Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Praca Inżynier Elektronik
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Problem z licznikiem rewersyjnym CD4029

ciubers 02 Sie 2005 15:03 8265 22
  • #1 02 Sie 2005 15:03
    ciubers
    Poziom 15  

    Mam problem z ukladem ze schematu zamieszczonego ponizej. Problem polega na tym, ze licznik pracuje, ale tak jak mu się chce tzn. zlicza nie za kolejnoscia, czasami pokazuje 3 takie same stany po kilka razy z rzedu. Wine kostki raczej wykluczam bo probowalem 3 nowiutkie i zawsze jest tak samo. Na wejscie zegarowe CLOCK sygnal dochodzi bo sprawdzalem na oscyloskopie. Moze ktos cos doradzi? Z gory dzieki

    3 22
  • Praca InĹźynier Elektronik
  • Pomocny post
    #2 02 Sie 2005 19:35
    maciej_333
    Poziom 33  

    A masz jakieś wiszące wejścia ? Jak tak to masz rowiązanie problemu.

    0
  • Praca InĹźynier Elektronik
  • #3 02 Sie 2005 20:25
    ciubers
    Poziom 15  

    Mam nie podlaczone na plytce tylko 2 nogi. Nr 2 i jest to wyjscie Q4 nie potrzebne mi do niczego bo uzywam tylko Q1, Q2, Q3. I nie podlaczona jest noga nr. 7 "CARRY OUT" i nie wiem do czego ona sluzy. Wszystko robilem zgodnie z dokumentacja, ale czasami sie zdarzaja bledy w literaturze takze nie wiem co z tym zrobic.

    0
  • Pomocny post
    #4 02 Sie 2005 22:04
    maciej_333
    Poziom 33  

    Wyjścia mogą być nie wykorzystane. Czasem w takich sytuacjach pomaga posprawdzanie lutów, dodanie elektrolita 100µF równolegle do zasilania scalaka (ale tuż przy wyprowadzeniach). A jaka jest amplituda sygnału na wejściu zegarowym ? Czy jest równa napięciu zasilania licznika ?

    0
  • Pomocny post
    #5 03 Sie 2005 02:25
    fotonn
    Poziom 28  

    Witam!
    Przyczyn można upatrywać w kilku miejscach.
    Przede wszystkim, naciskając przycisk Pł12 lub 13 wywołuje się udar prądu ładujący C12 i dodatkowo, przy Pł12, chyba C10 (nie widzę bo cuś zasłania, ale chodzi o te 47 nF podpięte pod UP/DOWN. Na długich ścieżkach zasilających może to wywoływać impulsy napięcia zakłócającego. Poza tym mogły już ulec uszkodzeniu diody D27 i 28 (sensu istnienia tej drugiej nie widzę)? Mógł też już pojawić się nagar na stykach przycisków i najzwyczajniej iskrzą. Nie ma tu wprawdzie obawy pojawienia się serii impulsów CLK przy jednokrotynym naciśnięciu, ale iskierka, wywołująca przebieg o szerokim widmie, wchodzącym w zakres wcz. może spowodować jakieś zakłócenia na drodze radiowej. Wniosek: jakiś kilkusetomowy oporniczek w szereg z przyciskami nie zaszkodziłby, ale może się wówczas pojawić - jeśli już nie występuje - problem zależności czasowych między sygnałami DOWN i CLK. Nie wiem jaki stan na CLK wyzwala zliczenie impulsu, ale niezależnie od tego na wejściu UP/DOWN stan ustalony powinien pojawić się odrobinę wcześniej niż impuls wyzwalający na CLK i trwać niezmiennie aż do ustalenia się napięć na wyjściach Q. Piszesz także o istnieniu impulsu na wejściu CLK, ale przy kilkukrotnym użyciu któregoś z przycisków, raz za razem, kondensatory C12 i C13 mogą nie zdążyć się rozładować i impulsy te będą za krótkie lub, jak już napisano, mogą mieć za małą amplitudę. Zastanawia mnie, po chol...ę w ogóle ten C12 w tym miejscu i taki duży? Chyba właśnie po to, żeby zbyt często nie przełączać często-tliwości :). W każdym razie, zauważ, że ma on pojemność taką samą, jak kondensator blokujący zasilanie, więc może go chwilowo rozładowywać przy długich ścieżkach zasilających. Proponuję wyrucić go na próbę i zobaczyć co się stanie. Jeszcze jedna rzecz, może nie powoduje tych problemów, ale warto zbocznikować C14 jakimś kilkukiloomowym rezystorem i zmienić wartość R40, tak, żeby w stanie ustalonym było zero na wejściu PE. Jak rozumiem C14 jest dla ustalenia warunków początkowych po włączeniu zasilania. Po wyłączeniu jednak tegoż zasilania, nie ma się jak rozładować i przy następnym włączeniu, po prostu nie działa. Bezpośrednio do nóżek zasilających scalaka, tj. równolegle do C11, warto też przylutować jeszcze jeden kodensator blokujący, tym razem ceramiczny 47 - 100 nF.
    Inną sprawą jest obciążenie wyjść. Czym steruje ten licznik? Być może wzbudza się wskutek źle zablokowanego obciążenia, którym są chyba jakieś układy generacyjne? Jeśli to możliwe odłącz na próbę obciążenie wyjść Q lub spraw aby nie generowało. No i pozostała jeszcze stabilność napięć na wejściach sterowania zewnętrznego - J1 - J3. Jeśli możesz również je odłącz od sterowania, pozostawiając wszakże rezystory R37 - R39, podpinające je do plusa zasilania.
    P.S.: "Carry Out" to wyjście przeniesienia. Kiedy licznik zliczy do 15 i nasatępnym stanem jest znów zero, pojawia się na nim impuls, służący do wysterowania np. kolejnego licznika.

