mczapski napisał: stanislaw1954 napisał: Mnie osobiście nie podobają się pompy samodzielnie podtrzymujące ciśnienie, wolę hydrofor.
Mój komentarz będzie taki. Otóż budynek w którym mieszkam to jedenaście pięter i siedemdziesiąt kilka mieszkań. W czasach jego budowy zasilanie w wodę z sieci wodociągowej wspieranej hydrofornią wspólną dla dwóch takich budynków. Chyba ze dwa lata wstecz z racji wykorzystania terenu likwidacji uległa hydrofornia a w piwnicy budynków zainstalowano zestawy pompowe (bez zbiorników). Zestaw to dwie pompy z układem sterującym i oczywiście falownikami. W sensie użytkowania wręcz sielanka. Pompy bodajże po trzy kW każda osadzone na rurociągu. Pracy pomp prawie nie słychać w piwnicy (lekkie bzyczenie). Podejrzewam, że rozwiązanie droższe od hydroforu.
I takie rozwiązanie proponujesz autorowi tematu?
Myślisz, źe będzie przeszczęśliwy montując taki zestaw hydroforowy, który kosztuje naście lub dziesiąt tysięcy złotych?
Poza tym skąd pewność, że problem jest ze zbyt niskim ciśnieniem, a nie z przepływem?
Takie zestawy hydroforowe z pompami sterowanymi falownikami mają tylko sens jeżeli problem jest z ciśnieniem, ale przepływy są OK.
Jeżeli jednak są problemy z przepływem to taka stacja hydroforowa bez zbiorników hydroforowych, kompletnie nic nie pomoże i tuta zdecydowanie o wiele lepiej się sprawdzi hydrofor ze zbiornikiem hydroforowym, który także się sprawdzi przy zbyt niskim ciśnieniu jak i niskim przepływie.
Poza tym to nie jest tak, że takie pompy sterowane falownikami pozbawione są całkowicie zbiorników. Niestety one także potrzebują zbiorników, co prawda dużo mniejszych, ale jednak są tam zbiorniki przeponowe. Bez tych zbiorników po prostu układy regulacyjne nie są w stanie nadążyć za zmianami rozbioru wody.
Weź jednak pod uwagę, że w przypadku dużych budynków wielorodzinnych te zmiany są o wiele bardziej łagodne niż w budynkach jednorodzinnych. W domu jednorodzinnym odkręcasz krany i masz maksymalny przepływa, a zamykając je masz gwałtowne zatrzymanie przepływu. Tutaj żadne regulatory, żadne falowniki nie dadzą rady utrzymać stabilnie ciśnienia.
Teraz do autora wątku.
Jakie masz ciśnienie w instalacji, kiedy nie pobierasz wody?
Ja kiedyś miałem podobny problem i dopiero jak zrobiłem awanturę w wodociągach to łaskawie ruszyli 4 litery i udrożnili mi wodomierz, przed którym zebrał się syf z instalacji wodociągowej. Zapchanie tego wodomierza skutkowało spadkiem ciśnienia wody podczas jej poboru. Ale kiedy nie było poboru to ćiśnienie rosło do ok. 6 barów.
Niestety w mieście świętej wieży "cudem" jest natrafić na kompetentnych urzędników w wodociągach i jak swego nie wywalczysz to będą Cię totalnie zlewali.
Kolejny mój przykład. W mojej ulicy wybudowali nitkę kanalizacji. W ulicy rura kanalizacyjna poniżej 2,8m od powierzchni jezdni, a mnie zamontowali na środku wjazdu do posesji przyłącze na głębokości 0,7m od powierzchni jezdni.
To przyłącze w bramie odległe było ok. 5m od główenej rury kanalizacyjnej w ulicy.
Zrobiłem awanturę i wstrzymałem roboty, żądając, aby przyjechał tutaj kierownik budowy lub jakiś inspektor z wodociągów. Na początku chceili mnie zbyć i stwierdzili, że mogę sobie zamontować przepompownię ściaków. Rozumiem gdyby mieli kanalizację zbyt płytko, ale była ona głeboko, wystarczajaco głęboko. Poza tym budowanie przepo mpowni na środku bramy wjazdowej to chyba niezbyt dobry pomysł i to jeszcze tylko dlatego, że śmierdzącym leniom nie chciało się kopać głębiej.
Oczywiście nie pozwoiliłem na to i kazałem im kopać głębiej, ponieważ kanalizacja jest na takiej głębokości, że da się zrobić całą kanalizację ode mnie grawitacyjnie przy zachowaniu spadku 3% jeżeli przyłącze w bramie miałbym na głębokości 2m.
Po wielkiej awanturze w końcu dostałem zapewnienie, że przyłącze zostanie pogłębione. Na drugi dzień wróciłem do domu jak już zasypywali wykop. Ale pracownicy zaklinali się, że dostali polecenie i rura jest na głębokości 2,2m.
To był mój błąd, że uwierzyłem. Kiedy uruchomiono kanalizację i przyszło mi się podłączyć, okazało się, że przyłącze mam na głębokości 1,6m a nie na obiecanych 2,2m. Pojechałem więc z awanturą i aby mi udostępnili projekt, a w projekcie było 1,8m.
Z powodu umieszczenia przyłącza na głębokości 1,6m musiałem robić podkop przy jednym z budynków na mojej posesji, aby podnieść wyprowadzenie kanalizacji z tego budynku prawie o 1m i móc uzyskać spadki od budynków ledwo 1%.
Niestety będzie to skutokwało zapychaniem się kanalizacji co kilka-kilkanaście lat.
Najlepsze spadki to 3%. Zarówno mniejsze jak i większe nachylenia skutkują zapychaniem się rur.
Dodano po 9 [minuty]:P.S.
Jeszcze w sprawie hydroforni w wieżowcach.
Takie hydrofornie mają sens tylko wtedy, kiedy nie ma problemów z przepływem i da się dostarczyć wodę w odpowiedniej ilości.
Natomiast podnoszenie ciśnienia wynika z tego, że w instalacji wodociągowej na skutek poborów wody przez inne obiekty występują spadki ciśnienia do 3-4 barów.
Budynek 11 pieteowy ma wysokość ok. 40 m wraz z piwnicą, gdzie jest przyłacze wody.
Aby podnieść wodę na tę wysokość to w piwnicy jest potrzebne ciśnienie minimum ok. 4 barów, aby woda na 11 piętrze już nie miała ciśnienia. Wynika to ze słupa wody. Na każde ok. 10m słupa wody tracimy 1bar ciśnienia.
Dlatego pompy podnoszą ciśnienie do 6-6,5 bara aby na 11 piętrze uzyskać jeszcze w miarę znośne ciśnienie co najmniej 2 bary i żeby mogły odpalać piecyki gazowe.