Dostaniecie odszkodowania za które zapłacą pozostali użytkownicy prądu w tym producenci np. żywności.
Jak widać na powyższym i w innych postach, więcej z tym PV systemowym, problematyki niż pożytku. Dlatego jak pisałem pierwsi nie stanowili jako tako problemu ale narastająca masa właścicieli PV to już inna sprawa. To tak jak rzeka a każde przyłączone PV to nowy dopływ, w końcu rzeka wyleje z koryta, bo się w niej nie mieści, zalewając i tych co nie mają PV
To też w sumie jest temat rzeka a zawiła ze ho ho. Ale sami sobie wykopaliście dołek do którego teraz czy chcecie czy nie wpadacie. Rozumiem ze mowa o jakimiś przedsiębiorcy ze potrzebuje tego prądu więcej... ale nie jeden ciułacz ma dwa czy trzy halogeny, do tego 4W, TV włącza tylko na wiadomości i pierze na tarze ale paneli ma na cały dach i jeszcze ogródka brakuje A drudzy są Ci co na to zgodę dają. Później macie efekty jakie macie...
Dostaniecie odszkodowania za które zapłacą pozostali użytkownicy prądu w tym producenci np. żywności.
Ale to nie "dostaniecie", dostaną operatorzy wielkich farm a nie "dachowcy". W ogóle trzeba rozróżnić problemy dachowców od problemów wielkich farm bo to dwa różne światy. PSE może ograniczać tylko wielkie farmy i to tylko ze względów technicznych. Kiedy to robi, tak jak 3 lipca to musi zapłacić właścicielom tych farm TAK JAKBY PRODUKOWALI, choć w tym samym czasie energia na giełdzie jest w cenie ujemnej i można by ją wziąć. W cenie ujemnej jest tylko ta straszna "czarna" energia bo elektrowni cieplnej nie można wyłączyć, za zieloną cały czas płacimy jak za zboże, nawet wtedy gdy musimy ją wyłączać bo jest jej nadmiar. A potem jak słoneczko zajdzie to elektrownia cieplna sobie odbija tą ujemną cenę z nawiązką. A potem macherzy OZE bredzą jaka to czarna energia jest droga. Owszem jest droga ale wyłącznie z powodu szaleństwa OZE.
A nie mogłaby ta elektrownia cieplna sobie zmagazynować nadmiaru ciepła za dnia i wykorzystać je później w nocy? Woda ma bardzo duże ciepło właściwe, w skali domowej zwykły bojler 300 l ma pojemność 20 kWh co jest bezkonkurencyjne wobec jakiegokolwiek akumulatora. Zbiornik w elektrowni może przechowywać tę wodę pod zwiększonym ciśnieniem w temperaturze sporo ponad 100 stopni więc gęstość energii jeszcze większa. Może nie powinni burzyć tej nowej elektrowni co jej nie skończyli budować, tylko przeprojektować dokładając taki magazyn energii (i dodatkowo duży magazyn węgla, by kupić go tanio latem do zużycia na zimę).
Niestety zmiany poszły w złą stronę, bo po przekroczeniu rocznego limitu 2 MWh (łaskawcy ponoć mają dać teraz "aż" 3 MWh) cena "tańszej" taryfy nocnej się zrównała z droższą, więc prawie brak motywacji by zużywać energię w tańszych godzinach (została tylko niewielka różnica na opłatach przesyłowych). A mogli cenę maksymalną zastosować do pierwszej taryfy, a drugą zrobić proporcjonalnie taniej - ale nie, widać zużywający dużo energii w drugiej taryfie (pomagając w ten sposób systemowi energetycznemu) nie są wystarczająco liczną grupą wyborców by się nimi przejmować. Więc co mi pozostało by nie zamarznąć w zimie mając ogrzewanie elektryczne akumulacyjne - dołożyć więcej PV na starych zasadach, zamontować klimę w funkcją grzania, zbierać chrust... To raczej chore ceny energii powodują boom na rozbudowę PV, nie odwrotnie.