    0
  • #6 03 Sie 2005 14:45
    ciubers
    Poziom 15  

    fotonn napisał:
    Witam!
    Przyczyn można upatrywać w kilku miejscach.
    Przede wszystkim, naciskając przycisk Pł12 lub 13 wywołuje się udar prądu ładujący C12 i dodatkowo, przy Pł12, chyba C10 (nie widzę bo coś zasłania, ale chodzi o te 47 nF podpięte pod UP/DOWN. Na długich ścieżkach zasilających może to wywoływać impulsy napięcia zakłócającego. Poza tym mogły już ulec uszkodzeniu diody D27 i 28 (sensu istnienia tej drugiej nie widzę)?



    Diody sa ok bo sprawdzalem

    fotonn napisał:

    Mógł też już pojawić się nagar na stykach przycisków i najzwyczajniej iskrzą. Nie ma tu wprawdzie obawy pojawienia się serii impulsów CLK przy jednokrotynym naciśnięciu, ale iskierka, wywołująca przebieg o szerokim widmie, wchodzącym w zakres wcz. może spowodować jakieś zakłócenia na drodze radiowej.


    Przyciski sa raczej ok bo to nowiutkie elementy.


    fotonn napisał:

    Wniosek: jakiś kilkusetomowy oporniczek w szereg z przyciskami nie zaszkodziłby, ale może się wówczas pojawić - jeśli już nie występuje - problem zależności czasowych między sygnałami DOWN i CLK..


    Ok, ale zaleznoci czasowe DOWN i CLK sa wazne w zliczaniu tylko w jednym kierunku czyli tylko poprzez przelacznik PL12, a jak wytlumaczyc, ze mi oba kierunki swiruja.
    fotonn napisał:

    Nie wiem jaki stan na CLK wyzwala zliczenie impulsu, ale niezależnie od tego na wejściu UP/DOWN stan ustalony powinien pojawić się odrobinę wcześniej niż impuls wyzwalający na CLK i trwać niezmiennie aż do ustalenia się napięć na wyjściach Q.


    Na oscyloskopie widac, ze na CLK jest napiecie +15V i po wlaczeniu, ktoregoklowiek przycisku spada impuls do 0 i trwa tak okolo 10ms i wraca znowu na +15V. Nie wiem jak to fachowo nazwac, ale wyglada to jak taki ujmeny impuls prostokatny. I znowu dodam, ze na UP/DOWN stan ustalony jest tylko w momencie uzywania PL12 (tak widac na schemacie)Zreszta tez sprawdzalem to impuls na down jest okolo 4 razy szerszy od clk takze chyba jest ok



    fotonn napisał:

    Piszesz także o istnieniu impulsu na wejściu CLK, ale przy kilkukrotnym użyciu któregoś z przycisków, raz za razem, kondensatory C12 i C13 mogą nie zdążyć się rozładować i impulsy te będą za krótkie lub, jak już napisano, mogą mieć za małą amplitudę.



    Z tego co widac to nawet przy szybkim przyciskaniu impulsy sie pojawiaja byc moze tak jak piszesz, ze impulsy moga byc troche krotsze (nie moge dokladnie tego sprawdzic bo mam analogowy oscyloskop, a nie cyfrowy), ale biorac pod uwage dane z noty producenta to CD4029BE reaguje na impulsy od 200ns w zwyz takze tutaj jest okolo 10ms i nawet jak troche bedzie krotszy to powinien zatrybic






    fotonn napisał:


    Zastanawia mnie, po chol...ę w ogóle ten C12 w tym miejscu i taki duży? Chyba właśnie po to, żeby zbyt często nie przełączać często-tliwości :). W każdym razie, zauważ, że ma on pojemność taką samą, jak kondensator blokujący zasilanie, więc może go chwilowo rozładowywać przy długich ścieżkach zasilających. Proponuję wyrucić go na próbę i zobaczyć co się stanie. Jeszcze jedna rzecz, może nie powoduje tych problemów, ale warto zbocznikować C14 jakimś kilkukiloomowym rezystorem i zmienić wartość R40, tak, żeby w stanie ustalonym było zero na wejściu PE. Jak rozumiem C14 jest dla ustalenia warunków początkowych po włączeniu zasilania. Po wyłączeniu jednak tegoż zasilania, nie ma się jak rozładować i przy następnym włączeniu, po prostu nie działa. Bezpośrednio do nóżek zasilających scalaka, tj. równolegle do C11, warto też przylutować jeszcze jeden kodensator blokujący, tym razem ceramiczny 47 - 100 nF.


    Jeszcze mam pytanko odnosnie kondensatorow. W ukldzie jest okolo 10 kondensatorow 47nF i autor pisal ze maja byc ceramiczne ja zastosowalem chyba polestrowe o nazwie MKT K4. czy moze to wplynac na prace urzadzenia?

    fotonn napisał:

    Inną sprawą jest obciążenie wyjść. Czym steruje ten licznik? Być może wzbudza się wskutek źle zablokowanego obciążenia, którym są chyba jakieś układy generacyjne? Jeśli to możliwe odłącz na próbę obciążenie wyjść Q lub spraw aby nie generowało. No i pozostała jeszcze stabilność napięć na wejściach sterowania zewnętrznego - J1 - J3. Jeśli możesz również je odłącz od sterowania, pozostawiając wszakże rezystory R37 - R39, podpinające je do plusa zasilania.
    P.S.: "Carry Out" to wyjście przeniesienia. Kiedy licznik zliczy do 15 i nasatępnym stanem jest znów zero, pojawia się na nim impuls, służący do wysterowania np. kolejnego licznika.


    W tej chwili wyjscia q1, q2, q3 sa odlaczone od urzadzenia wykonawczego i podlaczone sa do nich tylko ledy poprzez oporniki do masy. Sluzy mi to do szybkiego okreslenia stanow logicznych na tych wyjsciach.

    Dodano po 4 [godziny] 13 [minuty]:

    Nie wiem czy mozna to sprawdzic w ten sposob, ale zrobilem tak (odnosnie sprawdzenia zasilania) podlaczylem oscyloskop do nozek zasilajacych licznika. Zaczalem przelaczac powoli i szybko przez okreslony czas przelaczniki. Krecha na ekranie ani nie drgnela przez moment. Czyli chyba zasilanie niema zaklocen zadnych

    0
  • #7 04 Sie 2005 15:32
    ciubers
    Poziom 15  

    Wywalilem calkowicie C12 i troche inaczej zaczal licznik chodzic. Ale pokombinowalem i zaczalem sprawdzac stany na q2, q3 i q4 (zamiast na q1) i zdziwilo mnie to ze licznik pracuje w ten sposob prawidlowo chodz teraz bez c12 mam czasem drgania stykow, ale dziwi mnie to dlaczego licznik dziala w ten sposob. Druga sprawa wejscie J4 jest podpiete do masy czyli po ustaleniu na PE (noga nr 1) stanu wysokiego powinienem wedle schematu miec na q1, q2, q3, stany H i q4 L bo przeciez J4 jest na masie. Nic z tego nie kumam. Uszkodzenie kostki odpada bo dzis kupilem 4 kostke innego producenta na wszystkich to samo. Jesli wloze z powrotem C12 (nawet z duzo mniejsza pojemnoscia) to znowu wariuje

    0
  • Praca InĹźynier Elektronik
  • Pomocny post
    #8 04 Sie 2005 21:17
    maciej_333
    Poziom 33  

    Ja proponuję dać koendensatory 100nF do przełączników opisanych jako Pł. C12 wywalić. To rozwiąże problem drgania styków.

    0
  • Pomocny post
    #9 04 Sie 2005 22:31
    fotonn
    Poziom 28  

    Witam!
    Przepraszam za wczorajszą nieobecność. Mam internet radiowy i po oststnich burzach nie chodzi jak trzeba.

    Na wyjściu Q1, ledem pdłączonym do masy, nic nie zobaczysz, bo masz diodę D29 właczoną katodą do wyjścia. Zewrzyj tę diodę na czas prób, albo podłącz ledy anodami do + zasilania. Będą świecić w niskich stanach.

    Różnica między ceramikami i poliestrami (swoją drogą MKT to chyba nie są poliestry) jest w indukcyjności pasożytniczej. Ceramiki, o płaskich małych okładzinach mają ją znacznie mniejszą niż zwijane te wszystkie policośtam. Wymień więc te 47 nF bo możesz mieć kłopoty po złożeniu całego urządzenia.

    Na "datasheets" jest pdf o tym scalaku i tam jest napisne, że licznik wyzwalany jest dodatnim zboczem CLK, które powinno trwać max 15 mikrosekund, podobnie, jak zbocze opadające. W tym "fantastycznym" wyzwalaczu właśnie narastanie zbocza na wejściu CLK trwa chyba dłużej. Kiedyś powszechne w CMOS-ach było ich zatrzaskiwanie się (tzw.: latch up) właśnie przy długo trwających zboczach i braku ograniczenia prądu wejściowego. Tutaj raczej tego nie podejrzewam bo był to zazwyczaj stan trwający do czasu odłączenia zasilania i często palił układ, ale z drugiej strony, w dobie różnych chińskich odpowiedników...(kiedyś kupiłem TTL-a 7404, który miał wyjścia z otwartym kolektorem i o mało nie zawaliłem przez to pracy dyplomowej). Wyrzuć to C12 i spróbuj może zrobić wyzwalacz jak w tym pdf-ie na datasheets (patrz "fig.11"). Będziesz tam miał jednak problem drgań styków. Najbardziej "profesjonalnym" i "cyfrowologiczopoprawnym" rozwiązaniem eliminacji tego zjawiska jest dobudowanie do wejść "Clock Up" i "Clock Down" pary przerzutników RS . Czeka Cię więc użycie dwóch CD4011 i wymiana przycisków na takie ze stykami przełącznymi, ale w zamian możesz (powinieneś) usunąć rezystor 220 kΩ i kondensator 47nF podłączone teraz do nóżki 10 (UP/DOWN). Propozycję takiego rozwiązania podaję na załączonym rysunku- modyfikacji tej "fig.11" - część dolna (jeśli rysunek nie przejdzie to napisz: hrpeck(malpa)poczta.onet.pl to wyślę bezpośrednio). Możesz też spróbować podłączyć te kondensatory 100nF, jak w powyższej radzie. Może spróbuj z trochę mniejszymi. Nalegam wówczas (w obecnym układzie też) na włączenie w szereg z przyciskami rezystorów. Chociaż kilkadziesiąt Ω. One mają za zadanie ograniczyć udary prądu ładowania pojemności. Możesz też pokombinować z odfiltrowaniem zakłóceń w miejscu zaznaczonym w górnej części rysunku. Postaraj się też, aby nóżka 5 była połączona z 8 krótką ścieżką lub przewodem. Jeśli mówisz, że podłączenie leda do wyjścia Q1 psuje sprawę, to chyba jednak coś jest z odsprzężeniem układu. Jakie masz oporniki ograniczające prąd tych diod? Daj takie, aby diody ledwie się świeciły (2-3 mA, czyli R ok. 4 kΩ dla 15 V zasilania). Chyba w docelowym układzie nie zamierzasz pobierać z wyjść zbyt dużego prądu? Jeśli tak to lepiej dodać jakieś separujące wtórniki emiterowe. A w ogóle to jak długie i jak grube są ścieżki zasilające, licząc od głównego elektrolitycznego kondensatora filtrującego (może zrobić jakiś skrót), co jeszcze "wisi" impulsowego na tych ścieżkach i czy kondensator C11 jest nowy (znaczy: niewyschnięty) i podłączony blisko scalaka? Wlutuj może trochę większy.

    0
  • #10 05 Sie 2005 08:47
    ciubers
    Poziom 15  

    Dzieki za odpowiedz bede testowal wieczorem zmiany bo zaraz wyjezdzam. Powiedz mi jedna rzecz odnosnie kondensatorow. W jaki sposob mozna sprawdzic czy dany kondensator blokujacy zasilanie faktycznie spelnia swoja role. Pytam, dlatego, ze w calym ukladzie jest kilkanascie kondkow i dobrze by bylo to sprawdzic. Ogolnie urzadzenie to generator funkcyjny 0-20Mhz na max038 (dla prostokata do 10mhz) i autor zwracal uwage na dobre blokowanie zasilania (dal tam duzo kondkow) lecz pisal to glownie o plytce samego generatora, a ta u mnie akurat sie uruchomila bez wiekszych przeszkod natomiast z tym sterowaniem sa jaja. Tylko z czescia sterowania bo w sumie na plytce sterowania sa uklady do 15 przelacznikow cyfrowych i wszystkie dzialaja ok za wyjatkiem tych zakresow.

    0
  • Pomocny post
    #11 05 Sie 2005 20:09
    W.P.
    Specjalista - zasilacze komputerowe

    Witam
    Niewiele można tu dodać po tak wnikliwej analizie i próbie rozwiązania problemu, jakiej podjął się Kolega fotonn.

    Gratuluję fachowości i profesjonalizmu.

    Ja też zawsze bałem się prostych układów. Są dobre w szkole, podczas wyjaśniania idei ale zwykle działają tylko na rysunku.
    Czego by tu nie napisać, to wyglądałoby na powtarzanie sygnalizowanych przez Kolegę fotonna wątków.

    Mnie od samego początku "uderzył" układ z tranzystorem do wyzwalania licznika. (C12 chyba do testowania wytrzymałości D27)
    Obawiam się, że nie ominie Cię niewielka rozbudowa układu. Liczniki są dość chimeryczne jeśli chodzi o sterowanie wejścia CLK. Potrzebne są dość duże stromości napięć na tych wejściach. Najlepiej użyć tu bramek Shmitta (np 4093).
    Przydałoby się także (już wcześniej proponowane) opóźnienie pomiędzy sygnałami UP/DOWN a CLK. Chociaż o 2-3 czasy propagacji bramki.
    Krótko rzecz ujmując:
    Licznik musi najpierw "wiedzieć", w którą stronę liczyć by potem obsłużyć impuls zegarowy.
    Pozdrawiam

    0
  • #12 06 Sie 2005 13:31
    ciubers
    Poziom 15  

    Dziekuje wszystkim za wskazowki potestuje i napisze o wynikach. Pozdrawiam

    0
  • Pomocny post
    #13 07 Sie 2005 17:51
    fotonn
    Poziom 28  

    Hmm!
    Dzięki Ci W.P., ale do „fachowości” daleko, a „profesjonalizm”... A co to takiego?
    Dziękuję też za nr scalaka z bramkami Schmitta (4093). Mam stary katalog, a właściwie tylko, skądinąd - uważam - dobrą, książkę D. Nuhrmanna "Elektronika łatwiejsza ...", gdzie czegoś takiego nima.

    Ad. Ciubers
    Trudne pytanie, to o kondensatory.
    Wymijająco powiem, że jeśli kolega chce poznać najlepszy sposób na sprawdzenie kondensatorów elektrolitycznych, niech sprawdzi częstość występowania, na szacownych forach Elektrody porady pt. "wymień elki" (Chylę czoła przed piszącymi tu; nie raz i nie dwa nie padłem dzięki nim; takim "fachowiec"). To chyba najpewniejszy sposób na potwierdzenie, bądź wyeliminowanie podejrzeń wobec elementów tego rodzaju. Inne typy sprawiają jakby trochę mniej kłopotów. Dostają najczęściej zwarcie lub całkowitą przerwę widoczną na mierniku pojemności. Zmniejszenie pojemności zauważyć można, w pracujących z przekroczonym napięciem kondensatorach samoregenerujących (bodaj polipropyleny, ale nie dam się ściąć za to). Przeskok iskry przebicia wypala dielektryk, ale i elektrody tak, że po jego zaniku kondensator pracuje dalej, ale z mniejszą pojemnością. Jeśli taki stan trwa nawet tylko dłuższą chwilę, jest po kondziu, a nieraz i po współtowarzyszącym układzie.
    „Swoje” problemy z kondensatorami mają też radiowcy. U nich liczą się wszelkie niestabilności, pogorszenie kąta stratności i inne, dla laika „wydumane” problemy.
    Wracając do elektrolitów. Najczęściej wysiadają te, w których częstotliwość oraz wartości prądu ładującego i rozładowującego (czyli składowa zmienna) są duże, powodując grzanie i wysychanie elektrolitu, który ma jednak pewną rezystancję, no i oczywiście stanowi jedną z elektrod, czyli decyduje o pojemności. To schnięcie jest samonapędzającą się maszynką. Ostatnimi czasy producenci kombinują w tym kierunku, racze trochę jak alchemicy, ale faktem jest: są kondki o małej rezystancji szeregowej, wyższej dopuszczalnej temperaturze pracy. Są też takie o gigantycznych pojemnościach.
    Innym słabym miejscem, elektrolitów są połączenia miedzianych końcówek z aluminiowymi tulejkami oraz tych ostatnich z okładzinami. (Skutki korozji elektrochemicznej glinu na styku z innymi metalami znają m.in. kolejarze. Nieraz zdarzyło się, że prąd trakcyjny wytopił końcówkę szyny!, z powodu nieprzewodzącego styku aluminiowego przewodu).
    "Padają" więc kondensatory przeładowywane impulsowo, z częstotliwością kilkudziesięciu kHz, w przetwornicach oraz sprzęgające w stopniach wyjściowych wzmacniaczy akustycznych, odchylaniu pionowym itp., a także poddane "próbie ognia", czyli kilkakrotnemu zwarciu pod napięciem lub podłączane wprost pod zasilanie, jak "Twoje" C12. O niewłaściwej polaryzacji nie wspomnę, a zdarzają się takie rzeczy, szczególnie na kondensatorach sprzęgających.
    Jak stwierdzić, czy dany kondensator jest dobry? Standardowe mierniki pojemności pomagają w skrajnych przypadkach, kiedy utrata tej właściwości jest znaczna, a delikwent pracował w miejscu, w którym nie było wobec niego wygórowanych wymagań.
    Najczęściej jednak w obwodzie „coś” się zaczyna dziać, zanim miernik pojemności zdąży to wychwycić. Tutaj pomocne może być jedynie użycie układu mierzącego kąt stratności elementu. Istnieją takie mierniki; w szkole uczą np., jak zrobić mostek, do badania dwójników RLC. No, ale o „szkolnych” układach swoją opinię wyraził już kolega W. P.
    Dobrym, choć nieco absurdalnym testem, byłoby wsadzenie takiego podejrzanego kondzia do przetwornicy, np. zasilacza TV. Są takie, w których elektrolity pracują w naprawdę ekstremalnych warunkach i kiepściejsze egzemplarze z góry skazane są na uszkodzenie. Patrz 47 µF, po stronie pierwotnej, we wszelkich: Axionach, Skytronikach, Maxonach, Royalach itd. itp., z lat 90-tych, wszystkie z jednakowym typem zasilacza. A tak na marginesie. Zna ktoś sposób na ostateczną "rozprawę" z taką POTWORNICĄ? He, he, serwisy by zbankrutowały.
    Tak w istniejących już układach.
    A w projektach? Cóż – właściwie komfort. Jeśli nie nastąpi przekroczenie iloczynu dopuszczalnej całki kwadratu wartości (a może kwadratu całki?; nie pamiętam) i czasu trwania impulsu prądu ładującego, czyli jego energii, szkodliwej dla diod prostownika, podczas włączania układu, dołożenie tu i ówdzie kondensatorka, w podejrzanym miejscu, przy jakimś układzie impulsowym bądź generacyjnym, nie zawadzi, choćby i trochę na wyrost. Nieraz przeszkodą jest konieczność zachowania kolejności i szybkości załączania kilku napięć zasilających.
    Przy czym, jak poniekąd wynikło z wcześniejszych wyn(@)urzeń, elektrolity działać będą skutecznie do kilkudziesięciu (powiedzmy: ok. 100) kHz. Dla zablokowania sygnałów o wyższych częstotliwościach lub takowych harmonicznych impulsów, które - wydawać by się mogło - mają mniejszą częstotliwość (kłania się Fourier i jego analiza widmowa), czyli zamknięcia ich obiegu wokół wytwarzającego, bądź chronionego, układu, aby nie płynęły liniami zasilającymi, jeśli np. linie te są wspólne dla kilku podzespołów, albo mają taką indukcyjność, że nie są w stanie zaspokoić chwilowego zapotrzebowania na prąd, np. przełączający kilku bramek, stosować należy elementy o mniejszych wartościach indukcyjności i rezystancji szeregowej, czyli np. ceramiki o możliwie krótkich nóżkach, a w zakresie wcz. SMD lub przepustowe (w układach ekranowanych dla eliminacji prób przedostawania się zakłóceń). Są jeszcze specjalne, szeregowe obwody LC, zwierające określone zakłócenia do masy w sposób „rezonansowy”.
    Jak sprawdzić skuteczność blokowania i ewentualnie, konieczność dobudowania?
    Na etapie projektu to trochę czarna magia i nie ma chyba gościa, który potrafiłby przewidzieć wszystko, co się może wydarzyć. Robi się raczej asekuracyjne działania standardowe, jak choćby w opisanym przez Ciebie mierniku. Dopiero po złożeniu, kiedy są problemy, analizuje się ich przyczyny. Niedawno (a może jeszcze trwa) w którymś z czasopism był cykl artykułów o eliminacji zakłóceń w układach.
    Jak znaleźć przyczyny? Rekurencyjnie: analizując, mierząc i ponownie analizując. Mierzyć można i oscyloskopem, jak to robiłeś, napięcia bezpośrednio na nóżkach zasilania poszczególnych chipów, ale, o ile w układach generacyjnych wystarczy do tego zwykły przyrząd, o odpowiednim zakresie, o tyle tam, gdzie są pojedyncze impulsy, mogą być trudności z zarejestrowaniem zakłóceń. Tutaj przydałby się taki z pamięcią. Oczywiście należy odpowiednio ustawić zakres pomiarowy (trudno np. zauważyć krótki "pik" 0,2V przy ustawionym zakresie powyżej 15 V) i wyzwalanie.
    Można też mierzyć spadek napięcia na długości ścieżek i przewodów zasilających, na odpowiednio małym zakresie. Wszelkie "szpile" na takich ścieżkach, a szczególnie na masie, o wartości wychodzącej poza zakres napięć przewidziany dla poszczególnych poziomów logicznych, są podejrzane. Dla danego, autonomicznego układu nie jest istotne, czy np. w stanie niskim podskoczy napięcie na wejściu, czy obniży się "lokalnie" na indukcyjności masy, względem tego wejścia, które może być sterowane z innego układu, gdzie to obniżenie nie występuje. Istotne są nawet impulsy o długości ns. Im układy szybsze tym krótsze impulsy mogą je przełączyć. Że się znów odwołam do kolejnictwa (czytaj PKP). Zastosowano tam taką serię układów logicznych hybrydowych, H-100, rodzaju RTL (Resistor-Transistor Logic), które specjalnie „spowalniano”, aby zwiększyć ich odporność na zakłócenia od długich kabli. Są to (pracują do dziś) układy małej skali integracji, tworzące również nieskomplikowane urządzenia, więc szybkość nie liczyła się tak, jak pewność działania, np. na przejazdach kolejowych.

