Zauważyłem, że prowadzona jest dyskusja na temat jonizatora termoemisyjnego konstrukcji inż. Sobolewskiego. Chciałbym dołożyć kilka swoich uwag:
1. Jestem lekarzem z 24 letnim stażem, pracuję w Akademii Medycznej (a więc mogę się uważać za naukowca). Zawodowo interesuję się metodologią medycyny (EBM czyli Evidence Based Medicine itp. modne pojęcia, np. napisałem na ten temat rozdział podręcznika)
2. Fizyka zawsze była moim hobby - byłem laureatem olimpiady (piszę nie po to by się chwalić wynikami z liceum, ale by uzasadnić pewne moje kompetencje) - oczywiście w tej chwili nie uważam się za fizyka, choć jeżeli coś się zrozumie, to chyba zostaje w głowie na długo.
3. Jestem alergikiem z okresowymi dolegliwościami astmatycznymi (jeden z powodów wyboru studiów) i zagadnieniami jakości powietrza, jonizacji, usuwania pyłków itp. interesuję od ok. 30 lat (chociaż pracuję w innej specjalizacji). Byłem użytkownikiem jonizatorów ostrzowych, filtra elektrostatycznego z jonizatorem produkcji Diory, nawilżaczy powietrza itp. Od około 2 lat używam jonizatora TE konstrukcji inż. Sobolewskiego.
4. Na podstawie swoich obserwacji osobistych nie mam wątpliwości, że tzw. jonizacja ujemna powietrza jest ważna dla sprawnego oddychania i samopoczucia. Informacja taka zamieszczona jest zresztą w wielu oficjalnych podręcznikach medycyny. Ale kiedy zacząłem studiować temat bardziej dogłębnie (mam dostęp do baz piśmiennictwa dzięki pracy w AM) to niestety poziom dotychczasowej informacji naukowej okazuje się niski. Nie mam czasu na rozwijanie tematu szczegółowo, ale w skrócie mówiąc nastąpiła typowa pętla:
- Lekarze badali wyłącznie jonizatory ostrzowe (bo innych nie było). Wyniki, jak to w medycynie, były różne - jedni potwierdzili korzyści, inni nie (nie mam czasu rozwijać tematu, ale jest to dość typowa sytuacja w "biologii człowieka" czyli medycynie, gdzie: 1. duży jest wpływ np. czynnników psychicznych, 2. prowadzenie rzeczywistych EKSPERYMENTóW jest bardzo ograniczone względami etycznymi). Najwięcej tych badań wykonywano ok. 20-30 lat temu, obecnie jest ich mało- temat stał się "niemodny" (mody w mojej branży są bardzo silne - zwykle zaczynają się np. od nowej konstrukcji jakiegoś przyrządu). Ponieważ na świecie ciągle króluje i jest produkowany przez znane firmy jonizator ostrzowy, o konstrukcji TE na świecie nikt nie słyszał, większość lekarzy nie rozumie różnicy między jonami TE a ostrzowymi, nie ma ŻADNEJ motywacji do nowych badań. Teoretycznie powinni się tym zainteresować polscy badacze, ale to osobny temat, którego nie chcę rozwijać, bo podpiszę się na końcu nazwiskiem.
-Trudno mieć pretensje do lekarzy naukowców, jeżeli fizycy i inni technicy nie potrafią zmierzyć w powietrzu stężenia jonów ciężkich. Osobiście zapytałem osobę zawodowo zajmującą się tym zagadnieniem, czy potrafi zmierzyć stężenie naładowanych cząstek pary wodnej np. na łące, w lesie iglastym czy przy wodospadzie (podobno tam jest ich sporo, ale jest to ocena subiektywna wg samopoczucia) - odpowiedź była negatywna. Problem dotyczy relacji - ładunek/masa jonu. Wystarczy postawić jednak obok dowolny jonizator ostrzowy, aby przyrządy pomiarowe zaczęły wskazywać olbrzymią jonizację dzięki strzelaniu elektronami.
Dlatego nazwałem to pętlą - lekarze nie badają tematu, bo inżynierowie nie potrafią powiedzieć, że TE działa, a inżynier mówi, że TE na pewno nie szkodzi, ale czy pomaga, powinni orzec lekarze (o ich znajomości fizyki wolę się nie wypowiadać.
Na końcu jedna uwaga: zajmując się nauką medyczną od 30 lat (ze studiami) coraz częściej widzę, że rzeczy znane przez prostych ludzi od tysięcy lat nie zostały dotychczas uznane oficjalnie w "oparciu o dowody naukowe" (EBM). Polecam np. lekturę książki pt 'płeć mózgu" i wielu podręczników poprawnej politycznie koedukacji czy psychologii.
Proszę więc o wyjaśnienie mi naukowo (fizyczne i biologiczne) dlaczego tuż przed burzą powietrze jest ciężkie i duszne (pojęcia nienaukowe, subiektywne, ale znane każdemu prostemu człowiekowi), a po rozpoczęciu wyładowań oddychanie staje się łatwiejsze?
