logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

VW T5 Multivan - Cztery akumulatory do Webasto - AGM pod maską?

BatSk8 15 Kwi 2023 08:59 1836 8
  • #1 20540297
    BatSk8
    Poziom 10  
    Witam wszystkich, kope lat!

    Mam Volkswagena Multivan T5.1 (po lifcie) z zainstalowanym webasto, z którego mam zamiar korzystać czasami wiele godzin, a nawet całą noc (jakby co mam w środku czujniki dymu, CO, CO2 i innych parametrów jakości powietrza).

    Mam obecnie jeden akumulator rozruchowy i nie jest on w stanie zasilać dmuchawy przez cały ten czas. Dotychczas, nawet przy webasto ustawionym bez limitu, samochód wyłącza webasto i dmuchawę przy niskim stanie naładowania i informuje o konieczności uruchomienia silnika. Wtedy nawet jeśli sobie jeszcze raz załączę i dogrzeję na dodatkowe pół godziny to i tak jest w stanie odpalić.

    Chcę dołożyć akumulatory (i jednocześnie wymienić rozruchowy), tak by łącznie były w stanie podtrzymać dmuchawę cały czas.

    Tylko nie chcę tego robić jak wszyscy, tj. nie interesuje mnie opcja z osobnym przekaźnikiem i przepięciem dmuchawy na instalację "leisure" zamiast rozruchowej (dlatego zakładam nowy temat, bo takich tematów o drugim aku na przekaźniku jest masa).
    Chcę mieć 3 lub 4 identyczne, nowe akumulatory, połączone równolegle. Akumulatory będą z tej samej serii, podłączone przewodami o odpowiednim przekroju i identycznej długości między sobą, a klemy główne pójdą do plusa z pierwszego i minusa z ostatniego akumulatora.

    Żeby nie przynudzać, przejdę do sedna mojego problemu:

    1. Czy da się sensownie rozwiązać umieszczenie akumulatora(ów) AGM pod maską, żeby temperatury nie były zabójcze?

    2. Jeśli nie, to czy jest tu jeszcze jakaś inna opcja? Jakaś technologia akumulatorów do stosowania pod maską i wewnątrz samochodu, która jest odporna na temperatury, pozwala na rozruch (dużo A na raz), a jednocześnie nie wydziela potencjalnie szkodliwych oparów dla ludzi i zwierząt? Cena nie gra roli, byle się to zmieściło pod fotelami i spełniło wymagania. Bardzo chciałbym uniknąć opcji rozruchowa kwasówka + leisure AGM, przekaźnika i przepinania instalacji dmuchawy i webasto na AGMy.

    3. Czy przy zmianie akumulatorów z kwasówki na np. AGM będę musiał jeszcze modyfikować regulator ładowania w alternatorze? Da się to zaprogramować przez VCDS, czy trzeba fizycznie wyciągnąć alternator i podmienić elektronikę?


    Dłuższa wersja - moje argumenty i przemyślenia:

    Zdecydowałem się na taką konfigurację, ponieważ:
    1) Samochód nie dopuści do rozładowania akumulatorów do poziomu, gdzie start byłby niemożliwy (to już działa świetnie),
    2) Da mi to możliwość wykorzystania więcej kWh niż zostawiając akumulator rozruchowy tylko do rozruchu - to dodatkowe marnowanie miejsca i ciężaru, a obecna kwasówka służy mi już dobre kilka lat i mimo używania webasto, ładowania elektroniki na pokładzie, słuchania muzyki, oglądania filmów, używania oświetlenia, jeszcze nigdy nie było sytuacji, by samochód nie odpalił. Dlatego nie interesuje mnie kwestia żywotności :-)
    3) Alternator ma 180A, to była najmocniejsza opcja w tym modelu wtedy, więc spokojnie sobie powinien poradzić z ładowaniem wszystkich akumulatorów,
    4) Na dach dojdzie jeszcze panel PV, podpięty do akumulatorów przez MPPT Tracera - mam już taki setup w innym pojeździe i od marca do października radzi sobie świetnie z ładowaniem ok. 4 kWh akumulatorów (też 3 akumulatory 12V połączone równolegle) dziennie. Więc jak alternator nie da rady, albo samochód nie będzie w ruchu, to ten panel zawsze coś tam doładuje (choć w zimę będzie lipa, wiem z doświadczenia).