    0
  • #14 22 Lis 2006 13:52
    ciubers
    Poziom 15  

    Po ponad roku przypomnialem sobie o tym nierozwiazanym problemie i postanowilem go zakonczyc. Nie przerabialem zbytnio ukladu zrobilem tak, ze wsadzilem jedna bramke shmitta z ukladu 4093 przed sygnal zegarowy CLK i okazalo sie ze pomoglo teraz tranzystor steruje bramka, a bramka podaje bezposrednio impuls na CLK. Licznik chodzi ok, ale czasem gubi impulsy przy zliczaniu w dol, wiec moje pytanko jak zmienic uklad R33 i C10 zeby bylo ok przy liczeniu w dol. Z gory dzieki

    0
  • #15 29 Lis 2006 17:13
    misuszatek12
    Poziom 12  

    trochę odgrzeję stary temat ponieważ mam dokładnie takie same problemy w tej samej aplikacji....
    może ktoś się z tym już uporał i znajdzie chwilkę żeby się podzielić doświadczeniami...

    0
  • #16 30 Lis 2006 18:50
    fotonn
    Poziom 28  

    Witam!
    Spróbuj dać na sygnał CLK, w szereg, jeszcze jedną bramkę NAND z tego układu 4093 (jeśli masz jeszcze jakąś do dyspozycji). Obecnie - z jedną bramką - zmieniłeś trochę zasadę działania układu "zegara". Licznik jest wyzwalany natychmiast po naciśnięciu przycisku, a w oryginalnym układzie był uruchamiany po 10ms (jak napisano na rysunku).
    Jeśli chcesz zmienić coś w obwodzie UP/DOWN, wyrzuć może w ogóle kondensator (jest on tam chyba ze względu na pozostałą część układu, aby nie szaleć z szybkimi zmianami częstotliwości) lub zmniejsz go do pojedyńczych nF, a rezystor do kilkunastu kiloom.

    0
  • Pomocny post
    #17 01 Gru 2006 22:23
    misuszatek12
    Poziom 12  

    znalazłem gdzieś coś takiego Problem z licznikiem rewersyjnym CD4029

    co wy na to?
    po co na wyjściu Q1 jest ta dioda(D29) w pierwszym schemacie?
    Ma szanse działać po takiej przeróbce?

