Witajcie,
mam podobną sytuację do opisywanej powyżej, tzn. instalacja 3,6 kW na mikroinwerterach założona przez poprzedniego właściciela budynku (nie rozumiem sensu takiej inwestycji, ale to osobna sprawa), chciałbym dołożyć magazyn, nawet niewielki, głównie jako backup na wypadek wyłączenia prądu, ostatnie miesiące zaliczyłem awarie trwające po kilkanaście godzin i to mnie natchnęło do myślenia o zabezpieczeniu.
Pytałem w dwóch firmach, w obu usłyszałem wycenę rzędu 30 tys., ("bo przecież połowę Panu zwróci się z dotacji..."), co jest bez sensu.
Fajna opcja z tym Deye, ale szukając w sieci widzę cenę ok. 8 tys. za sam falownik.
Czy znacie sposób, żeby uzyskać zabezpieczenie (magazyn 4-5 kWh) na wypadek utraty zasilania, najlepiej z możliwością korzystania z paneli off-grid w razie długiej awarii, za rozsądne pieniądze? Rozsądne dla mnie to ok. 8 000 zł (ew. 16 tys., jeśli się załapię na mój prąd, niestety sam tego nie zrobię, bo nie ta branża).
Ktoś mi w innym miejscu podsuwał opcję akumulatora 150 Ah z inwerterem typu Volt, ale to nie będzie działać off-grid i potrzebowałbym takich urządzeń do domu ze 3-4.