    Teraz do rzeczy: nie mogę się zdecydować na określony typ akumulatorów. Ten setup, o którym wspomniałem wyżej, to akumulatory VRLA AGM dedykowane do pracy buforowej (wiem, że żele się do tego lepiej nadają, ale producent deklarował gotowość tych AGM właśnie do takich zastosowań i jestem bardzo zadowolony), tyle że w tamtym pojeździe wszystkie akumulatory są umieszczone w izolowanej przestrzeni w zasadzie pod podłogą bagażnika, gdzie temperatury nie przekraczają nigdy 50 stopni Celsjusza.

    W moim T5 akumulator rozruchowy jest pod maską i oddzielony tylko taką ścianką od samego silnika. Sama maska ma izolację termiczną i akustyczną (niepalną), ale obawiam się, że jednak temperatury będą za wysokie jak na AGM.
    Z kolei pozostała przestrzeń na akumulatory to 1 pod fotelem kierowcy, 1 pod fotelem pasażera i ewentualnie 1 przy dmuchawie - w miejscu na nogi pasażera (przy fotelu odsuniętym maksymalnie do tyłu jest tam jeszcze mnóstwo miejsca, które obecnie mam wydzielone jako bagażowe, więc śmiało może tam być akumulator).

    Najprościej byłoby wszędzie dać kwasówki, w tych gumowych obudowach Volkswagena, ale to jednak odpada z uwagi na opary m.in. wodoru, a ważne jest, że pomiędzy fotelami przednimi są zrobione legowiska dla psów, więc montując akumulator pod fotelami, psy miałyby bezpośredni kontakt z oparami podczas ładowania.
    Odprowadzanie oparów wężykami na zewnątrz też odpada, bo nie zamierzam niczego wiercić i zapraszać rudej, a na dodatek nie zaufam rozwiązaniu, które nie ma mechanicznej wentylacji (działanie wentylacji grawitacyjnej widać bardzo dobrze w polskim budownictwie...).

    Pomyślałem, że najrozsądniej będzie zamontowanie akumulatorów AGM przeznaczonych do pracy buforowej i rozruchu. Wtedy kwestia oparów odpada (pomijając skrajne przypadki), a wewnątrz samochodu nigdy nie będzie temperatur, które mogłyby je uszkodzić (duża kubatura + świetna izolacja termiczna + szyby metalizowane i w razie czego jeszcze opcja wentylacji mechanicznej zasilanej właśnie tymi akumulatorami). Nigdy nie miałem w pozostawionym samochodzie więcej niż ok. 42 stopnie i to bez włączania wentylacji mechanicznej, a jeśli trzeba to dodatkowo tym akumulatorom mogę dorobić własną izolację z wentylacją.

    Problemem znowu staje się akumulator pod maską, który byłby tam tylko jeden (chociaż musiałby być też takiego małego rozmiaru, jak te pod fotelami, więc może zmieszczą się tam nawet dwa? Pod maską tam jest dużo miejsca). Czy w takim miejscu odizolowanie tej przestrzeni (bitmat, kauczuk + alufox) + ewentualna wentylacja mechaniczna (dodatkowy wentylator odpalany czujnikiem temperatury) się sprawdzi, czy nie ma szans?

