuchawie - w miejscu na nogi pasażera (przy fotelu odsuniętym maksymalnie do tyłu jest tam jeszcze mnóstwo miejsca, które obecnie mam wydzielone jako bagażowe, więc śmiało może tam być akumulator).
Najprościej byłoby wszędzie dać kwasówki, w tych gumowych obudowach Volkswagena, ale to jednak odpada z uwagi na opary m.in. wodoru, a ważne jest, że pomiędzy fotelami przednimi są zrobione legowiska dla psów, więc montując akumulator pod fotelami, psy miałyby bezpośredni kontakt z oparami podczas ładowania.
Odprowadzanie oparów wężykami na zewnątrz też odpada, bo nie zamierzam niczego wiercić i zapraszać rudej, a na dodatek nie zaufam rozwiązaniu, które nie ma mechanicznej wentylacji (działanie wentylacji grawitacyjnej widać bardzo dobrze w polskim budownictwie...).
Pomyślałem, że najrozsądniej będzie zamontowanie akumulatorów AGM przeznaczonych do pracy buforowej i rozruchu. Wtedy kwestia oparów odpada (pomijając skrajne przypadki), a wewnątrz samochodu nigdy nie będzie temperatur, które mogłyby je uszkodzić (duża kubatura + świetna izolacja termiczna + szyby metalizowane i w razie czego jeszcze opcja wentylacji mechanicznej zasilanej właśnie tymi akumulatorami). Nigdy nie miałem w pozostawionym samochodzie więcej niż ok. 42 stopnie i to bez włączania wentylacji mechanicznej, a jeśli trzeba to dodatkowo tym akumulatorom mogę dorobić własną izolację z wentylacją.
Problemem znowu staje się akumulator pod maską, który byłby tam tylko jeden (chociaż musiałby być też takiego małego rozmiaru, jak te pod fotelami, więc może zmieszczą się tam nawet dwa? Pod maską tam jest dużo miejsca). Czy w takim miejscu odizolowanie tej przestrzeni (bitmat, kauczuk + alufox) + ewentualna wentylacja mechaniczna (dodatkowy wentylator odpalany czujnikiem temperatury) się sprawdzi, czy nie ma szans?
Nie chciałbym rezygnować z akumulatora pod maską (nie dość, że zmniejszy to pojemność, to komory silnika są chyba tak projektowane, żeby ciężar akumulatora tam uwzględnić?). Niestety nie ma innych miejsc na montaż akumulatorów (cała strefa za fotelami przednimi jest często zmieniana, w zależności od potrzeb, a w schowku z tyłu są już inne systemy - nie da rady nigdzie indziej tych akumulatorów zamontować).
Wszystkie kreatywne i nieszablonowe pomysły mile widziane!
