Opinie odnośnie ładowania akumulatora samochodowego zasilaczem laboratoryjnym są różne jedni mówią nie można, drudzy mówią jest 100 razy lepszy tylko dużo droższy od prostownika.Moim zdaniem jedno jest pewne na zasilaczu doskonale można ,,załapać'' o co chodzi z tą zależnością napięcie-natęzenie.
Zasilacz mój przy 12v daje max 10A. Akumulator 72 Ah.Temperatura baterii pokojowa napięcie 12,7V.Ustawiam na początku testu w zasilaczu napięcie na 14,4V, prąd na maxa.Zasilacz mocno buczał czyli pobór prądu był duży.Ustawiłem więc napięcie na 13,4V prąd też na maxa amperomierz pokazał 9,3 A.Zachowując to co się zaleca 1/10 ustawiłem (ograniczyłem) prąd do 7 A.Szybko z tych 7A zrobiło się 5 potem 4,3,2 A.Po około 3 godzinach na zasilaczu amperomierz stanął na 0,40 A.Akumulator zaczął lekko szumieć elektrolitu aerometrem nie mogę sprawdzić bo ta centra jest hermetyczna.Ładownie zakończone.
Po 10 godzinach, gdy w akumulatorze ustabilizowało się napięcie na 12,7V wróciłem do testu.W zasilaczu ustawiłem prąd na maxa napięcie na 13,1V było 0,1A.Zwiększyłem napięcie do 14,4V akumulator brał 0,40 A.Dałem na moment 15,3V brał 1.08 A.Jak podałem na chwilkę napięcie 15,9 V zaczął brać 3,15 A.To są moje spostrzeżenia i nie chcę nic nikomu udowadniać lub narzucać być może swoją niewiedzę.
Początek.
Po około10 godz.
Na początku testu akumulator troszeczkę pomęczyłem takim cudem.