Woda ma bardzo duże ciepło właściwe, w skali domowej zwykły bojler 300 l ma pojemność 20 kWh co jest bezkonkurencyjne wobec jakiegokolwiek akumulatora.
Znasz w ogóle zasady działania elektrowni cieplnej, że porównujesz ją do domowego bojlera?
Wiesz jak działa turbina parowa, co to jest para przegrzana i jej trójstopniowe rozprężanie (z ponownym przegrzewaniem)?
Jak chcesz ją magazynować? W bojlerze?
Gdyby to było opłacalne (lub w ogóle możliwe) już dawno tak by się stało.
No właśnie w takim dużym bojlerze. Para krąży tylko w postaci gazowej, nie jest nigdzie skraplana do wody w postaci ciekłej? Dawno by się nie stało bo duża ilość PV i stąd duży spadek zużycia w dzień jest czymś stosunkowo nowym czego za PRL nie przewidywano, ale budując teraz może warto było to uwzględnić (i dokończyć tę nową elektrownię, a wyburzyć zamiast tej nowej jakąś starą mocno zużytą która już na siebie zarobiła).
Moderowany przez Krzysztof Reszka:
3.1.11. Nie wysyłaj wiadomości, które nic nie wnoszą do dyskusji. Wprowadzają w błąd, są niebezpieczne czy nie rozwiązują problemu użytkownika.
Para krąży tylko w postaci gazowej, nie jest nigdzie skraplana do wody w postaci ciekłej?
Ty tak poważnie, czy trollujesz? Setki naukowców mądrzejszych od ciebie od lat głowią się jak usprawnić proces zamiany energii cieplnej na mechaniczną, później elektryczną.
A tu przychodzi jakiś marekm1972 i twierdzi, że wystarczy zastosować domowy bojler, tylko na większą skalę.
PS. W dodatku na Elektrodzie przez 17 lat napisał raptem 16 postów, żadnych porad tylko pytania, a teraz nieudolnie próbuje brylować jako znawca elektroenergetyki.
Ale ja tu nie o sprawności, tylko o szybkości reakcji na zmiany zapotrzebowania - to osobny parametr na który wcześniej mało zwracano uwagę, czasem kompromis że poprawiając jedno pogarszamy coś innego. Ja akurat z innej branży bo jestem elektronikiem, ale właściwości fizyczne wody są takie same w domowym bojlerze jak i w takim większym - i jedną przydatną tu jest jej duże ciepło właściwe. Wiadomo że każdy taki zbiornik ma niedoskonałą izolację cieplną, ale straty mogą okazać się mniejsze niż te z wyłączania PV - nie wiem czy tak jest, ale może warto by ktoś to policzył. Tymczasem promuje się magazyny energii u odbiorców, z dotacjami na drogie akumulatory - dla mnie może to mieć sens (jak trochę potanieje) tylko dlatego, że robi przy okazji za UPS. Jak duży aku to może przechowa od dnia do nocy, ale bez szans by przechować od lata do zimy, nie ta skala - tu póki co może pomóc węgiel na hałdzie obok elektrowni (albo jeszcze nie wydobyty w kopalni).
PS. Może i mało postów tutaj, trochę więcej na pl.misc.elektronika - ale ani tu ani tam staram się nikogo nie obrażać i uprzejmie proszę o to samo.
EDIT - Patrzę na https://pl.wikipedia.org/wiki/Elektrownia_cieplna i z tego co tam widzę, woda w postaci ciekłej w cyklu jak najbardziej występuje (a nie tylko w postaci pary) więc mogłoby być jej tam więcej w dodatkowym zbiorniku pełniącym rolę bufora. Za cenę nieco większych strat na jego izolacji cieplnej, zyskujemy możliwość przechowania chwilowego nadmiaru ciepła jak wyjdzie słoneczko i obciążenie generatorów spada, do wykorzystania wieczorem kiedy pasek grozy na pse.pl mówi "zgaś zbędną żarówkę" - a co za tym idzie, nie wyłączania PV i zmniejszenia zużycia węgla, a przecież o to chyba w OZE chodzi.