    0
  • Pomocny post
    #18 02 Gru 2006 23:10
    misuszatek12
    Poziom 12  

    Nikt nie chciał mi odpowiedzieć więc zmontowałem licznik według powyższego rysunku i działa znakomicie:D

    Na płytce sterowania generatora nie trzeba nawet przecinać ścieżek wszytkie elementy są tylko nie w tych miejscach i nawet mi jeszcze troche zostało...

    Wymaga jednak pewnej modyfikacji ==> żeby zlikwidować drgania styków wystarczy dodać równolegle do przełączników kondensatorki 10nF jak jeden z przedmówców proponował wcześniej...

    Najciekawsze jest jednak to iż sam autor projektu generatora podawał rozwiązanie kilka lat wcześniej na łamach tego samego czasopisma...
    trzeba tak było od razu a nie jakieś udziwnienia....
    "Najprostsze rzeczy działają najlepiej"

    Problem przynajmiej u mnie uważam za rozwiązany.
    Powodzenia

    0
  • #19 05 Gru 2006 20:54
    ciubers
    Poziom 15  

    misuszatek12 napisał:
    Nikt nie chciał mi odpowiedzieć więc zmontowałem licznik według powyższego rysunku i działa znakomicie:D

    Na płytce sterowania generatora nie trzeba nawet przecinać ścieżek wszytkie elementy są tylko nie w tych miejscach i nawet mi jeszcze troche zostało...

    Wymaga jednak pewnej modyfikacji ==> żeby zlikwidować drgania styków wystarczy dodać równolegle do przełączników kondensatorki 10nF jak jeden z przedmówców proponował wcześniej...

    Najciekawsze jest jednak to iż sam autor projektu generatora podawał rozwiązanie kilka lat wcześniej na łamach tego samego czasopisma...
    trzeba tak było od razu a nie jakieś udziwnienia....
    "Najprostsze rzeczy działają najlepiej"

    Problem przynajmiej u mnie uważam za rozwiązany.
    Powodzenia



    Podaj jak mozesz numer czsopisma w ktorym byla ta modyfikacja

    0
  • Pomocny post
    #20 05 Gru 2006 21:25
    misuszatek12
    Poziom 12  

    Witaj

    nie było nigdy takiej poprawki do tego generatora
    tak samo jak jakoś nie mogę znaleźć choćby wzmianki o sterowaniu mikroprocesorowym przy pomiarze charakterystyk

    dokładnie to było w nr PE 8/94 s 2 okładki w cyklu "Cyfrowe układy scaloneCMOS...."
    naprzykład tu:==> http://rapidshare.de/files/26110614/PE_94-08.rar.html

    Jak u ciebie z pomiarem małych częstotliwości- uwalczyłeś coś?

    0
  • #21 10 Gru 2006 17:10
    ciubers
    Poziom 15  

    Tez masz problem z pomiarem z wyjscia TTL? Myslalem, ze to moze wina MAXA ze to jakis wadliwy egzemplarz...

    0
  • #22 10 Gru 2006 18:06
    misuszatek12
    Poziom 12  

    No wiec MAX wygląda, że sprawny choć raz przejechałem mu końcówką sondy pod napięciem po nóżkach:D

    Generuje swoje przebiegi jak należy tylko ten częstotliwościomież nie bardzo chyba umie je policzyć ....
    tak wygląda przebieg z wyjścia sync przy generacji kilku Hz
    Problem z licznikiem rewersyjnym CD4029

    Pzy generacji około 5Mhz już bardzo zniekształcony:
    Problem z licznikiem rewersyjnym CD4029

    Częstotliwościomież jednak jakby nazłość nie bardzo chce działać jak ma prawidłowy przebieg TTL na wejśćiu gzieś tak do 75 Hz skacze i pokazuje bzdury na wejściu przebieg wzorowy generator też ani się nie zająknie...

    Zauważyłem że jak podłącze sąde oscyloskopu do WE2 to troche niżej zaczyna wariować...

    0
  • #23 06 Lis 2009 22:14
    sp2dbo
    Poziom 10  

    Rzeczowy problem rozwiązałem skutecznie w bardzo prosty sposób. W oryginalnym rozwiązaniu wykonałem modyfikacje:
    1. zastąpiłem C11 kondensatorem 100 mikro,
    2. wyrzuciłem T4,
    3. wprowadziłem zworę w punktach baza-kolektor T4.
    Działa bardzo dobrze nawet z długimi przewodami.

    0
TME logo Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
TME Logo