Co prawda, sprawa jest historyczna, ale nadal nie rozumiem, dlaczego jest tak, jak stwierdziłem, i zapewne dotyczy wielu różnych gadżetów różnych producentów.
Swego czasu kupiłem taki odtwarzacz:
https://sklepwideo.pl/kaseta-mp3-digitapeadapter-dt-02-p-7182.html
https://www.kawusia.pl/54812,Odtwarzacz_mp3_jak_kaseta
Odtwarzacz ma w sobie akumulatorek wielkości połowy znaczka pocztowego i jest zasilany napięciem 5 V przez MicroUSB.
Ponieważ zamierzałem go przechowywać i użytkować w samochodzie, zaraz po zakupie postanowiłem wyeliminować akumulator i zasilać wyłącznie z zewnątrz, bo wtedy niestraszne są jakiekolwiek skutki długotrwałego nieużywania (puchnięcie akumulatora, utrata pojemności).
Do rzeczy:
Akumulator był w postaci kostki trwale podłączonej przewodami do płytki drukowanej. Przeciąłem przewody i akumulator wyrzuciłem. Po podłączeniu zasilania do MicroUSB odtwarzacz w ogóle nie działał, nie włączał się, nic się nie działo, czyli (inaczej niż w laptopach) akumulator jest potrzebny także wtedy, gdy odtwarzacz jest zasilany z zewnątrz.
W związku z powyższym z przewodu USB<->MicroUSB odciąłem wtyk MicroUSB i przewody energetyczne (czyli masa i 5 V) przylutowałem do uciętych przewodów po akumulatorze. Celem przeróbki było zasymulowanie eksploatacji urządzenia z akumulatora, ewentualnie było ryzyko uszkodzenia z powodu zasilania trochę za dużym napięciem, bo akumulator Li-Ion nigdy nie zasila odbiornika napięciem wyższym niż niecałe 4 V, a podaję bezpośrednio 5 V. Po tej przeróbce odtwarzacz działał i przeróbkę uznałem za zakończoną.
Jak to jest możliwe lub w jaki sposób mogła być zaprojektowana konstrukcja urządzenia, w którym demontaż akumulatora uniemożliwia działanie urządzenia? Z takim samym problemem spotkałem się w kilku telefonach z epoki przedsmartfonowej, czyli po podłączeniu telefonu do prądu przy wyjętej lub całkowitej rozładowanej baterii, telefon nie działał, zawsze trzeba poczekać dłuższa chwilę, żeby trochę się naładował.
Wygląda, jakby były całkowicie oddzielone dwa przepływy energii elektrycznej:
1. Od gniazda zewnętrznego do akumulatora w celu naładowania.
2. Od akumulatora do elektroniki urządzenia w celu umożliwienia jego działania.
Jak to jest możliwe takie rozdzielenie, skoro ładowanie i czerpanie energii przebiega tymi samymi przewodami?
Poszukałem ogólnikowych schematów działania zasilaczy UPS http://zasilaczups.pl/rodzaje-zasilaczy-ups.html bo spodziewam się, że ładowanie i rozładowanie działa analogicznie, jedyna różnica to ta, że zamiast 230 V~ jest 5 V=, a zamiast prostownika i falownika są przetwornice napięcia stałego. We wszystkich trzech schematach, jak się wymontuje akumulator, to przepływ energii od zasilania do obciążenia nie jest przerwany, więc UPS bez akumulatora powinien działać.
W takim razie dlaczego w telefonach, odtwarzaczach i innych drobiazgach, demontaż akumulatora uniemożliwia zasilanie urządzenia z zewnątrz? Które rozwiązanie stosowane w UPS-ach jest najbardziej podobne do rozwiązania stosowanego w tych drobiazgach? A może istnieje jeszcze inne, którego nie stosuje się w żadnym UPS-ie?
Swego czasu kupiłem taki odtwarzacz:
https://sklepwideo.pl/kaseta-mp3-digitapeadapter-dt-02-p-7182.html
https://www.kawusia.pl/54812,Odtwarzacz_mp3_jak_kaseta
Odtwarzacz ma w sobie akumulatorek wielkości połowy znaczka pocztowego i jest zasilany napięciem 5 V przez MicroUSB.
Ponieważ zamierzałem go przechowywać i użytkować w samochodzie, zaraz po zakupie postanowiłem wyeliminować akumulator i zasilać wyłącznie z zewnątrz, bo wtedy niestraszne są jakiekolwiek skutki długotrwałego nieużywania (puchnięcie akumulatora, utrata pojemności).
Do rzeczy:
Akumulator był w postaci kostki trwale podłączonej przewodami do płytki drukowanej. Przeciąłem przewody i akumulator wyrzuciłem. Po podłączeniu zasilania do MicroUSB odtwarzacz w ogóle nie działał, nie włączał się, nic się nie działo, czyli (inaczej niż w laptopach) akumulator jest potrzebny także wtedy, gdy odtwarzacz jest zasilany z zewnątrz.
W związku z powyższym z przewodu USB<->MicroUSB odciąłem wtyk MicroUSB i przewody energetyczne (czyli masa i 5 V) przylutowałem do uciętych przewodów po akumulatorze. Celem przeróbki było zasymulowanie eksploatacji urządzenia z akumulatora, ewentualnie było ryzyko uszkodzenia z powodu zasilania trochę za dużym napięciem, bo akumulator Li-Ion nigdy nie zasila odbiornika napięciem wyższym niż niecałe 4 V, a podaję bezpośrednio 5 V. Po tej przeróbce odtwarzacz działał i przeróbkę uznałem za zakończoną.
Jak to jest możliwe lub w jaki sposób mogła być zaprojektowana konstrukcja urządzenia, w którym demontaż akumulatora uniemożliwia działanie urządzenia? Z takim samym problemem spotkałem się w kilku telefonach z epoki przedsmartfonowej, czyli po podłączeniu telefonu do prądu przy wyjętej lub całkowitej rozładowanej baterii, telefon nie działał, zawsze trzeba poczekać dłuższa chwilę, żeby trochę się naładował.
Wygląda, jakby były całkowicie oddzielone dwa przepływy energii elektrycznej:
1. Od gniazda zewnętrznego do akumulatora w celu naładowania.
2. Od akumulatora do elektroniki urządzenia w celu umożliwienia jego działania.
Jak to jest możliwe takie rozdzielenie, skoro ładowanie i czerpanie energii przebiega tymi samymi przewodami?
Poszukałem ogólnikowych schematów działania zasilaczy UPS http://zasilaczups.pl/rodzaje-zasilaczy-ups.html bo spodziewam się, że ładowanie i rozładowanie działa analogicznie, jedyna różnica to ta, że zamiast 230 V~ jest 5 V=, a zamiast prostownika i falownika są przetwornice napięcia stałego. We wszystkich trzech schematach, jak się wymontuje akumulator, to przepływ energii od zasilania do obciążenia nie jest przerwany, więc UPS bez akumulatora powinien działać.
W takim razie dlaczego w telefonach, odtwarzaczach i innych drobiazgach, demontaż akumulatora uniemożliwia zasilanie urządzenia z zewnątrz? Które rozwiązanie stosowane w UPS-ach jest najbardziej podobne do rozwiązania stosowanego w tych drobiazgach? A może istnieje jeszcze inne, którego nie stosuje się w żadnym UPS-ie?