Ale ja tu nie o sprawności, tylko o szybkości reakcji na zmiany zapotrzebowania
Zatem ponowię pytanie - znasz zasadę działania elektrowni węglowych, jaka jest ich bezwładność?
marekm1972 napisał:
Tymczasem promuje się...
I to jest właśnie słowo klucz - promuje się. Właśnie przez takie nierozsądne i niezrównoważone "promowanie" OZE powstają problemy. Fachowcy już wcześniej ostrzegali, że to może jeb**ć, i mamy właśnie pierwsze i nie ostatnie oznaki tego jeb**ęcia.
Ale co tam, ważne żeby wyborcy byli zadowoleni i odpowiedni głosowali. A po nas choćby potop.
Dodano po 11 [minuty]:
marekm1972 napisał:
staram się nikogo nie obrażać i uprzejmie proszę o to samo.
Jeżeli przytoczenie twojej aktywności na tym forum odbierasz jako obrażanie, to ja nie chcę domniemywać, co jeszcze bardziej banalnego może cię obrazić.
Znam ogólną zasadę działania, twierdzę że bezwładność jest problemem nad którym warto się pochylić na równi ze sprawnością. OZE są dobre i opłacalne (na domowe 2 mikro instalacje PV wziąłem po 3k dotacji z mój prąd 3.0, trzecia firmowa z własnych środków ale i energia dla firmy droższa), ale na domowe magazyny energii elektrycznej jest moim zdaniem jeszcze za wcześnie (póki nie ma powszechnie dostępnych, tanich i bezpiecznych akumulatorów, na które zresztą czeka też motoryzacja). Póki co włączam swój bojler w tańszej taryfie 13-16 i dodatkowo wtedy kiedy wykryję że napięcie w którejś fazie przekracza 250V (co zdarza się już około 11-12), w dzień grzeje do odcięcia przy 75 stopniach mechanicznym termostatem by wybić legionelle (i by termostat się nie zaciął od nigdy-nie-przełączania), a w nocy tylko do 45 stopni by ciepłej wody nie zabrakło, tyle mogę zrobić w skali mikro. Tymczasem choć część tego nadmiaru energii w ciągu dnia warto by przechować u źródła.
Magazynowanie energii staje się koniecznością, ale woda tylko jako elektrownie szczytowo-pompowe się nadaje. A one mogą być tylko w określonych lokalizacjach no i są kosztowne.
Pewnym rozwiązaniem problemu bedzie wg mnie nie wodór który ma kupę wad i kiepską sprawność energetyczną a akumulator przepływowy tzw retox.
On sie różni tym od zwykłego że energię przechowuje w elektrolicie a nie w płytach. Dzięki temu są dużo bardziej długowieczne i nie mają ograniczeń pojemności tylko ograniczoną moc, obecnie Chiny budują taki największy na 400MWh o mocy 100MW. Wg mnie jest szansa usprawnienie i upowszechnienie tego rozwiązań, być może za 10 lat trafiąa one do domów jak trafiła PV. Tu można poczytać o tym co to jest i z czym się to je
https://en-m-wikipedia-org.translate.goog/wik..._sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=wapp https://en-m-wikipedia-org.translate.goog/wik..._sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=wapp
Magazynowanie energii staje się koniecznością, ale woda tylko jako elektrownie szczytowo-pompowe się nadaje. A one mogą być tylko w określonych lokalizacjach no i są kosztowne.
Mamy ich zaledwie kilka, sprawność taka sobie, choć pewnie teraz jak dużo PV to różnica cen dzień-wieczór wystarczająco korzystna.
Zbiornik w kształcie (dla uproszczenia obliczeń) kuli o średnicy 20m mieści prawie 4200 ton wody, co daje około 4,8 MWh na stopień różnicy temperatur. Przyjmując różnicę temperatur 65 stopni jak dla domowego bojlera, wychodzi około 0,3 GWh w takim jednym buforze. Nierealne technicznie, czy raczej brak woli politycznej?
