Szanowni Koledzy, bardzo proszę o pomoc w rozwiązaniu mojego problemu. Postaram się jak najzwięźlej go opisać, przejrzałem forum na podobne tematy, jednak interesujących mnie odpowiedzi nie znalazłem.
W ciągu kilku ostatnich miesięcy dojeżdżam do pracy i z pracy zaledwie parę kilometrów. Ostatnio zaczął mi się rozładowywać akumulator, najpierw raz na tydzień, później nawet codziennie. Oczywiście akumulator po rozładowaniu ładowałem elektronicznym (automatycznym) prostownikiem.
Samochód, jeszcze w czasach kiedy kosztował kupę forsy, został wyposażony przez pierwszego właściciela w system namierzania satelitarnego połączonego z telefonem GSM. Ponieważ telefon musiał zawsze działać na wypadek konieczności namierzenia pojazdu, doładowywał swoją baterię nawet podczas postoju pojazdu przy wyłączonym silniku. Przez wiele lat nie miałem z tym problemu. Tym razem jednak zacząłem podejrzewać że cały ten system odpowiada za moje problemy z akumulatorem.
W ciągu kilku godzin pracy, po rozebraniu tapicerki samochodu znalazłem telefon, nadajnik GPS, antenę GPS, antenę GSM i baterię telefonu. Wszystkie te urządzenia były połączone niesamowitą plątaniną kabli i łączyły się także z przewodami instalacji alarmowej. I tu moja pierwsza wątpliwość, czy znalazłem wszystkie urządzenia, czy mała nieopisana skrzyneczka to jedynie nadajnik GPS czy też jednocześnie centralka sterująca całością? Czy też może całym systemem zarządza centralka alarmu? Wydaje mi się jednak, ze oba systemy są połączone jedynie w celu wymiany danych na temat czujników itp. Czy nadal szukać centralki systemu namierzania?
Następne pytanie, czy wypruwać z samochodu tę całą bezużyteczną już instalację czy dać sobie spokój?
Po odłączeniu telefonu i sytemu namierzania oraz alarmu akumulator nadal się rozładowuje. Jednak teraz dzieje się to bardzo szybko, nie wiem czy na skutek tych częstych rozładowań w przeszłości, czy też z innych powodów. Prąd pobierany na postoju przy wyłączonych "wszystkich" odbiornikach to 0,26A, może i dużo, jednak nie tyle żeby powodować tak szybkie rozładowanie. Po odłączaniu kolejnych bezpieczników wartość ta nie zmienia się. To samo jest także po odłączeniu głównego przewodu od alternatora. Po naładowaniu wartość napięcia akumulatora wynosi 12,8V, a w czasie pracy silnika 13,8V. Teraz akumulator podłączony do prostownika ładuje się zaledwie w niecałą godzinę po czym ma mocy tylko na kilka obrotów rozrusznika. Sprawdzałem przewody masowe, a także przewody przy rozruszniku, na oko wyglądają w porządku.
Czy akumulator nadaj się już tylko do wymiany? Jest to BOSCH silver i ma niecałe dwa lata. Jednak jaka może być przyczyna rozładowywania się akumulatora?
Po rozładowaniu akumulatora, kiedy podłączam go do aku innego samochodu (minus nie bezpośrednio) rozrusznik ładnie kręci i szybko odpala silnik. Wystarczy wtedy kilkanaście sekund pracy silnika i znowu mogę odpalać z mojego akumulatora (jednak już tylko kilka razy). Trochę to dziwne, jak dla mnie.
Jak z pewnością się zorientowaliście nie jestem ekspertem w sprawach elektryki, raczej dopiero mocno początkującym amatorem, więc wybaczcie.
Aha, samochód to Jeep Grand Cherokee rocznik 1999. Obecnie mieszkam i pracuję w małym czeskim mieście i ze względu na nietypową jak na ten rynek markę auta, a także spodziewane trudności z językiem technicznym, nie mogę raczej liczyć na miejscowe warsztaty. Wiem, że temat obszerny i dużo pytań, może jednak na kilka z nich znajdziecie odpowiedź. Z góry dziękuję za wszelkie sugestie. Dziękuję też wszystkim którzy przeczytali całość moich wypocin.
