helmud7543 napisał: Ad 2 Dolar nie wiem czy ma realne pokrycie w czymkolwiek. Pieniądz papierowy to też trochę jedno wielkie oszustwo. Wartością dodaną Bitcoina jest odcięcie się od bankierów niszczących siłę nabywczą pieniądza w imię "interesu narodowego" czy innych kłamstw.
Dolar ma pokrycie w rynku USA jak i wartości wielu inwestycji międzynarodowych. Za twojego dolara, gdzieś na świecie jest adekwatna mu bańka ropy czy kafelek w jakimś wieżowcu. Można się spierać jakiej wielkości i wartości jest towar warty jednego dolara, ale nie można powiedzieć, że nie ma pokrycia.
BTC nie ma nawet pokrycia w przeterminowanej pizzy. Jego wartość wynika tylko i wyłącznie z nakręconego pożądania inwestorów. Takich baniek było już wiele. Np. tulipany w Holandii, które osiągały przez rok ceny niemalże abstrakcyjne. Za jedną cebulkę kwiatka, można było kupić wielką kamienicę, nim się wszystko rypło i stały się warte tyle ile były naprawdę warte.
Pieniądz papierowy to nie jest oszustwo. Zmieniliśmy medium nośnika waluty, zmniejszając koszty jej wytworzenia. BTC miał robić podobnie - dane komputerowe są tanie. Pieniądz kruszcowy wiązał część wartości rynkowej w postaci waluty, zamiast napędzać obieg.
To, że metody emisji pieniądza papierowego czy elektronicznego, pozwalały na nadużycia, nie zmieniło założeń i podstaw tej formy pieniądza.
Pieniądz kruszcowy też był fałszowany i to nawet nagminnie. Rynek zawsze weryfikował jego wartość, bo tak działa pieniądz i rynek. Pieniądz jest wartością rynku. Wartość jednostki monetarnej pieniądza jest wartością zmienną wynikającą z ilości jednostek monetarnych i rynku jaki reprezentują. Fałszowanie pieniądza zmienia tylko wartość jednostek monetarnych. Ale nie niszczy systemu, bo rynku nie da się w ten sposób zniszczyć.
A teraz zastanów się, co się stanie gdy pierwszy BTC zostanie podrobiony lub metody jego "emisji" zostaną ominięte? Jak zweryfikowana zostanie jego wartość, skoro wartość jego rynku to - zero.
BTC z założenia jest wadliwym pomysłem. Sztucznie stworzoną jednostką monetarną, z założeniem, że ktoś raczy nadać jej wartość, przez przywiązanie do jakiegoś rynku. Pieniądzem, którego jednostki monetarne są tworzone przez przepływ danych w komputerach.
W celu namówienia kogoś by podzielił się wartością z bezwartościową jednostką monetarną, stworzono całą mitologię - waluta postępu, rewelacyjne zabezpieczenia, niski koszt "produkcji". Ale gdzie jest to co w walucie jest najcenniejsze? Jej nominał rynkowy?
Jak na razie jest to tylko tysiące godzin pracy elektrowni i komputerów.
Jak mało jest warta praca komputerów, wie każdy komu elektrownia wyłączyła prąd nim zdążył zapisać pracę.
Stąd - BTC to tylko bańka spekulacyjna sztucznego produktu. Pęknie, z hukiem wprost proporcjonalnym do wartości. Po pewnego dnia, ktoś zechce zmienić bezwartościowe dane w realne pieniądze. A wtedy piramida runie.
Prawdziwą walutę można ratować. Można zmienić jej jednostkę monetarną, dać oparcie wartości w rynku.
BTC nie uratuje nic, bo nic nie ma. Kto włoży ponad bilion 200 miliardów kasy, w ratowanie danych komputerowych? Już dziś wiadomo, że w różnych okolicznościach "przepadło" wiele tysięcy BTC, których dane nigdy już nie będą mogły zostać odzyskane.