Witam serdecznie,
od listopada remontowałem swój pierwszy motocykl - motorower Romet Chart z 1989 roku. Od początku nie chciał palić, w silniku wymieniłem wszystkie uszczelki, łożyska (wszystkie SKF), simmeringi oraz pierścienie. Wszystko zostało wyczyszczone i poskładane tak jak powinno być. Gaźnik dodatkowo zaraz po zakupie wygotowałem w occie (cały, rozkręcony na części pierwsze). Po poskładaniu wszystkiego silnik odpalił od kopa, chodził elegancko, jeździł trochę dziwnie, na wolnych obrotach dobrze, na średnich muliło, na wysokich też dobrze. Wyregulowałem zapłon, pobawiłem się trochę gaźnikiem (iglicą), dodatkowo wydmuchało mi uszczelkę pod głowicę (jedna z nakrętek na szpilce się przekręciła, nawet tego nie zauważyłem przy składaniu), dałem nową uszczelkę odpalam, motor szedł pięknie, na 2 już 40 km/h wbijam 3 ok. 500 m przejechałem i słyszę przerywanie zapłonu, wreszcie zgaszenie, dopchałem do domu, patrzę świeca cała mokra, kupiłem do nowej i starej (dostałem razem z motorem 3 szt) Iskry F100S, odpowiednik z NGK. Świeca NGK lepiej sobie radziła, gaźnik miałem ustawiony tak, że iglica była na pierwszym rowku od góry, świeca była czarna błyszcząca, po korektach iglicy na 2 rowek od góry motor pochodził bez zalewania dłużej, jednak max. to ok. 10 km. W sobotę musiałem pchać do domu 2,5 km
Osobiście wydaje mi się że to wina gaźnika (BING 14), być może dysze rozregulowały się podczas tego gotowania w occie, pływak odcina dopływ paliwa, na moje oko za bogata jest mieszanka. Poniżej umieszczam zdjęcia świecy po tym jak trochę pochodziła. Liczę, że ktoś pomoże uporać się z tym problem
Pozdrawiam Hubert.
od listopada remontowałem swój pierwszy motocykl - motorower Romet Chart z 1989 roku. Od początku nie chciał palić, w silniku wymieniłem wszystkie uszczelki, łożyska (wszystkie SKF), simmeringi oraz pierścienie. Wszystko zostało wyczyszczone i poskładane tak jak powinno być. Gaźnik dodatkowo zaraz po zakupie wygotowałem w occie (cały, rozkręcony na części pierwsze). Po poskładaniu wszystkiego silnik odpalił od kopa, chodził elegancko, jeździł trochę dziwnie, na wolnych obrotach dobrze, na średnich muliło, na wysokich też dobrze. Wyregulowałem zapłon, pobawiłem się trochę gaźnikiem (iglicą), dodatkowo wydmuchało mi uszczelkę pod głowicę (jedna z nakrętek na szpilce się przekręciła, nawet tego nie zauważyłem przy składaniu), dałem nową uszczelkę odpalam, motor szedł pięknie, na 2 już 40 km/h wbijam 3 ok. 500 m przejechałem i słyszę przerywanie zapłonu, wreszcie zgaszenie, dopchałem do domu, patrzę świeca cała mokra, kupiłem do nowej i starej (dostałem razem z motorem 3 szt) Iskry F100S, odpowiednik z NGK. Świeca NGK lepiej sobie radziła, gaźnik miałem ustawiony tak, że iglica była na pierwszym rowku od góry, świeca była czarna błyszcząca, po korektach iglicy na 2 rowek od góry motor pochodził bez zalewania dłużej, jednak max. to ok. 10 km. W sobotę musiałem pchać do domu 2,5 km
Osobiście wydaje mi się że to wina gaźnika (BING 14), być może dysze rozregulowały się podczas tego gotowania w occie, pływak odcina dopływ paliwa, na moje oko za bogata jest mieszanka. Poniżej umieszczam zdjęcia świecy po tym jak trochę pochodziła. Liczę, że ktoś pomoże uporać się z tym problem
Pozdrawiam Hubert.