W ciągu kilku ostatnich miesięcy dojeżdżam do pracy i z pracy zaledwie parę kilometrów. Ostatnio zaczął mi się rozładowywać akumulator, najpierw raz na tydzień, później nawet codziennie. Oczywiście akumulator po rozładowaniu ładowałem elektronicznym (automatycznym) prostownikiem.
Samochód, jeszcze w czasach kiedy kosztował kupę forsy, został wyposażony przez pierwszego właściciela w system namierzania satelitarnego połączonego z telefonem GSM. Ponieważ telefon musiał zawsze działać na wypadek konieczności namierzenia pojazdu, doładowywał swoją baterię nawet podczas postoju pojazdu przy wyłączonym silniku. Przez wiele lat nie miałem z tym problemu. Tym razem jednak zacząłem podejrzewać że cały ten system odpowiada za moje problemy z akumulatorem.
W ciągu kilku godzin pracy, po rozebraniu tapicerki samochodu znalazłem telefon, nadajnik GPS, antenę GPS, antenę GSM i baterię telefonu. Wszystkie te urządzenia były połączone niesamowitą plątaniną kabli i łączyły się także z przewodami instalacji alarmowej. I tu moja pierwsza wątpliwość, czy znalazłem wszystkie urządzenia, czy mała nieopisana skrzyneczka to jedynie nadajnik GPS czy też jednocześnie centralka sterująca całością? Czy też może całym systemem zarządza centralka alarmu? Wydaje mi się jednak, ze oba systemy są połączone jedynie w celu wymiany danych na temat czujników itp. Czy nadal szukać centralki systemu namierzania?
Następne pytanie, czy wypruwać z samochodu tę całą bezużyteczną już instalację czy dać sobie spokój?
Po odłączeniu telefonu i sytemu namierzania oraz alarmu akumulator nadal się rozładowuje. Jednak teraz dzieje się to bardzo szybko, nie wiem czy na skutek tych częstych rozładowań w przeszłości, czy też z innych powodów. Prąd pobierany na postoju przy wyłączonych "wszystkich" odbiornikach to 0,26A, może i dużo, jednak nie tyle żeby powodować tak szybkie rozładowanie. Po odłączaniu kolejnych bezpieczników wartość ta nie zmienia się. To samo jest także po odłączeniu głównego przewodu od alternatora. Po naładowaniu wartość napięcia akumulatora wynosi 12,8V, a w czasie pracy silnika 13,8V. Teraz akumulator podłączony do prostownika ładuje się zaledwie w niecałą godzinę po czym ma mocy tylko na kilka obrotów rozrusznika. Sprawdzałem przewody masowe, a także przewody przy rozruszniku, na oko wyglądają w porządku.
Czy akumulator nadaj się już tylko do wymiany? Jest to BOSCH silver i ma niecałe dwa lata. Jednak jaka może być przyczyna rozładowywania się akumulatora?
Po rozładowaniu akumulatora, kiedy podłączam go do aku innego samochodu (minus nie bezpośrednio) rozrusznik ładnie kręci i szybko odpala silnik. Wystarczy wtedy kilkanaście sekund pracy silnika i znowu mogę odpalać z mojego akumulatora (jednak już tylko kilka razy). Trochę to dziwne, jak dla mnie.
Jak z pewnością się zorientowaliście nie jestem ekspertem w sprawach elektryki, raczej dopiero mocno początkującym amatorem, więc wybaczcie.
Aha, samochód to Jeep Grand Cherokee rocznik 1999. Obecnie mieszkam i pracuję w małym czeskim mieście i ze względu na nietypową jak na ten rynek markę auta, a także spodziewane trudności z językiem technicznym, nie mogę raczej liczyć na miejscowe warsztaty. Wiem, że temat obszerny i dużo pytań, może jednak na kilka z nich znajdziecie odpowiedź. Z góry dziękuję za wszelkie sugestie. Dziękuję też wszystkim którzy przeczytali całość moich wypocin.
