Jestem znowu. Drugą noc ślęczę nad naszą ukochaną elektroniką i próbuję coś pojąć.
Czy dobrze to rozumuję że jest to samopodtrzymanie?
1. Brak zasilania -> co tu dużo pisać
2. Zasilanie na LNK -> LED faktycznie świeci , na S i G w T1 jest potencjał wysoki = brak otwarcia T1, na S i G w T2 potencjał GND też brak otwarcia -> ogólnie brak napięcia na wyjściu
3. Sygnał na transoptor powoduje że na G w T1 jest potencjał GND a na S jest dalej wysoki = otwarcie T1 (p-mos) i potencjał przełazi dalej na Dren (dając możliwość zasilania dalszych układów), dodatkowo wysoki potencjał pojawia się na G w T2 (n-mos) a że na jego S jest GND = otwarcie T2 = GND na stałe na bramce G w T1, w tym momencie sygnał z transoptora nie jest już potrzebny bo T2 podtrzymuje otwarcie T1
4. Jakiekolwiek zmiany na transoptorze nic nie wnoszą ??? Kondensator na T2 utrzymuje pewność jego otwarcia gdyby na linii były np spadki
5. Zastanawiam się również czy może być tak: po zaniku głównego zasilania duże elektrolity przed LNK (niewidoczne na szkicu) oddają napięcie i podtrzymują układ jeszcze chwilę (widać po LED że kilka dobrych sekund), ceramik na T2 rozładuje się na końcu, po zaniku zasilania T1 i T2 znowu są zamknięte i otworzą się dopiero przy ponownym sygnale z transoptora (i włączeniu wcześniej zasilania oczywiście)
6. Co by było gdyby nie było ceramicznego przy T2 ?