Wczoraj zbijając lód w zamrażarce przedziurawiłem wewnętrzną ściankę i uleciał czynnik chłodzący. Z upływającymi godzinami zamrażarka, chodząca cały czas na pełnych obrotach, zaczęła się rozmrażać. Lodówka przez całą noc chodziła non-stop i byłem przekonany, że pomimo tego, że w chłodziarce dalej jest zimno to na nią też przyjdzie czas. Pytałem lokalnych fachowców o koszt ewentualnej naprawy, ale mijało się to z celem, więc kupiłem nową lodówkę.
Dzisiaj, podczas podmiany lodówek zobaczyłem, że Polar ma dwa agregaty i zakładam, że jeden jest od zamrażarki, a drugi od chłodziarki, a w związku z tym te dwa elementy powinny działać niezależnie. Chłodziarka dalej (już ponad 24h od uszkodzenia) działała poprawnie, więc myślę, że jest sprawna i tylko zamrażarka uległa awarii. W związku z tym, nie chce jej wyrzucać, a jedynie kompletnie odłączyć zamrażarkę żeby ograniczyć zużycie prądu przez to urządzenie. Poza tym myślę, że coś się tam może spalić w aktualnej konfiguracji bo lodówka cały czas stara się doprowadzić do właściwej temperatury w zamrażarce i chodzi na pełnych obrotach, a wiadomo, że nigdy do tego przecież nie dojdzie.
Pytanie czy jest to możliwe i jeśli tak, to jak skomplikowana jest to operacja? Wydaje mi się, że wystarczyłoby odpiąć, któryś z kabli / agregat od modułu zamrażarki, ale nie mam zielonego pojęcia który to ani czy moje założenia są poprawne.
Bardzo proszę o pomoc i jakieś wskazówki, z góry dziękuję!
Poniżej zdjęcia tego co widzę:
Dzisiaj, podczas podmiany lodówek zobaczyłem, że Polar ma dwa agregaty i zakładam, że jeden jest od zamrażarki, a drugi od chłodziarki, a w związku z tym te dwa elementy powinny działać niezależnie. Chłodziarka dalej (już ponad 24h od uszkodzenia) działała poprawnie, więc myślę, że jest sprawna i tylko zamrażarka uległa awarii. W związku z tym, nie chce jej wyrzucać, a jedynie kompletnie odłączyć zamrażarkę żeby ograniczyć zużycie prądu przez to urządzenie. Poza tym myślę, że coś się tam może spalić w aktualnej konfiguracji bo lodówka cały czas stara się doprowadzić do właściwej temperatury w zamrażarce i chodzi na pełnych obrotach, a wiadomo, że nigdy do tego przecież nie dojdzie.
Pytanie czy jest to możliwe i jeśli tak, to jak skomplikowana jest to operacja? Wydaje mi się, że wystarczyłoby odpiąć, któryś z kabli / agregat od modułu zamrażarki, ale nie mam zielonego pojęcia który to ani czy moje założenia są poprawne.
Bardzo proszę o pomoc i jakieś wskazówki, z góry dziękuję!
Poniżej zdjęcia tego co widzę: