Poczytałem sobie o magnetyzerach z Mundimexu USA trzy lata temu.
Konsultowałem z Instytutem Motoryzacji i Laboratorim FSO-Daewoo. Też robili testy z bardzo pozytywną opinią po.
Zakupiłem do Citroena BX 1.8T, trzy komplety ( konieczne 2) i zrobiłem na tym 190 tys km. Spłaciły mi się 3 razy. Zużycie spadło o ok. 0.6L.
Mogę sobie jeżdzić na zagrzanym silniku 60/h na 5 biegu i spokojnie lekko przyśpieszać bez szarpania. Elastyczność i dynamika silnika bez porównania lepsze. Po 370 tys analiza spalin nie wykazuje żadnego przekroczenia norm, co zdaniem diagnosty, normalnie sie nie zdarza.
I to nie koniec. Występuje tu ciakawy efekt, jak ja to nazywam pustego zbiornika. Poniżej 1/3 zbiornika autko zaczyna chodzić coraz lepiej. Paliwo namagnesowane wraca przez powrót, i przy mniejszej jego ilości, zaczyna mieć coraz leprzą wydajność. Z tego wynika że gdyby założyć jeszcze drugie tyle magnesów efekt byłby jeszcze ciakawszy.
I tu już nie zgadzam się ze zdaniem sceptyków.
Od strony fizyko-chemicznej wygląda to tak, że tlen jest bardzo dobrym magnetykiem co rozwiewa wątpliwości odnośnie magnetyzera na powietrzu ( 1 biegun ) a ruch paliwa w polu magnetycznym powoduje rozrywanie długich wiązań węglowodorowych przy czym wydziela się troszkę tlenu ( 2 biegun ).
Lepszego mieszania paliwa i powietrza już nie trzeba udowadniać.
Jeżli ktoś nie oczekuje zbyt wiele ( bo rakieta z tego nie bądzie ) to te 10 - 12 % w pedał i tyleż samo do zbiornika dostanie.
Ktoś wcześniej wspomniał o magnetyzerach elektrycznych. Szkoda sobie zawracać tym głowę. Konstrukcja dobrych magnetyzerów jest taka że praktycznie nie posiadają przeciwnego bieguna. Taka technologia.
Magnesy z przeciwny biegunem, wystawionym do powietrrza otaczającego magnesowane medium, dają efekt szczątkowy.
Dlaczego tak jest nie wiedzą dokładnie nawet producenci.
Praktyka i badania 12 lat dały taki produkt. Teoria tu nie nadąża.
Dobrej jazdy ( bez dymka z tyłu )
Henryk