Nie chodzi mi o aspekty prawne. Wiem też są są off grid. Chodzi mi o sytuacje kryzysową - np. wojnę. Czy da się w prosty sposób zrobić z paneli awaryjne źródło zasilania?
Żeby działały w sieci musi być napięcie. A nie da się oszukać falownika np. podłączając w miejsce sieci konwerter z kampera (taki na akumulator 12 V, który przekształca na 230 V)? Co by się stało, gdyby falownik zaczął oddawać prąd do tego konwertera, tak jak oddaje do sieci? Czy może należałoby zasłonić panele tak, żeby generowały tylko taką moc, jakiej potrzebujemy?
Żeby działały w sieci musi być napięcie. A nie da się oszukać falownika np. podłączając w miejsce sieci konwerter z kampera (taki na akumulator 12 V, który przekształca na 230 V)? Co by się stało, gdyby falownik zaczął oddawać prąd do tego konwertera, tak jak oddaje do sieci? Czy może należałoby zasłonić panele tak, żeby generowały tylko taką moc, jakiej potrzebujemy?