logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Wpływ kolejności podawania napięć na żywotność lamp we wzmacniaczach lampowych

BARNI_GDYNIA 18 Mar 2007 15:19 5144 19
REKLAMA
  • #1 3691601
    BARNI_GDYNIA
    Poziom 19  
    Posty: 449
    Pomógł: 16
    Ocena: 22
    Witam serdecznie. Mam kilka zastanawiających mnie pytań odnośnie wzmacniaczy lampowych.
    Czy napięcie 6,3v do żarzenia lampy powinno iść jeszcze przez mostek prostowniczy czy można je od razu puścić na lampę? Czy to ma jakiś wpływ na lampy ? Zastanawia mnie również jak wpływa na lampę jednoczesne podanie napięcia żarzenia oraz napięcia anodowego a jak wpływa na lampę inny układ np. najpierw podanie napięcia żarzenia a po załóżmy 2 sekundach podanie napięcia anodowego poprzez przekaźnik, albo na odwrót. Najpierw podanie napięcia anodowego a po chwili podanie napięcia żarzenia. Czy to coś zmienia? albo być może ma jakiś wpływ na żywotność lamp? Czy to bez znaczenia?
  • REKLAMA
  • #2 3691724
    METALOWIEC
    Poziom 18  
    Posty: 295
    Pomógł: 23
    Ocena: 11
    żarzenie można filtrować w przypadku stopni o dużej czułości. A napięcie anodowe należy podawać tylko i wyłącznie na rozgrzane lampy, chyba że nie zależy nam na żywotności lamp, bo podanie napięcia anodowego na zimną lampę skraca jej życie.
  • #3 3691770
    Jerzy Węglorz
    Poziom 39  
    Posty: 3447
    Pomógł: 501
    Ocena: 451
    1. Dla żarzenia jest wszystko jedno, czy katoda jest podgrzewana prądem stałym, czy zmiennym. Zaletą pradu stałego jest to, że można zastosować stabilizator (na odpowiedni prąd kilka amper!), co poprawia żywotność lamp, poza tym może obniżyc poziom przydźwięku, jeżeli przenikał on od strony żarzenia lamp. We wzmacniaczach akustycznych sposobem zmniejszenia przydźwieku o tym pochodzeniu było też polaryzowanie żarzenia napieciem dodatnim kilkanaście - kilkadziesiąt volt w stosunku do masy.
    2. W układach, gdzie pracuje lampa prostownicza, to opóźnione podawanie napięcia anodowego realizuje się "samo", gdyż napięcie anodowe pojawia sie dopiero po rozgrzaniu katody lampy prostowniczej. Opóźnienie, jakie dają lampy bezpośrednio żarzone (AZ1, AZ4) jest niewielkie, ale przy EZ80, EZ81 jest już spore. Nie ma to szczególnego znaczenia, dlatego też w sprzęcie powszechnego użytyku (R-TV-...) w pewnym momencie lampy prostownicze zastały wyeliminowane przez sprawniejsze od nich prostowniki selenowe.
  • REKLAMA
  • #4 3691827
    BARNI_GDYNIA
    Poziom 19  
    Posty: 449
    Pomógł: 16
    Ocena: 22
    Pisząc temat miałem na mysli lampy powszechnego uzytku. P/ECL86, EL34, EL84, ECC83 itd. Załóżmy że jako prostownik są użyte diody. Opinie sa rózne z tego co widze. Zrozumiałem to w ten sposób. Napiecie żarzenia nie musi iśc przez prostownik - jest to bez różnicy jeśli mowa o wzmacniaczu audio. Jesli mowa o napięciu anodowym to nie mam jasności. Pare razy widywałem konstrukcje z osobnymi włacznikami od napięcia anodowego i to miedzy innymi zainspirowało mnie do założenia tego tematu bo zastanawiałem sie czemu to ma służyć. Czyli warto było by dołożyć jeszcze układ opóźnionego załaczania napięcia anodowego np. po paru sekundach, i nie jest to plotką że zwiększa to żywotnośc lamp?
  • REKLAMA
  • #5 3691993
    Jerzy Węglorz
    Poziom 39  
    Posty: 3447
    Pomógł: 501
    Ocena: 451
    Opóźnienie parę sekund nie ma większego znaczenia, gdyby już - to należało by podawać napięcie anodowe wtedy, gdy katody mają już ustaloną temperaturę roboczą. Większe znaczenie może mieć raczej "łagodny start" żarzenia, bo oporność włókien wolframowych na zimno jest wielokrotnie niższa, niż na goraco, co powoduje uderzenie prądu w momencie włączenia - wtedy też "pada" najwięcej lamp. W telewizorach z lampami serii P..80 powszechnie były stosowane termistory w obwodzie zarzenia, co powodowało, że żarzenie rozgrzewało się powoli, podczas gdy napięcie anodowe było od razu (prostowniki selenowe, a potem diody krzemowe). Nawet najbardziej renomowani producenci tego sprzętu (PYE, Philips, Telefunken ...), nie stosowali specjalnych środków dla opóźniania włączenia napięcia anodowego, choć z pewnością analizowali wpływ opóźnienia załączenia napiecia anodowego na żywotność sprzętu, który często pracował po kilkanaście lat, codziennie, ileś tam godzin na dobę.
    Jeżeli Twoje lampy, zamiast 10 000 godzin wytrzymaja tylko 8 000 godzin, to czy zrobi Ci to dużą różnicę? Jak często będziesz używał swojego wzmacniacza? Codziennie? Ile godzin? 8? To masz 2000 godzin w ciągu roku (liczę, że używasz go w dni robocze, bez świąt i urlopu). Czy po 4 - 5 latach będziesz nadal używał tego samego sprzętu? A może się on już "zamortyzuje" i zarobi na kupno nowego kompletu lamp?
  • #6 3692325
    Jimi Hendrix
    Poziom 19  
    Posty: 442
    Pomógł: 11
    Ocena: 69
    Opóźnione załączenie napięcia anodowego ma sens praktycznie tylko przy lampach mocy - gdzie napięcie anodowe jest wysokie (450-500v - jeśli m.cz. o nadawczych nie wspomnę), powierzchnia anody duża. Przy jakiś ECC/ECL nie ma to sensu, jak kolega wcześniej powiedział zysk czasu żywotności lampy jest niewielki.
    Pozdrawiam
  • #7 3692474
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe
    Posty: 4981
    Pomógł: 345
    Ocena: 746
    niewielki ale jest... dlatego też ja stosuję oddzielny włącznik anodowego.
  • #8 3694514
    jethrotull
    Specjalista - konstrukcje gitarowe
    Posty: 901
    Pomógł: 56
    Ocena: 20
    Ja tam szanuję lampy i zawsze daję osobne wyłączniki napięcia anodowego. Nawet jeśli miąłbym uratowac tylko kilka procent żywotności lampy to dla mnie gra jest warta świeczki. Nie mógłbym spać spokojnie gdybym nie był pewien że moja lampa pracuje w komfortowych warunkach, tym bardziej, że dodatkowy pstryczek to niewielki koszt.
    No i dochodzi jeszcze respekt ze strony użytkowników krzemu którzy się dziwią po co są dwa wyłączniki ;)
  • #9 3698596
    Defender1
    Poziom 17  
    Posty: 236
    Pomógł: 14
    Ocena: 32
    Może wyjaśni mi ktoś dlaczego lampa nie lubi napiecia anodowego przy braku gorącej katody? Przecież wtedy nie zachodzą żadne reakcje prądowe. :(
    Pozdrawiam
    Arek.
  • REKLAMA
  • #10 3698601
    jethrotull
    Specjalista - konstrukcje gitarowe
    Posty: 901
    Pomógł: 56
    Ocena: 20
    Z tego co słyszałem to lampie nie robi różnicy czy przy zimnej katodzie do anody jest podłączone napięcie. Ona tylko nie lubi rozgrzewać się pod napięciem. Ale nie upieram się przy tym.
  • #11 3699408
    radoslav
    Poziom 13  
    Posty: 53
    Pomógł: 3
    To nie tak, z zimnej katody elektrony są wyrywane na siłe i może dojść do zatrucia katody, gdzieś tak przeczytałem, i to na polskiej stronie.
  • #12 3701034
    tszczesn
    Specjalista - oldradio
    Posty: 2495
    Pomógł: 383
    Ocena: 184
    Defender1 napisał:
    Może wyjaśni mi ktoś dlaczego lampa nie lubi napiecia anodowego przy braku gorącej katody? Przecież wtedy nie zachodzą żadne reakcje prądowe. :(


