Ręczne załączanie agregatu.
Czy dobrze myślę?
Od licznika instalacja 3 fazowa biegnie do skrzynki pod domkiem.
Od tej skrzynki jedna faza idzie do zasilania instalacji w garażu a do "rozdzielni" w środku domku idzie też jedna, inna, faza.
W tej rozdzielni jest główny wyłącznik oraz zestaw bezpieczników.
Moja myśl:
Jeśli zabraknie prądu - najpierw wyłączam główny wyłącznik - odpalam agregat i podłączam go przewodem do zewnętrznego gniazdka pod domkiem.
Oczywiście pamiętam o "plusie i minusie", w gniazdku agregatu (TA3000GHW/HH2800) też mam "plus i minus"
Dzięki temu mam zasilanie w środku domku.
Dzięki temu iż druga faza jest w garażu, wiem kiedy "przyjdzie" prąd z sieci.
Wyłączam agregat, odpinam przewód od gniazdka, włączam główny wyłącznik.
Dobrze? czy źle?
Mogę spróbować takie rozwiązanie na próbę? Nie wybuchnie nic?
Niżej taki szybki schemacik...
Będę wdzięczny za każdy rodzaj komentarza.
Czy dobrze myślę?
Od licznika instalacja 3 fazowa biegnie do skrzynki pod domkiem.
Od tej skrzynki jedna faza idzie do zasilania instalacji w garażu a do "rozdzielni" w środku domku idzie też jedna, inna, faza.
W tej rozdzielni jest główny wyłącznik oraz zestaw bezpieczników.
Moja myśl:
Jeśli zabraknie prądu - najpierw wyłączam główny wyłącznik - odpalam agregat i podłączam go przewodem do zewnętrznego gniazdka pod domkiem.
Oczywiście pamiętam o "plusie i minusie", w gniazdku agregatu (TA3000GHW/HH2800) też mam "plus i minus"
Dzięki temu mam zasilanie w środku domku.
Dzięki temu iż druga faza jest w garażu, wiem kiedy "przyjdzie" prąd z sieci.
Wyłączam agregat, odpinam przewód od gniazdka, włączam główny wyłącznik.
Dobrze? czy źle?
Mogę spróbować takie rozwiązanie na próbę? Nie wybuchnie nic?
Niżej taki szybki schemacik...
Będę wdzięczny za każdy rodzaj komentarza.