Waski85 napisał: Dzień dobry,
Szukam sposobu na zmianę ogrzewania domu z węglowego na coś mniej angażującego.
Niestety ze względu na to, że budynek jest stary i specyficzny muszą w nim zostać grzejniki żeliwne i ogrzewanie wysokotemperaturowe. Jako że nie ma u mnie gazu jedyną opcją wydawało się LPG.
Dostałem wstępną wycenę na około 25000 za własny zbiornik, piec, roboty ziemne, pozwolenia etc.
Nie rozważałem opcji prądowej bo ten zawsze był najdroższy ale czasy się zmnieniają i teraz można prąd sobie produkować i magazynować w sieci.
Mam dach skierowany na południe o wymiarze około 7 na 6 metrów. Gdybym te 25000 przeznaczył na panele a w instalacje wrzucił grzałkę trójfazową to na jaką ilość energii mogę liczyć. Zużywam rocznie około 2.5 t węgla w workach czyli wydaję na ogrzewanie około 2500 na rok. Jeżeli rachunek za prąd wzrósł by nawet do 6000 do 7000 było by to akceptowalne. Gwarancji pewnie nikt nie da ale podpowiedzcie chociaż czy warto zacząć to kalkulować czy jednak opcja z LPG będzie mimo wszystko tańsza.
Produkcja prądu tak naprawdę nie zmniejsza jego ceny tylko bilansujesz koszt instalacji tym co wyprodukujesz, czy się zwróci? Ja mam mieszane uczucia gdyż:
np. firmy instalacyjne na instalacje ok. 10kWp to wyceniają średnio na ok 45-50tys. Do tego musisz miec idealne warunki i mieszkać w odpowiednim miejscu w PL żeby wykorzystać to. Np u mnie uzysk z 1kWp instalacji jest przewidywany w warunkach gdy panele są na południe pod kątem ok 35stopni na 910kWh rocznie. Jeśli nie mamy na południe a na wschód-zachód to podają że 10-20% mniej. Dochodzi też to co energetyka zabiera za składowanie czyli te 20%. 1kWh u mnie kosztuje na gotowo 0,52zł w G11. Patrząc ile mogę naprodukować rocznie na poziomie 7000-8000kWh x0,52zł=3640zł- 4160zł do nakładów jakie ponoszę czyli 45tyś. (fakt mogę odliczyć 19% od podatku jeśli spełniam warunki) to się okazuje, że wstępnie za jakieś 9 lat dopiero koszt poniesiony wyjdzie na zero i co będe mieć po 9 latach? Złom na dachu, gdzie falownik zapewne do wymiany a średnio to koszt 8tyś, Panele ze sprawnoscia mniejsza o 10% niz na początku, czyli znow mniejsza produkcja. Do tego dochodzą różne rzeczy, np. koszt pieniądza przez te 9 lat czy to wziętego w kredycie czy to mozliwe dochody z obracania tą gotówką przez te 9 lat. Pytanie czy nie bedzie żadnych awarii przez te 9 lat? Każda awaria i czekanie na naprawę = nie produkowanie prądu czyli straty. Jeszcze nie wspominając o podatności na uszkodzenia instalacji w jakiś ekstremalnych warunkach pogodowych, przepięcia itd. Teoretycznie można ubezpieczyć instalację ale praktycznie trzeba spełniać wiele wymagań przed ubezpieczycielem w razie wypłaty odszkodowania o których dowiadujemy się za późno, czyli można mieć pecha, rabnie piorun i nie dość że popali sama instalacje paneli to jeszcze może władować się do domu w isntalacje....
Jak tak sie nad tym dłużej zastanowić to po co nam te wszystkie problemy i niewiadome? Kasą lepiej obracać w tym zakresie na jakim się znamy i z dochodu z tej kasy będziemy w stanie opłącić ten prąd a dalej mamy kasę po tych 9 latach, a nie stary złom na dachu o wartości ułamkowej...
Jeszcze nikt nie liczy tego że po instalacji fotowoltaiki na dachu jakby ktoś musiał to sprzedać to nawet na drugi dzień jest na dzien dobry w plecy za montaz-demontaz czyli z jakies 50% ceny ktorą dał. Gotowka nie ma tego problemu...
Na dzien dzisiejszy póki prad nie jest na tyle drogi lub instalacja jest na tyle tania zeby to sie zwracalo po max 5 latach to zarabiaja tylko instalatorzy i wszyscy w kolo, banki itd... tylko nie my...
Co do tematu, ja majac podlogowe i palac pradem 1:1 na rok mi wychodzilo ok 4tyś. jak palę drewnem w kominku to wychodzi (kupujac po 160zł metr przestrzenny ukladany) jakies 1200zł. za sezon. Wiec tak jak pisales z 7k jak nic zaplacisz za prad. Zebys to zbilnasowal instalacja fotowoltaiczna to bys musial z 20kWp walnac, gdzie jeszcze 30% energetyka zabiera, a koszt instalacji zapewne z 80tys i jeszcze w kuj miejsca potrzeba....Ja bym wybral gaz za te 25tys....