    Zimna katoda z napięciem anodowym się nie gryzie. Generalnie katoda nie lubi emitować elektronów w niewłaściwej temperaturze, a taka sytuacja jest w czasie rozgrzewania (i stygnięcia) lampy. Z tym, że w praktyce jest to zjawisko do pominięcia, ile razy włączasz tą lampę?
  • #13 3701172
    BARNI_GDYNIA
    Poziom 19  
    Posty: 449
    Pomógł: 16
    Ocena: 22
    Ja standardowo muzki słucham codziennie, kwestia tylko ile godzin dziennie- odpowiem że różnie. Czasem potrafie bez przerwy słuchac muzyki od kąd wstane w sobote rano np do godziny 24 i w niedziele to samo. W tygodniu pracuję więc rzadziej słucham muzyki z lampiaka. Ogulnie zastanawiało mnie czy ma to jakis wpływ na lampe kolejność załączania napięć na poszczególne elmęty lampy, i dostałem odpowiedź - że ma znaczenie. Często widywałem tematy w których wyczytywałem że "ktoś" zamontował osobny włacznik do załączania napięcia anodowego albo zamiast włącznika przekaźnik. :)
  • #14 3701330
    Kobra
    Poziom 18  
    Posty: 238
    Pomógł: 14
    Ocena: 50
    Witam
    Koledzy dobrze Ci napisali i ma to spore znaczenie w przypadku lamp mocy podając napięcie anodowe na rozgrzaną katodę. Ale jest jeszcze jedna rzecz, która nie została wspomniana. Kondensatory. Otóż we wzmacniaczach większej mocy napięcie anodowe było załączane na samym wyjściu transformatora przed układem prostującym Pamiętam taki wzmacniacz Telos Wa75/na coś tam. W tym wzmacniaczu był przełącznik obrotowy trzy pozycyjny. Zero, żarzenie, i napięcie anodowe, Kiedy zbyt szybko załączało się napięcie anodowe bardzo często padały kondensatory elektrolityczne (nieobciążony zasilacz, dawał dużo wyższe napięcie) i czasami też w skrajnych przypadkach padały podstawki ebonitowe lamp mocy
    Pozdrawiam
  • #15 3703458
    Defender1
    Poziom 17  
    Posty: 236
    Pomógł: 14
    Ocena: 32
    Ja zawsze miałem małe lampki EL 84 i trochę większe EL 34 te drugie żyły w PP około 7 lat , włączałem wzmacniacz 2-4 razy dziennie na 0,5-2 godziny, zużycie na tym polegało ze zaczeły mieć mniej mocy + mały brum się pojawiał i się potwornie grzały tak że parowała z gorąca główka lampy.