Więc co mi pozostało by nie zamarznąć w zimie mając ogrzewanie elektryczne akumulacyjne - dołożyć więcej PV na starych zasadach, zamontować klimę w funkcją grzania, zbierać chrust..
Jak to co? przecież masz dobre rady:
marekm1972 napisał:
Tymczasem choć część tego nadmiaru energii w ciągu dnia warto by przechować u źródła.
Czy te dobre rady są tylko dla innych? Mi się nie opłaca więc zmuśmy kogoś ustawowo żeby za darmo lub z dużą stratą przechowywał dla mnie.
marekm1972 napisał:
Przyjmując różnicę temperatur 65 stopni jak dla domowego bojlera, wychodzi około 0,3 GWh w takim jednym buforze. Nierealne technicznie, czy raczej brak woli politycznej?
No to teraz oblicz: słynna ostatnio elektrownia Turów, moc 2000 MW ile bojlerów potrzeba żeby przechować choćby czterogodzinną pracę takiej elektrowni?
Witam. Off topic mały. Ja tylko napiszę, że słyszałem narzekania, że sieć nie wytrzymuje, gdy było podłączone 4 GW. Słyszę, gdy jest podłączone 12 GW i pewnie będę słyszał, gdy będzie 20 GW. Pozdrawiam.
Jakby się ogrzewał węglem to oczywiście miałbym magazyn by go przechować od lata do zimy. Gazu nie mam, ponad 20 lat temu kiedy dom był budowany nie było możliwości przyłączenia, teraz by była ale nowa instalacja to za duża demolka. Grzeję prądem który kiedyś był w drugiej taryfie dużo tańszy niż w pierwszej, a teraz nagle zrównali w górę do ceny maksymalnej 3x wyższej niż dotychczas. Poza tym efekt skali, pojedyncza instalacja PV w ciągu dnia często zmienia produkcję między 10% a 100% mocy jak przechodzą chmurki, ale te same chmurki na inne instalacje rzucą cień w innym czasie, więc na większym obszarze to się uśredni i większy magazyn nie musi pokryć tak dużych wahań zużycia. W sezonie grzewczym mogę przechować jak mnie ktoś zachęci, nawet na żądanie przez Internet w ciągu sekundy (Internet mam szybki, ale sterowanie jest przez RS485 Modbus 9600bps i stąd większość tego opóźnienia) mogę włączyć swoje 27 kW kiedy cena będzie ujemna i system energetyczny potrzebuje większego obciążenia by się nie zawalić. Latem tylko 3 kW bojlera.
Co do dobrych rad - jest też druga strona, odbieram 80% tego co oddałem więc nie za darmo, to co oddam zużyje ktoś inny kto nie ma PV i za tę energię normalnie zapłaci (w tym również za przesył, nawet jeśli to sąsiad czyli koszt przesyłu prawie żaden), jakby w ciągu dnia zrobili dużo tańszą energię to ludzie mieliby dużo więcej bojlerów i problem nadprodukcji by się rozwiązał.
Spojrzałem akurat na pierwszy z brzegu Bełchatów, 11 bloków po 370 MW, mają je wyłączać, to może da się wyburzyć co drugi i byłoby miejsce na przechowanie godzinnej produkcji. Różnica temperatur oczywiście nie między 12 a 75 stopni jak w domu pod ciśnieniem wody wodociągowej, tylko pewnie gdzieś w okolicach 200 stopni, przy sprężaniu się skrapla a przy rozprężaniu paruje normalnie jak w pompie ciepła, fizycznie wydaje się realne choć oczywiście zdaję sobie sprawę że nie jest to trywialne technicznie (i też ryzyko że może wybuchnąć, ale jednak trochę mniejsze konsekwencje niż w elektrowni atomowej).
Co do dobrych rad - jest też druga strona, odbieram 80% tego co oddałem więc nie za darmo, to co oddam zużyje ktoś inny kto nie ma PV i za tę energię normalnie zapłaci (w tym również za przesył, nawet jeśli to sąsiad czyli koszt przesyłu prawie żaden), jakby w ciągu dnia zrobili dużo tańszą energię to ludzie mieliby dużo więcej bojlerów i problem nadprodukcji by się rozwiązał.
