Tez z innej beczki ale zdarzenie z tych wakacji.
Klient dzwoni i umawia sie na serwis i przygotowanie auta do przegladu.
Przyjechala zona i zostawila auto po kilku godzinach biore kluczyki wjezdzam na warsztat samochodem ale czuje ze cos nie tak.
Wymieniam olej filtry przegladam zawieszenie opony ect.
Odpalam ale nie chce odpalic mimo ze filtr paliwa wymieniony i diesel zaciagniety reczna pompka.
Nie pali dziad wiec szukam gdzie problem zeszla godzina i skapnelem sie ze w filtrze jest paliwo zamiast ropy a zbiornik pelny
Szefo dzwoni do klienta i ten z morda ze popsulismy jego samochod a na nastepny dzien zabukowany ma przeglad.
Przegrzebalem auto i w schowku znalazlem rachunek za paliwo 50 euro z tego dnia kilka minut zanim zona wlasciciela oddala nam samochod.
W ramach tego ze gosc naskoczyl na szefuncia ten mu wystawil rachunek na 250 euro za plukanie zbiornika i tak gosc mial szczescie ze nie padla pompa lub wtryski.
Jak kolega napisal powyzej nik nie prowadzi instytucji charytatywnej.
Jak klient normalny to mozna i trzeba go traktowac po ludzku.
Jak klient swinia to koniecznie trzeba go docenic finansowo