    Nie chciałbym rezygnować z akumulatora pod maską (nie dość, że zmniejszy to pojemność, to komory silnika są chyba tak projektowane, żeby ciężar akumulatora tam uwzględnić?). Niestety nie ma innych miejsc na montaż akumulatorów (cała strefa za fotelami przednimi jest często zmieniana, w zależności od potrzeb, a w schowku z tyłu są już inne systemy - nie da rady nigdzie indziej tych akumulatorów zamontować).

    Wszystkie kreatywne i nieszablonowe pomysły mile widziane! :)
  • #2 20543640
    ArturAVS
    Moderator
    Każdy akumulator wydziela jakieś gazy. Pchanie tylu akumulatorów nie ma sensu. Z tego co piszesz to masz webasto tzw. mokre, tu wypadałoby podać konkretny typ. Szwagier w swoim Multivanie ma fabrycznie dwa ogrzewacze, mokry dogrzewa silnik a przedział pasażerski ogrzewa suchy. Tu w cenie jednego średniej klasy akumulatora AGM kupisz chiński agregat grzewczy pobierający znacznie mniej prądu. Mam takowy od kilku lat i ogrzewam nim warsztat, działa bardzo dobrze a pobór prądu to kilkadziesiąt W.
  • #3 20544838
    BatSk8
    Poziom 10  
    Dzięki za odpowiedź, ale ten post nic nie wnosi do tematu, nie przedstawiłeś żadnej propozycji czy rozwiązania, tylko skupiłeś się na kwestiach totalnie nieistotnych w temacie.

    Co do Webasto to i w suchym i mokrym najwięcej prądu zużywa dmuchawa, która w obu przypadkach jest oryginalna, ta od strony pasażera, dmuchająca powietrze do środka pojazdu (chyba, że masz chińczyka i osobny nawiew, ale nie o tym tu rozmawiamy).

    Inaczej - zapomnijmy o kwestii Webasto. Prościej:
    - Chcę mieć w samochodzie więcej niż jeden akumulator, który jest montowany pod maską, do zasilania dowolnych urządzeń na postoju.
    - Dodatkowe akumulatory muszą być w przestrzeni pasażerskiej i być bezpieczne dla ludzi i zwierząt.
    - Całe zasilanie i rozruch ma być podłączone do jednego obwodu - czyli wszystkie akumulatory spięte razem równolegle, ładowane przez alternator 180 A oraz MPPT. Czyli akumulator pod maską raczej powinien być identyczny, jak ten w przestrzeni pasażerskiej - i to jest problem do rozwiązania. Jaka technologia? Jakie umiejscowienie i izolacja?

    Prościej problemu wyjaśnić się już nie da. Zapomnij o tym ile tych akumulatorów będzie, może to być nawet standardowo 1 + 1.

    Aku typu GEL w normalnym użytkowaniu nie uwalniają żadnych oparów. Aku VRLA AGM uwalnia opary przy np. przegrzaniu, czy ładowaniu zbyt dużym prądem, co powoduje nieodwracalne zmniejszenie pojemności (nie da się samemu "dolać wody").

    Jest ogromna różnica między akumulatorem kwasowo-ołowiowym, a bezobsługowym, w kwestii oparów.
  • #4 20544876
    andrzej20001
    Poziom 43  
    VW T5 Multivan - Cztery akumulatory do Webasto - AGM pod maską? Zamontuj płasko 4 optimy jesli kasa nie gra roli. Jak zmieścisz to nawet pod autem.
  • #5 20544895
    ociz
    VIP Zasłużony dla elektroda
    BatSk8 napisał:
    nie zamierzam niczego wiercić i zapraszać rudej

    Przewody minimum 25mm2 to niby którędy chcesz pociągnąć do tych akumulatorów?
    Większość samochodów z górnej półki ma akumulator/y w przedziale pasażerskim lub bagażniku i jedynie opary odprowadzone kawałkiem rurki na zewnątrz.
    BatSk8 napisał:
    bezpieczne dla ludzi

    2 akumulatory połączone równolegle nigdy nie będą bezpieczne dla typowego użyszkodnika.
  • #6 20544974
    BatSk8
    Poziom 10  
    andrzej20001 napisał:
    VW T5 Multivan - Cztery akumulatory do Webasto - AGM pod maską? Zamontuj płasko 4 optimy jesli kasa nie gra roli. Jak zmieścisz to nawet pod autem.