Gdyby sąsiad zużywał to nie byłoby zawyżonego napięcia, to "zużywanie przez sąsiada" to jedno ze sztandarowych kłamstw zwolenników dachowego OZE.
Przecież skoro masz swoje panele to masz energię darmową a nie tylko "dużo tańszą" a jednak nie zakładasz "dużo więcej bojlerów" i nie rozwiązujesz problemu nadprodukcji.
To nieprawda że gdyby była tańsza energia to ludzie więcej by zużywali. Kąpał byś się kilka razy częściej? Prałbyś dwa razy więcej ciuchów? Jeździł "elektrykiem" dwa razy więcej? A może kupiłbyś z powrotem telewizor Rubin? Nie, nic takiego by nie nastąpiło.
Jest pewna rzecz na którą mało co zwracacie uwagę. Produkujecie prąd darmowy wtedy gdy go najmniej potrzeba czyli latem gdy ludzie (Wy) spędzają czas nad wodą, ogródkach, wycieczkach, wczasach etc... mało kto zużywa tego prądu chyba ze napaleni giercmani co odpadają od monitora, jak mu mózg odmówi posłuszeństwa. ZE coś wykorzysta tej energii a reszta i tak przepada. Ale w końcu przychodzi zima i Wy odpalacie swoje pompy ciepła, ogrzewania i inne bajery i tutaj trzeba sporo węgla aby to zagospodarować a niestety on kosztuje. Reasumując, moim zdaniem sprzedajecie darmowy prąd ale zimą aby go z powrotem dostać, ZE musi wydać większą kasę. Komuś się w końcu lampki zapalą ze nie tędy droga i zacznie ten proceder blokować. To tak samo jak bym sąsiadowi latem podłączył do grzałki w bojlerze moje PV a zimą on jego C.O do mojej wężownicy w bojlerze, aby mi grzać wodę w nim... jaki by był po czasie efekt Oboje byśmy mieli nagrzaną wodę cały rok, która mnie by nie kosztowała nic a sąsiada tylko spalony węgiel, który musi kupić
Ja nie zakładam dużo więcej bojlerów bo po prostu miałem już wcześniej, bojler pozwala zagrzać wodę w dzień a kąpać się rano/wieczorem i 300l w cenie ~3k PLN przechowujące 20 kWh ciepła jest to póki co bezkonkurencyjne względem jakichkolwiek akumulatorów. Jak najbardziej po rozbudowie PV przestawiłem pracę bojlera na przede wszystkim godziny dzienne, najpierw 11-14 pompą ciepła (~2 kW ciepła z ~500W prądu) odzyskuję ciepło wyciągane z wentylacji łazienek i kuchni, potem 13-16 grzałką 3 kW do 75 stopni bo w wyższych temperaturach sprawność pompy ciepła spada więc szkoda ją męczyć, a w nocy tylko do 45 grzałką bo pompa ciepła niestety dość głośna, pralkę i zmywarkę też nastawiamy z opóźnionym startem w dzień. Ta energia nie jest "całkiem darmowa" bo co zużyję teraz to nie zostanie mi do ogrzewania na zimę, no ale teraz zużywam ze sprawnością 100% a zimą odbiorę 80% więc można powiedzieć że dzięki PV w dzień mam taniej. Wielu sąsiadów bez PV (tacy też istnieją) też mogłoby przenieść część zużycia na godziny dzienne jakby dać im motywację, np. gdyby zużycie w dzień było w zamrożonych cenach bez limitu kWh ale jak widać władzy na tym nie zależy. Lodówki i klima w sklepach spożywczych też w dzień mogłyby dostać lepsze ceny. Transformatory wbrew pozorom są dwukierunkowe, więc nie ma przeszkód by ten nadmiar zużył jakiś zakład przemysłowy gdzieś dalej... oops, zapomniałem że prawie cały przemysł przenieśliśmy do Chin czyli niestety trochę za daleko.
