Mam kolejny zasilacz do naprawy - zaczęło się pięknie, standardowa awaria - spalony (przerwa) rezystor bezpiecznikowy 4,7Ω/2W na przetwornicy pomocniczej oraz zwarcie na tranzystorze tejże przetwornicy 2SC4020.
Wymieniłem rezystor i tranzystor kluczujący (zastąpiłem go BUT-11), a profilaktycznie dałem też nowy kondensator elektrolityczny 4,7µF/50V i przetwornica działa, daje 12V z którego jest robione +5V Stand-by, oraz 22V na zasilanie głównej przetwornicy (na osobnej płytce: KA7500 + HA17393).
Niestety zasilacz (główna przetwornica) nie startuje.
Jedyna sytuacja w jakiej rusza, to jeśli zewrze się PS-ON do masy w chwilę po odłączeniu zasilania sieciowego. W momencie włączenia PS-ON przy podanym zasilaniu sieciowym słychać tylko cyknięcie i nic się nie dzieje, test żarówki wypada ok (gaśnie w chwilę po podaniu zasilania i pozostaje zgaszona), zasilacz nie "próbkuje"... pora chyba sprawdzić diody wyjściowe...
***
Diody ok, tranzystory kluczujące też wyglądają ok, a po zwarciu PS-ON tylko wentylator ledwo drgnie i koniec, po rozwarciu tak samo. Nie wiem o co chodzi... jakieś sugestie?
***
Układy scalone: TL494 i LM393 też działają dobrze (sprawdzone poza zasilaczem).