    To są AGMy? Taka Optima może być pod maską stosowana? Jak z wrażliwością na wysokie temperatury?
    W sumie to kiedyś już zastanawiałem się nad montażem akumulatorów pod samochodem, chętnie bym je nawet zamontował w miejsce koła zapasowego, ale ja tym Multivanem często jeżdżę po górskich, wyboistych drogach polnych i mimo dużej ostrożności, już kilka razy mi się zdarzyło podwoziem porządnie o coś przyhaczyć. Raz mi się gniazdo do przyczepy wygięło aż do błotnika i gdyby na tej wysokości był akumulator, nic dobrego by z tego nie wynikło :-) Oczywiście mógłbym te akumulatory jakoś zabudować, ale wtedy dostęp do nich jest utrudniony, ciężko zwyczajnie "mieć na nie oko" i w zimę może być im zbyt zimno.
    Pomysł nie jest najgorszy, ale wolałbym je jednak mieć pod maską + pod fotelami.

    Nikt jeszcze nie napisał, czy izolacja termiczna przestrzeni akumulatora pod maską uchroni przed wysokimi temperaturami?
    Sam samochód jest biały, akumulator jest odgrodzony oryginalną, plastikową ścianką. Ta ścianka może być zaizolowana od środka np. matą butylową, sam aku może być na takiej macie położony, a sama maska od dołu już takie maty położone ma. Teoretycznie ciepło od silnika nie powinno mieć wpływu na ten akumulator, ale:
    1) Akumulatory też się nagrzewają podczas swojej pracy,
    2) W lato, mimo że maska jest biała i zaizolowana termicznie, może się mocno nagrzewać. Musiałbym dokonać konkretnych pomiarów, ale na logikę patrząc, jeśli samochód będzie stał cały dzień na słońcu, to może te ponad 50 stopni pod maską w końcu osiągnąć? Co myślicie?
    Ewentualnie na postoju mogłyby się włączać wentylatory, które by tę zaizolowaną przestrzeń chłodziły.

    Skoro inne modele samochodów mają normalnie AGMy w przestrzeni pasażerskiej, ewentualnie ukryte gdzieś za plastikami w bagażniku, to może jednak taka komora izolacyjna by wystarczyła? Może nie jest to wcale taki głupi pomysł z tym AGM pod maską?

    ociz napisał:
    BatSk8 napisał:
    nie zamierzam niczego wiercić i zapraszać rudej

    Przewody minimum 25mm2 to niby którędy chcesz pociągnąć do tych akumulatorów?
    Większość samochodów z górnej półki ma akumulator/y w przedziale pasażerskim lub bagażniku i jedynie opary odprowadzone kawałkiem rurki na zewnątrz.

    No jak którędy, przecież w Multivanie są poprowadzone korytarze pod podłogą i bezpośrednio pod maskę silnika też jest przelotka. Tam jest mnóstwo innych przewodów już do innych rzeczy i taki przekrój, a nawet i większy, spokojnie sobie poprowadzę. Między fotelami też pod podłogą podłączę.

    Wiercić to bym musiał właśnie pod te węże do odprowadzania oparów, bo przecież nie będę ich tam wciskał pod podłogę - po pierwsze to grawitacja nie pozwoli odprowadzać tych gazów, jak wąż będzie tak pozaginany, a po drugie to jaki sens byłoby prowadzenie tych węży pod maskę silnika?

