Witam.
Niedawno padł mi komputer (jest "martwy") i chciałem sprawdzić zasilacz.
Wymontowałem go i zwarłem zielony i czarny kabelek, ale niestety bez obciążenia.
Wciągu 2 sek. później było już po zasilaczu - trochę dymu i trzask.
Z tego co widzę to na rezystorze wywaliło dziurę (czerwony, czerwony, srebrny, złoty, biały) - to chyba 0,22Ω prawda?
Czy jest szansa, że po jego wymianie zasilacz będzie pracował czy raczej marne szanse?
Myślałem, że zasilacze tej klasy mają już zabezpieczenia przed takimi uszkodzeniami.