Mój ojciec (już stary, głuchy, ślepy i "zapominający") - regularnie przypala rzeczy w kuchni na patelni.
I zawsze to jest "przecież zostawiłem na chwilę", idzie do salonu do "telewizorka" i... przepada. Przypomina sobie jak już smród dymu dochodzi do jego pokoju :/
I kończy się wywietrzaniem kuchni, wynoszeniem patelni na balkon itp.
No to kupiliśmy mu taki mały budzik elektroniczny do ręki, aby skoro nie chce mu się zostać w kuchni, bo telewizorek ważniejszy, to niech chociaż ZAWSZE ustawia jakiś alarm na 30 min, który mu po prostu będzie co 30 min PRZYPOMINAŁ, że tam się w kuchni coś dzieje.
ALE I TEN BUDZIK potrafi zapomnieć nastawić. I ostatnio wchodzę do bloku (on mieszka na 4 piętrze) i już na 2 piętrze czuję ten znamienny smród! I tylko miałem nadzieję, że może u jakiś sąsiadów...ALE NIE!
Bo się okazało, że na zimę ZAMYKA DRZWI od pokoju (żeby mu ciepło nie uciekało niepotrzebnie na całe mieszkanie). W domu śmierdziało WSZYSTKO. Jak ja tam powiesiłem kurtkę w przedpokoju, będąc tam 2 godziny, moja kurtka prześmierdła tak, że jak ktoś potem mnie spotkał to pytał "Co ty, zacząłeś palić papierosy??"
I zasadniczo mam 2 proste pytania dotyczące czujników dymu/gazu/czadu.
1. Który z tych czujników wykrywa ten "smród" związany z przypaleniem jedzenia na patelni? Czy wystarczy czujnik dymu czy musi być też czujnik czadu?
2. Czy są takie czujniki, że montujesz czujnik w kuchni (tam gdzie źródło zagrożenia) ale to coś co wyje, alarmuje...jest w innym pomieszczeniu?
Bo on już jest tak głuchy, że dzwonienie dzwonkiem od drzwi NIC NIE DAJE. Trzeba do niego dzwonić na telefon, który ma obok siebie i wtedy jakoś usłyszy.
A jeszcze ostatnio jego głuchota tak postępuje, że już telewizor rozkręcony na maksa - nie wystarcza. I kupił sobie SŁUCHAWKI (takie duże, zakrywające uszy :0). Także telewizor na maksa, słuchawki i jeszcze zamknięte drzwi - ten alarm - musi hałasować bezpośrednio w pokoju, a nie w kuchni.
Czy są takie?
I zawsze to jest "przecież zostawiłem na chwilę", idzie do salonu do "telewizorka" i... przepada. Przypomina sobie jak już smród dymu dochodzi do jego pokoju :/
I kończy się wywietrzaniem kuchni, wynoszeniem patelni na balkon itp.
No to kupiliśmy mu taki mały budzik elektroniczny do ręki, aby skoro nie chce mu się zostać w kuchni, bo telewizorek ważniejszy, to niech chociaż ZAWSZE ustawia jakiś alarm na 30 min, który mu po prostu będzie co 30 min PRZYPOMINAŁ, że tam się w kuchni coś dzieje.
ALE I TEN BUDZIK potrafi zapomnieć nastawić. I ostatnio wchodzę do bloku (on mieszka na 4 piętrze) i już na 2 piętrze czuję ten znamienny smród! I tylko miałem nadzieję, że może u jakiś sąsiadów...ALE NIE!
Bo się okazało, że na zimę ZAMYKA DRZWI od pokoju (żeby mu ciepło nie uciekało niepotrzebnie na całe mieszkanie). W domu śmierdziało WSZYSTKO. Jak ja tam powiesiłem kurtkę w przedpokoju, będąc tam 2 godziny, moja kurtka prześmierdła tak, że jak ktoś potem mnie spotkał to pytał "Co ty, zacząłeś palić papierosy??"
I zasadniczo mam 2 proste pytania dotyczące czujników dymu/gazu/czadu.
1. Który z tych czujników wykrywa ten "smród" związany z przypaleniem jedzenia na patelni? Czy wystarczy czujnik dymu czy musi być też czujnik czadu?
2. Czy są takie czujniki, że montujesz czujnik w kuchni (tam gdzie źródło zagrożenia) ale to coś co wyje, alarmuje...jest w innym pomieszczeniu?
Bo on już jest tak głuchy, że dzwonienie dzwonkiem od drzwi NIC NIE DAJE. Trzeba do niego dzwonić na telefon, który ma obok siebie i wtedy jakoś usłyszy.
A jeszcze ostatnio jego głuchota tak postępuje, że już telewizor rozkręcony na maksa - nie wystarcza. I kupił sobie SŁUCHAWKI (takie duże, zakrywające uszy :0). Także telewizor na maksa, słuchawki i jeszcze zamknięte drzwi - ten alarm - musi hałasować bezpośrednio w pokoju, a nie w kuchni.
Czy są takie?