Witam!
Mam Accorda z 1992r, wersja USA, silnik 2,2l, skrzynia automatyczna. Problem zaczął się jakiś rok temu. Początkowo jadąc samochodem zdarzało się chwilowe nagłe zanikanie obrotów. Z biegiem czasu samochód zaczynał gasnąć po czym normalnie odpalał. Stawało się to coraz bardziej dokuczliwe - gasł coraz częściej i trzeba było odczekać czasem parę minut zanim zapalił. Sprawdziłem kody błędów i check engine podaje kod 15 co oznacza "Ignition Output Signal" - "Sygnał zapłonowy, przerywacz (Electrical problem in signal circuit)". Pewnego razu po przejechaniu kilku kilometrów zgasł i nie chciał zapalić - holowanie do warsztatu. W warsztacie sprawdzanie czy zapali... zapalał bez problemu :/ Dodam, że tego typu sytuacja zdarzyła się kilkukrotnie. Po sprawdzeniu wszystkiego, napięć itp. podejrzenie padło na aparat zapłonowy. Niby ok więc wysyłka części w inny rejon kraju do specjalistycznego serwisu. Aparat odesłano i powiedziano, że działa poprawnie. Objawy w aucie dalej te same. Raz jedzie raz nie. Próbowałem go również zapalić i chodził sobie na wolnych obrotach po czym po paru do dziesięciu minut gasł. Wtedy sprawdzałem świece no i brak iskry. Po odczekaniu znów zapalał i sytuacja się powtarzała. Jak sobie auto postało z tydzień to potem pojeździło jeden dzień a na drugi kicha. Aparat wysłałem jeszcze raz (tym razem z cewką) bo serwis powiedział, że mogli coś przeoczyć. Odesłali twierdząc, że ok. Tak apropo jest jeszcze jedna rzecz... do aparatu dostaje się olej, który też cieknie na łączeniu aparatu z silnikiem. Nie wiem czy tu może być przyczyna. Cieknie stamtąd już kilka lat a problem pojawił się niecały rok temu. Fakt, że jak samochód postoi parę dni to potem chwilę dłużej pojeździ. Typ aparatu to TD-52U z cewką zewnętrzną. Przeszukiwałem elektrodę i inne fora jednak w większości innych przypadków auto zgasło i już nie pali. U mnie jest inaczej. Nie wiem czy to moduł w aparacie padł czy jak. Mogę odesłać go w jeszcze inne miejsce do sprawdzenia. Co robić? Bo nadzieja powoli mnie już opuszcza :/
Mam Accorda z 1992r, wersja USA, silnik 2,2l, skrzynia automatyczna. Problem zaczął się jakiś rok temu. Początkowo jadąc samochodem zdarzało się chwilowe nagłe zanikanie obrotów. Z biegiem czasu samochód zaczynał gasnąć po czym normalnie odpalał. Stawało się to coraz bardziej dokuczliwe - gasł coraz częściej i trzeba było odczekać czasem parę minut zanim zapalił. Sprawdziłem kody błędów i check engine podaje kod 15 co oznacza "Ignition Output Signal" - "Sygnał zapłonowy, przerywacz (Electrical problem in signal circuit)". Pewnego razu po przejechaniu kilku kilometrów zgasł i nie chciał zapalić - holowanie do warsztatu. W warsztacie sprawdzanie czy zapali... zapalał bez problemu :/ Dodam, że tego typu sytuacja zdarzyła się kilkukrotnie. Po sprawdzeniu wszystkiego, napięć itp. podejrzenie padło na aparat zapłonowy. Niby ok więc wysyłka części w inny rejon kraju do specjalistycznego serwisu. Aparat odesłano i powiedziano, że działa poprawnie. Objawy w aucie dalej te same. Raz jedzie raz nie. Próbowałem go również zapalić i chodził sobie na wolnych obrotach po czym po paru do dziesięciu minut gasł. Wtedy sprawdzałem świece no i brak iskry. Po odczekaniu znów zapalał i sytuacja się powtarzała. Jak sobie auto postało z tydzień to potem pojeździło jeden dzień a na drugi kicha. Aparat wysłałem jeszcze raz (tym razem z cewką) bo serwis powiedział, że mogli coś przeoczyć. Odesłali twierdząc, że ok. Tak apropo jest jeszcze jedna rzecz... do aparatu dostaje się olej, który też cieknie na łączeniu aparatu z silnikiem. Nie wiem czy tu może być przyczyna. Cieknie stamtąd już kilka lat a problem pojawił się niecały rok temu. Fakt, że jak samochód postoi parę dni to potem chwilę dłużej pojeździ. Typ aparatu to TD-52U z cewką zewnętrzną. Przeszukiwałem elektrodę i inne fora jednak w większości innych przypadków auto zgasło i już nie pali. U mnie jest inaczej. Nie wiem czy to moduł w aparacie padł czy jak. Mogę odesłać go w jeszcze inne miejsce do sprawdzenia. Co robić? Bo nadzieja powoli mnie już opuszcza :/