    EL 84 nigdy się mi nie uszkodziły, kiedyś też miałem PL 84 i nie działały na 6 V żarzenia ale przy 12 V żarzenie było identyczne jak 6 V dla EL i też dobrze pracowały.
  • #16 3703781
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe
    Posty: 2339
    Pomógł: 335
    Ocena: 513
    Defender1 napisał:
    kiedyś też miałem PL 84 i nie działały na 6 V żarzenia ale przy 12 V żarzenie było identyczne jak 6 V dla EL i też dobrze pracowały.


    Nie mogły działać na 6V, bo napięcie żarzenia dla PL84 wynosi 15V.
  • #17 3704477
    Defender1
    Poziom 17  
    Posty: 236
    Pomógł: 14
    Ocena: 32
    a to nie wiedziałem zawsze myślałem że coś około 12V choć wszędzie podawali tylko prąd pracy bo te lampy podobno pracowały w szeregu z innymi zasilanymi z dość wysokiego napiecia tak mi powiedział bardzo stary już nieżyjacy maniak telewizji czarnobiałej lampowej.
  • #19 3704922
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe
    Posty: 2339
    Pomógł: 335
    Ocena: 513
    Defender1 napisał:
    a to nie wiedziałem zawsze myślałem że coś około 12V choć wszędzie podawali tylko prąd pracy bo te lampy podobno pracowały w szeregu z innymi zasilanymi z dość wysokiego napiecia tak mi powiedział bardzo stary już nieżyjacy maniak telewizji czarnobiałej lampowej.


    Tak, pracowały żarzone szeregowo wraz z innymi lampami tej serii, ale napięcie żarzenia również było podawane, gdyż jego znajomość jest potrzebna do wyliczenia odpowiednich rezystorów redukcyjnych.
  • #20 3706362
    Defender1
    Poziom 17  
    Posty: 236
    Pomógł: 14
    Ocena: 32
    ok. dzięki za informację :)

Podsumowanie tematu

✨ W dyskusji omówiono wpływ kolejności podawania napięć żarzenia (6,3 V) i anodowego we wzmacniaczach lampowych na żywotność lamp. Napięcie żarzenia może być podawane bezpośrednio na lampę, bez konieczności przechodzenia przez mostek prostowniczy, co jest neutralne dla lamp audio. Natomiast napięcie anodowe powinno być podawane dopiero po rozgrzaniu katody, gdyż podanie go na zimną lampę skraca jej żywotność z powodu tzw. „zatrucia katody” i nieprawidłowej emisji elektronów. Opóźnienie załączenia napięcia anodowego o kilka sekund ma sens głównie w lampach mocy (np. EL34), gdzie wysokie napięcie anodowe i duża powierzchnia anody zwiększają ryzyko uszkodzeń. W lampach niskiej mocy (np. ECC83, ECL86) efekt ten jest minimalny. W praktyce stosuje się oddzielne włączniki lub przekaźniki do napięcia anodowego, co pozwala na „łagodny start” i może nieznacznie wydłużyć żywotność lamp. Istotne jest także łagodne rozgrzewanie żarzenia, np. przez termistory, aby uniknąć uderzeń prądowych przy zimnym włóknie. Wzmiankowano również, że szybkie załączanie napięcia anodowego może powodować uszkodzenia kondensatorów elektrolitycznych w zasilaczu. Dyskusja poruszyła także kwestie napięć i prądów żarzenia lamp serii P (np. PL84, EL84), które często były żarzone szeregowo, co wymagało odpowiednich rezystorów redukcyjnych.
Podsumowanie wygenerowane przez AI na podstawie treści dyskusji.
REKLAMA