    Węże muszą mieć krótkie ujście na zewnątrz, czyli musiałbym spod foteli kierowcy i pasażera robić dwie dziury na zewnątrz, a jakby było więcej aku to jeszcze więcej dziur. W to się wrobić nie dam, bo nie da się zrobić lepszego zabezpieczenia antykorozyjnego niż oryginalnego z fabryki, a za 2 lata nie chcę mieć niespodzianek w tych miejscach, jak wszyscy co robią takie modyfikacje. Blacha jest najważniejsza, bo po co inwestować w samochód, który za 5 lat miałby się rozsypać. Oczywiście można się bawić w podkłady okrętowe SigmaCover czy jakieś Rust-Oleum 769 i inne Elastometale, ale nadal to ryzyko i niepotrzebny punkt newralgiczny. Jakby były oryginalne dziury do wentylacji to co innego.

    ociz napisał:
    BatSk8 napisał:
    bezpieczne dla ludzi

    2 akumulatory połączone równolegle nigdy nie będą bezpieczne dla typowego użyszkodnika.

    Idąc tym tokiem myślenia to możemy - zgodnie z prawdą - stwierdzić, że żaden akumulator nie będzie nigdy bezpieczny dla żadnego użytkownika. Każdy typ aku to jakieś tam ryzyko i to nie tylko w branży motoryzacyjnej ;-)

    Ja już nieraz robiłem instalacje oparte na kilku akumulatorach z tej samej serii i produkcji, podłączanych jednocześnie i później już nigdy nie modyfikowanych (tj. nie były dodawane dodatkowe akumulatory później, ani instalacja nie była rozłączana żeby używać tych akumulatorów osobno), korzystam z nich już przez wiele, wiele lat i wszystko jest OK.
    Odpowiednie przekroje (i zaciski), odpowiedni regulator i ew. ładowarka, bezpieczniki i "uziemienie" (jeśli tak to można nazwać w instalacjach DC). Napięcie na wszystkich akumulatorach równe. Ładowanie i rozładowywanie jest równomierne.
    Taka instalacja jest prosta i w sumie jak inaczej miałaby być poprowadzona? Miejsca jest mało, więc trzeba zamontować kilka akumulatorów w różnych miejscach.
    Czy "bezpieczniejsze" byłoby połączenie szeregowe? Przecież instalacja szeregowa to większa komplikacja i konieczność dodania osobnych regulatorów do każdego aku, a co najważniejsze w tym przypadku nie ma zastosowania, gdyż instalacja w samochodzie jest 12V i akumulatory też będą 12V? Dlaczego miałbym podnosić napięcie, żeby później je obniżać?

    Zobacz ilu ludzi na forach robi własne instalacje 2 różnych akumulatorów do jednego alternatora, ale tak, że drugi aku się spina heblem na życzenie, mimo że to inne marki, pojemności i inny poziom naładowania. To dopiero jest niebezpieczne, a takich magików nie brakuje.

    Kolejny post, który nic nie wniósł. Na razie tylko @andrzej20001 podał konkretną propozycję.
  • #8 20544986
    ArturAVS
    Moderator
    BatSk8 napisał:
    Kolejny post, który nic nie wniósł.

    Nie kolego, to Tobie się wydaje że wiesz lepiej i szukasz potwierdzenia u innych.
  • #9 20545005
    ociz
    VIP Zasłużony dla elektroda
    BatSk8 napisał:
    Idąc tym tokiem myślenia

    W tym właśnie problem że Ty nie myślisz, i o elektryce nie masz pojęcia choć wydaje Ci się że jest inaczej.
    Jak się nie mylę T5 miał przewidziane fabrycznie miejsce na drugi akumulator pod fotelem kierowcy, więc i pewnie już gotowy otwór się znajdzie na odprowadzenie gazów.
    Nie ma mowy o żadnym podnoszeniu napięcia, tylko chodzi o łączenie równoległe na stałe. To nie jest bezpieczne bo jak zdejmiesz klemy i je zewrzesz to już tylko zostaje oddalić się od samochodu i czekać na staż pożarną.
REKLAMA