wnoto napisał:
Chodzi mi o fakt że gdy zapotrzebiowanie na cieło maleje (jest małe) to róxnice w cenie opłau są bezwględnie małe i warto brać to co jest wygodne.
Tak, to właśnie jest sednem sprawy, tylko że kwoty podane w Twoim przykładzie są wzięte z sufitu, i dlatego jest problem ze zrozumiem.
Należy sobie odpowiedzieć na pytanie: jak dalece ma to zapotrzebowanie na ciepło zmaleć w mojej konkretnej sytuacji? Czyli gdzie jest ten próg?
Ja uważam, że dla autora tego tematu (ale nie tylko dla niego), tym progiem są właśnie 4 tony węgla. We wcześniejszych swoich postach wykazałem, że w jego przypadku po przejściu na gaz, będzie drożej. Ale ponieważ się nie zniechęcił (interesuje się kredytem na instalację gazową), chciałbym go podtrzymać w tym dążeniu, i wykażę poniżej, że po przejściu na gaz będzie płacił tyle samo.
Założenia takie same jak poprzednio, i oczywiście najważniejsza będzie sprawność kotła, bo tylko ona się zmieni.
Dla kotła węglowego nie przyjmiemy 0,8 tak jak podają producenci i katalogi, ale niewiele mniej, lecz za to bliżej tego co jest w rzeczywistości, czyli 0,7.
Reszta bez zmian, czyli 4000kg węgla o wartości opałowej 7 kWh/kg, spalone w całym sezonie grzewczym da nam:
0,7x 4000x 7=19600 kWh.
Dla kotła gazowego przyjmiemy nie 0,9 a tylko ciut więcej bo 0,95 , w końcu zakładamy, że będzie to kocioł kondensacyjny, a jego możliwości są jeszcze wyższe (1,06), i wartość opałową gazu jak uprzednio 10 kWh/m³.
Aby otrzymać tyle samo energii należy spalić:
19600:0,95:10=2063m³ gazu,
czyli licząc po 2 zł/m³ wyjdzie prawie tyle samo co węglem.
Aby tak się stało należy tylko wykonać prawidłowo instalację (podłogówka- aby kocioł zawsze kondensował, dobra izolacja i sterowanie -aby jak najmniejsze straty).
Pozdrawiam.
Mam w zanadrzu jeszcze trzecią wersję obliczeń szacunkowych: jak zrobić niewielkim nakładem, aby po przejściu na gaz było taniej niż węglem. Jak będą zainteresowani, to przedstawię na forum.