Czekam na naukowe odpowiedzi.
dr hab. Zbyszko Malewski
1. Jestem lekarzem z 24 letnim stażem, pracuję w Akademii Medycznej (a więc mogę się uważać za naukowca). Zawodowo interesuję się metodologią medycyny (EBM czyli Evidence Based Medicine itp. modne pojęcia, np. napisałem na ten temat rozdział podręcznika)
2. Fizyka zawsze była moim hobby - byłem laureatem olimpiady (piszę nie po to by się chwalić wynikami z liceum, ale by uzasadnić pewne moje kompetencje) - oczywiście w tej chwili nie uważam się za fizyka, choć jeżeli coś się zrozumie, to chyba zostaje w głowie na długo.
3. Jestem alergikiem z okresowymi dolegliwościami astmatycznymi (jeden z powodów wyboru studiów) i zagadnieniami jakości powietrza, jonizacji, usuwania pyłków itp. interesuję od ok. 30 lat (chociaż pracuję w innej specjalizacji). Byłem użytkownikiem jonizatorów ostrzowych, filtra elektrostatycznego z jonizatorem produkcji Diory, nawilżaczy powietrza itp. Od około 2 lat używam jonizatora TE konstrukcji inż. Sobolewskiego.
4. Na podstawie swoich obserwacji osobistych nie mam wątpliwości, że tzw. jonizacja ujemna powietrza jest ważna dla sprawnego oddychania i samopoczucia. Informacja taka zamieszczona jest zresztą w wielu oficjalnych podręcznikach medycyny. Ale kiedy zacząłem studiować temat bardziej dogłębnie (mam dostęp do baz piśmiennictwa dzięki pracy w AM) to niestety poziom dotychczasowej informacji naukowej okazuje się niski. Nie mam czasu na rozwijanie tematu szczegółowo, ale w skrócie mówiąc nastąpiła typowa pętla:
- Lekarze badali wyłącznie jonizatory ostrzowe (bo innych nie było). Wyniki, jak to w medycynie, były różne - jedni potwierdzili korzyści, inni nie (nie mam czasu rozwijać tematu, ale jest to dość typowa sytuacja w "biologii człowieka" czyli medycynie, gdzie: 1. duży jest wpływ np. czynnników psychicznych, 2. prowadzenie rzeczywistych EKSPERYMENTóW jest bardzo ograniczone względami etycznymi). Najwięcej tych badań wykonywano ok. 20-30 lat temu, obecnie jest ich mało- temat stał się "niemodny" (mody w mojej branży są bardzo silne - zwykle zaczynają się np. od nowej konstrukcji jakiegoś przyrządu). Ponieważ na świecie ciągle króluje i jest produkowany przez znane firmy jonizator ostrzowy, o konstrukcji TE na świecie nikt nie słyszał, większość lekarzy nie rozumie różnicy między jonami TE a ostrzowymi, nie ma ŻADNEJ motywacji do nowych badań. Teoretycznie powinni się tym zainteresować polscy badacze, ale to osobny temat, którego nie chcę rozwijać, bo podpiszę się na końcu nazwiskiem.
-Trudno mieć pretensje do lekarzy naukowców, jeżeli fizycy i inni technicy nie potrafią zmierzyć w powietrzu stężenia jonów ciężkich. Osobiście zapytałem osobę zawodowo zajmującą się tym zagadnieniem, czy potrafi zmierzyć stężenie naładowanych cząstek pary wodnej np. na łące, w lesie iglastym czy przy wodospadzie (podobno tam jest ich sporo, ale jest to ocena subiektywna wg samopoczucia) - odpowiedź była negatywna. Problem dotyczy relacji - ładunek/masa jonu. Wystarczy postawić jednak obok dowolny jonizator ostrzowy, aby przyrządy pomiarowe zaczęły wskazywać olbrzymią jonizację dzięki strzelaniu elektronami.
Dlatego nazwałem to pętlą - lekarze nie badają tematu, bo inżynierowie nie potrafią powiedzieć, że TE działa, a inżynier mówi, że TE na pewno nie szkodzi, ale czy pomaga, powinni orzec lekarze (o ich znajomości fizyki wolę się nie wypowiadać.
Na końcu jedna uwaga: zajmując się nauką medyczną od 30 lat (ze studiami) coraz częściej widzę, że rzeczy znane przez prostych ludzi od tysięcy lat nie zostały dotychczas uznane oficjalnie w "oparciu o dowody naukowe" (EBM). Polecam np. lekturę książki pt 'płeć mózgu" i wielu podręczników poprawnej politycznie koedukacji czy psychologii.
Proszę więc o wyjaśnienie mi naukowo (fizyczne i biologiczne) dlaczego tuż przed burzą powietrze jest ciężkie i duszne (pojęcia nienaukowe, subiektywne, ale znane każdemu prostemu człowiekowi), a po rozpoczęciu wyładowań oddychanie staje się łatwiejsze?
Czekam na naukowe odpowiedzi.
dr hab. Zbyszko Malewski