Witam wszystkich.
Zamontowalem sobie uzywana instalacje gazowa pierwszej generacji do VW Golfa w silniku RP (1.8 8v monowtrysk). Na samym poczatku wyregulowalem ja na czuja ale osiagniete spalanie nieco mnie zaskoczyło (na zalewie za 20 zeta zrobilem 50km). Juz sie wybieralem na regulacje na analizatorze spalin, wpadlem na taki pomysl -moja lambda wisi sobie wolno a kabelek jest zmasowany. Z tego co wiem to regulacja na analizatorze polega na ustawianiu na podstawie współczynnika lambda wlasnie.
wiec dlaczegoby nie uzyc miernika elektronicznego i pozornie niepotrzebnej sondy. Zamiast wydac 20 zeta na jednokrotne badanie doloze drugie 20 i bede mial miernik i pomiar kiedy sobie tego zazycze. Czy ten pomysl ma racje bytu?
I jeszcze jedno pytanie. Jak sie ma idealny lambda dla mieszanki stechiometrycznej(1,05) do napiecia generowanego przez sonde( jakie napiecie przy idealnym lambda)
Zamontowalem sobie uzywana instalacje gazowa pierwszej generacji do VW Golfa w silniku RP (1.8 8v monowtrysk). Na samym poczatku wyregulowalem ja na czuja ale osiagniete spalanie nieco mnie zaskoczyło (na zalewie za 20 zeta zrobilem 50km). Juz sie wybieralem na regulacje na analizatorze spalin, wpadlem na taki pomysl -moja lambda wisi sobie wolno a kabelek jest zmasowany. Z tego co wiem to regulacja na analizatorze polega na ustawianiu na podstawie współczynnika lambda wlasnie.
wiec dlaczegoby nie uzyc miernika elektronicznego i pozornie niepotrzebnej sondy. Zamiast wydac 20 zeta na jednokrotne badanie doloze drugie 20 i bede mial miernik i pomiar kiedy sobie tego zazycze. Czy ten pomysl ma racje bytu?
I jeszcze jedno pytanie. Jak sie ma idealny lambda dla mieszanki stechiometrycznej(1,05) do napiecia generowanego przez sonde( jakie napiecie przy idealnym lambda)