Dziękuję wszystkim za bardzo cenne rady. Rozwiązanie z softstartem, bardzo trafne i w sumie oczywiste (na początku jednak nie myśli się o żeczach oczywistych) skonsultowałem ze znajomym i ponoć się sprawdza (pacjent żyje), przy rozruchu bez obciążenia nawet nie trzeba zostawiać jednego stopnia rezystancji w rozruszniku. Zapomniałem dodać że mój silniczek jest skromniutki bo raptem 7,5kW, jednak i tak rozrusznik do niego będzie pewnie droższy niż softstart (jeszcze nie sprawdzałem). Na razie spróbuję z softstartem (mniej zachodu). Jeszcze raz serdeczne dzięki za zainteresowanie tematem.