gaz4 napisał: Sąsiad zużywa energię czynną, a nie bierną. I tylko za czynną płaci. Jak świadomie zaczniesz wpychać enrgię bierną tak, aby licznik rejestrował ją "w magazynie" nikt za nią nie zapłaci. Tylko o to mi chodziło.
Rozumiem, że to odnośnie mojego "pomysłu"? Użycie energii biernej w całym zamieszaniu miało na celu jedynie obniżyć napięcie sieci. Zwiększył by się prąd w sieci, a więc i na sieci wzrósłby spadek napięcia, czyli my mielibyśmy napięcie niższe - idealnie by podłączyć falownik.
Grzegorz_madera napisał: Tak, musi bo żeby niedouczonym właścicielom PV działały instalacje musi być odpowiednio sztywna sieć energetyczna z elektrowniami pracującymi w podstawie, by te nikomu nie potrzebne instalacje mogły się zsynchronizować z siecią
"Sztywna" sieć energetyczna to jedynie nazwa, nie parametr. "Sztywności" nie realizuje wielki ciężki wirnik generatora, a odpowiednia regulacja ilości pary która leci na turbinę. "Sztywność" można realizować nawet w sposób radiowy - rozgłaszając w eterze sygnał, który co 20ms informowałby falowniki o rozpoczęciu kolejnego okresu sinusoidy. I wyszłoby na jedno. To tylko kwestia utrzymania stałej częstotliwości. Która i tak stała nie jest, bo dzięki jej zmianom można oszacować czy podaż mocy jest większa czy mniejsza od popytu.
Grzegorz_madera napisał: A jak sąsiad też ma PV to co? I kolejny też i tak wszyscy w obrębie danej stacji. I co wtedy? Kto ma zużywać energię? Chcesz żeby instalacja produkowała to kup magazyn energii. Wtedy instalacja się nie wyłączy.
Sąsiad w wiosce obok. Pamiętaj, że transformatory Nn/SN działają w obie strony.
stomat napisał: Gdyby zużył ją twój sąsiad to napięcie w sieci nie wzrastałoby.
Nie. Ktoś ją zużywa. Jak wszyscy wiemy, fizycznie nikt energii elektrycznej nie magazynuje. Jeżeli moja instalacja o mocy 10kWp produkuje 8kW, to znaczy że ktoś tą energię zużywa. Jeżeli w Polsce pracują mikroinstalacje o chwilowej (bieżącej) mocy 5GW i 7GW zainstalowanej, i do tego elektrownia wciska swoje 2GW, to jedyną rzeczą która nie pozwala wyłączyć węglówki i puścić PV pełną mocą jest impedancja sieci energetycznej. Bo by napięcie w hucie w Katowicach trzymało odpowiedni poziom, przy zasilaniu huty z samych PV w województwie śląskim, u niektórych ludzi z PV napięcie musiałoby być wyższe niż 253V. Tylko tu jest problem. Mamy kogoś kto moc wyprodukuje, mamy kogoś kto ją zużyje, ale nie mamy którędy jej przesłać.
Bardzo tego nie lubię, ale analogia z rurami - mamy wąż ogrodowy o długości kilometra, leżący poziomo. Jeden koniec podłączamy do pompy, drugi jest otwarty (niepodłączony). Teoretycznie możemy takim wężem przepchnąć nieskończone ilości wody. Przecież wodę ma kto odebrać, tzn dowolne ilości wody się wyleją. Problem w tym, że w wężu powstaje opór hydrauliczny i by przepchnąć wielkie ilości wody tym wężem, na jego początku ciśnienie (napięcie) musiałoby być olbrzymie.
Także co z tego, że mamy nieskończone ilości wody, pompę z nielimitowanym wydatkiem, jak pchamy przez słomkę?
stomat napisał: chomikowanie energii na zimę to jest chory pomysł.
Tak. Z punktu widzenia konsumenta pomysł idealny - latem prąd za darmo, zimą też. Ale z punktu widzenia energetyki niemożliwy do zrealizowania. Chyba, że dogadalibyśmy się z RPA. Kiedy oni mają zimę, my mamy lato
Globalizacja sieci energetycznej w ten sposób byłaby zbawienna - zawsze gdzieś jest lato a gdzieś zima (proszę się nie czepiać, wiem), i zawsze gdzieś jest dzień a gdzieś noc.