>>20667632 Ale teraz już tak jest Net mettering z przelicznikiem 0,8 czy 0,7 jest tylko dla starych użytkowników co podłączyli się do sieci przed 1 kwietnia 2022 r. Teraz jest net billing i cena 1MWh jest ustalana i podawana na koniec okresu jako średnia. Z Maj 2022 było 381,44 zł za MWh a za czerwiec 2022 r 454,62 zł za MWh.
Dlatego nowych instalacji na nowych zasadach jest mało, jestem na starych zasadach i zamierzam być najdłużej jak się da. Ale nie jest prawdą że ta energia którą produkuję latem przepada, jak najbardziej da się ją wykorzystać tylko ZE musiałyby być trochę mniej pazerne i chcieć dać taniej w dzień kiedy jest nadmiar, nawet jak ktoś nie ma warunków do PV i nie ma miejsca na duży bojler to zwykle ma pralkę i prawie każda współczesna ma funkcję opóźnionego startu, no ale jakaś zachęta finansowa musi być, sama świadomość zrobienia dobrze ZE to jakby trochę za mało. Elektrowni nikt nie broni zaoszczędzonego latem węgla przechować do zimy, już tak się nad nimi nie użalajmy.
Pomysł zakupu elektryka był, zarzucony w momencie wejścia limitu (koniec taniego ładowania w domu w drugiej taryfie). Chociaż chodzi mi po głowie "elektryk na miarę naszych możliwości" - Melex do kręcenia się po okolicy gdzie i tak nie da się dużo szybciej niż 25 km/h bo drogi kiepskie (albo wyłożone płytami, albo progami zwalniającymi co 100m), przez te kilkanaście km dziennie (dom - dzieci do szkoły - praca na drugim końcu wsi - zakupy - dom) spalinowe auto nie zdąży się dobrze nagrzać więc jest mało ekonomiczne, a taki Melex mógłby jeszcze mieć na dachu PV i się (powoli, ale zawsze trochę) doładowywać stojąc.
Moderowany przez Krzysztof Reszka:
3.1.11. Nie wysyłaj wiadomości, które nic nie wnoszą do dyskusji.
Szanowny Moderatorze, a czy użalanie się nad tymi biednymi spółkami energetycznymi (u mnie przykładowo Energa, grupa Orlen) które nie mają co robić z nadmiarem energii jak wyjdzie słoneczko (do czego się ustosunkowałem w mojej wypowiedzi) naprawdę aż tak dużo wnosi do dyskusji? Tak, wiem że i tak pewnie tu nie zajrzą i nie zastosują proponowanych rozwiązań. Ale może by jednak dla równowagi moderować nie tylko moje posty? Dobra, idę stąd już. Mimo wszystko pozdrawiam, spokojnej nocy z dobrą energią życzę.
Jest pewna rzecz na którą mało co zwracacie uwagę. Produkujecie prąd darmowy wtedy gdy go najmniej potrzeba czyli latem gdy ludzie (Wy) spędzają czas nad wodą, ogródkach, wycieczkach, wczasach etc... mało kto zużywa tego prądu chyba ze napaleni giercmani co odpadają od monitora, jak mu mózg odmówi posłuszeństwa. ZE coś wykorzysta tej energii a reszta i tak przepada. Ale w końcu przychodzi zima i Wy odpalacie swoje pompy ciepła, ogrzewania i inne bajery i tutaj trzeba sporo węgla aby to zagospodarować a niestety on kosztuje. Reasumując, moim zdaniem sprzedajecie darmowy prąd ale zimą aby go z powrotem dostać, ZE musi wydać większą kasę. Komuś się w końcu lampki zapalą ze nie tędy droga i zacznie ten proceder blokować. To tak samo jak bym sąsiadowi latem podłączył do grzałki w bojlerze moje PV a zimą on jego C.O do mojej wężownicy w bojlerze, aby mi grzać wodę w nim... jaki by był po czasie efekt Oboje byśmy mieli nagrzaną wodę cały rok, która mnie by nie kosztowała nic a sąsiada tylko spalony węgiel, który musi kupić
To jest prawda, ale tylko jej mała część, gdyż jeżeli by nie było PV w ogóle, to co w lecie spalano w elektrowniach by aby pokryć zapotrzebowanie na energię ? ten sam węgiel co w zimie, tylko drugie tyle. Druga sprawa, zużycie globalne w lecie wcale nie jest mniejsze niż w zimie, to są hasła powielane przez ludzi którzy nie mają o tym pojęcia. Miliony klimatyzatorów w lecie, zużywa więcej energii niż pompy ciepła w zimie. Trzecia sprawa, w lecie poziom wód rzek spada drastycznie, woda w nich jest też dużo cieplejsza, zatem chłodzenie bloków elektrowni jest utrudnione, stąd nie są w stanie pracować z pełnymi mocami, gdyby nie było OZE, mielibyśmy wyłączenia.
