kupiłem auto tydzień temu, od handlarza
zadbane, przebieg 190 tys km, od Niemca, książka serwisowa, przebieg pewny (sprawdzony), pewne przeglądy, pewne wymiany oleju, wszystko ok. Na przeglądzie w serwisie autoryzowanym vw przed kupnem powiedzieli, ze auto super.
Następnego dnia auto nie chce zapalać, bo nie grzeje świec żarowych.
Jeśli auto jest całkiem zimne, po nocy - to grzeje świece żarowe i zapala. Jeśli jest całkiem ciepłe, to wiadomo że nie trzeba świec i też zapala. Ale pomiędzy - dramat.
Mechanik nr 1 wyciągnął wtyczkę czujnika temperatur i zadzałało. Mówi - to czujnik. Wymienił, ale problem pozostał. Mówi dalej - to moduł sterujący - wymienił, ale problem pozostał. Mówi: - to komputer, ale ja już tego nie sprawdzę, jedz do innego.
Mechanik nr 2 twierdzi przez telefon: to typowe, cała elektryka jest sprawna. Silnik jest zarżnięty (akurat) i wtryskiwacze padły, bo nie pruszą, tylko leją. Auto nie musi grzać świec żarowych, bo ma temperaturę powyżej 8 st C i powinno zapalić bez grzania świec. I dlatego moduł sterujący od razu gasi świece (słychać pyk-pyk w odstępie 1/3 sek.). Nie bardzo w to wierzę, aby auto nie musiało grzać świec żarowych.
Co się dzieje? co myślicie?
zadbane, przebieg 190 tys km, od Niemca, książka serwisowa, przebieg pewny (sprawdzony), pewne przeglądy, pewne wymiany oleju, wszystko ok. Na przeglądzie w serwisie autoryzowanym vw przed kupnem powiedzieli, ze auto super.
Następnego dnia auto nie chce zapalać, bo nie grzeje świec żarowych.
Jeśli auto jest całkiem zimne, po nocy - to grzeje świece żarowe i zapala. Jeśli jest całkiem ciepłe, to wiadomo że nie trzeba świec i też zapala. Ale pomiędzy - dramat.
Mechanik nr 1 wyciągnął wtyczkę czujnika temperatur i zadzałało. Mówi - to czujnik. Wymienił, ale problem pozostał. Mówi dalej - to moduł sterujący - wymienił, ale problem pozostał. Mówi: - to komputer, ale ja już tego nie sprawdzę, jedz do innego.
Mechanik nr 2 twierdzi przez telefon: to typowe, cała elektryka jest sprawna. Silnik jest zarżnięty (akurat) i wtryskiwacze padły, bo nie pruszą, tylko leją. Auto nie musi grzać świec żarowych, bo ma temperaturę powyżej 8 st C i powinno zapalić bez grzania świec. I dlatego moduł sterujący od razu gasi świece (słychać pyk-pyk w odstępie 1/3 sek.). Nie bardzo w to wierzę, aby auto nie musiało grzać świec żarowych.
Co się dzieje? co myślicie?