Żeby ten akumulator wysechł od ładowania, to albo trzeba go ładować przez dobrych kilka dni,
albo musiał mieć wyjątkowo mało elektrolitu, albo latarka stała w nieprawidłowej pozycji - jeśli
akumulator stoi pionowo, i jest na dole, a reflektor na górze, to jest dobrze, ale jak odwrotnie,
albo nawet tylko leży poziomo, to ciśnienie gazów wypycha elektrolit z akumulatora...
Aha, i po ładowaniu trzeba odczekać, żeby nadmiar gazów uciekł z akumulatora
- jeśli zaraz po odłączeniu ładowania obróci się go, to będą straty elektrolitu.
Ładowanie jest prądem 100mA lub 70mA (zależnie od wersji latarki), na 1g wody potrzeba 11kC, czyli 3Ah,
a więc 30 lub 42 godziny ładowania - jeśli straty wody są dlatego, że rozkłada się na wodór i tlen,
a nie dlatego, że ciśnienie wypycha elektrolit - to ostatnie daje setki razy większe straty elektrolitu.
Właściwie należałoby do takiej latarki od razu zrobić układ ograniczający napięcie ładowania
- dodać diodę między prostownikiem, a akumulatorem, i jak jest 4.5V na akumulatorze, to
zwierać prostownik (dodatkowa dioda po to, żeby to przy okazji nie zwierało akumulatora).
Tylko pewnym problemem są efekty włączeniowe - pojawiają się napięcia około 200V, i to
może zniszczyć elektronikę, która miałaby zabezpieczyć akumulator przed nadmiernym
ładowaniem - o takim zabezpieczeniu pisałem w
https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic126412.html
A co do używania słuchawek, to mam znajomego, który dojeżdża do pracy rowerem,
jedzie ponad pół godziny ruchliwą szosą (ma 15km), cały czas słucha radia przez
słuchawki, i jakoś rzadko się zdarza, żeby uszkodził przewód - ma dobrze ułożony.