Proponuję odwiedzać sukcesywnie stronę https://www.pse.pl/dane-systemowe i śledzić bilans mocy w naszym kraju. Nie chcę mi się teraz grzebać na tej stronie aby znaleźć link, ale są tam też raporty archiwalne które można pobrać. Średnio w naszym kraju potrzeba około 25 000 MW w ciągu dnia, w lecie i z w zimie jest podobnie.
Wg mnie operator powinien mieć jeszcze dostęp do informacji jakie napięcie wytwarza poszczególna instalacja i jeśli jest powyżej 10% od normy wyłączyć ją, a jeśli sytuacja się powtarza nałożyć mandat z możliwością stałego odcięcia od sieci. Wtedy Janusze nie zmieniali by ustawień falowników.
Niestety tego w żaden rozsądny sposób nie da się zrealizować, dopóki licznik (własność operatora) nie potrafi tego wyłapać. A nie potrafi, bo takie samo podwyższone napięcie mają wszyscy sąsiedzi.
Niestety tego w żaden rozsądny sposób nie da się zrealizować, dopóki licznik (własność operatora) nie potrafi tego wyłapać
Potrafi wyłapać w którą stronę płynie prąd przy podwyższonym napięciu sieci a to powinno wystarczyć by namierzyć ''Januszy''
Kwestia oprogramowania licznika.
Dokładnie jeśli napięcie 253 V lub wyższe i licznik widzi oddanie znakiem tego nie zachowana norma. Tym bardziej że od falownika do licznika też będzie strata i w praktyce falownik widzi 255V lub więcej.
Tym bardziej że od falownika do licznika też będzie strata i w praktyce falownik widzi 255V lub więcej.
Spadek napięcia na przewodach pomiędzy falownikiem, a dwukierunkowym licznikiem energii nie powinien przekraczać 1% (przy dużej odległości dopuszcza się max 3%) /z netu/
Jak zawsze teoria swoje a praktyka swoje. 2V to właśnie jest poniżej 1%. A nieraz przy starych instalacjach jest jeszcze gorzej. Bo tylko od falownika do rozdzielni jest nowy przewód. A gdzie tam jeszcze do licznika.
✨ W dyskusji poruszono problem odrzucania wniosków o przyłączenie instalacji OZE, szczególnie tych powyżej 50 kW, co dotyczy około 60-80% wniosków w bieżącym roku. Uczestnicy wskazują na nieprzewidywalność OZE, zwłaszcza energii wiatrowej, oraz na konieczność modernizacji systemu energetycznego w Polsce, aby dostosować go do rosnącego zapotrzebowania na energię. Wskazano na nowe regulacje prawne, które ograniczają możliwość instalacji paneli fotowoltaicznych na gruntach rolnych i leśnych. Uczestnicy podkreślają, że operatorzy systemów elektroenergetycznych powinni mieć możliwość ograniczenia mocy mikroinstalacji, co może prowadzić do frustracji prosumentów, którzy inwestowali w instalacje z myślą o ich pełnym wykorzystaniu. Wskazano również na potrzebę wprowadzenia dynamicznych taryf oraz lepszego zarządzania nadwyżkami energii, co mogłoby poprawić sytuację na rynku energii. Wygenerowane przez model językowy.