Kłaniam się!
Zwracam się do użytkowników forum z prośbą o pomoc w diagnozie dysku.
Cała sprawa rysuje się następująco:
Postanowiłem poprawić osiągi swojego 5. letniego laptopa i w tym celu kupiłem dysk SSD Crucial mx500 256GB w miejsce starego HDD WDC WD10JPCX-24UE4T0 1TB, który włożyłem przy pomocy przejściówki w stację 5.25" zamiast nagrywarki CD/DVD. Wszystko dla oszczędzenia kosztów - nie chcę ładować dużych pieniędzy w starego laptopa, który i tak nie wiadomo ile mi posłuży, a system i kilka ważniejszych programów na SSD jest dla mnie w zupełności wystarczające.
Ale nie w tym rzecz. Opisuję całość dla jasności sytuacji: no więc w filmie x-komu na YouTube, w którym szukałem w jakiej kolejności instalować sterowniki po czystej instalacji systemu, polecano do monitorowania komputera program HWInfo, który wydał mi się bardzo przyjazny (nie za obszerny, ale pokazujący co nieco, a nie mam jakiegoś ulubionego programu do monitorowania).
I teraz zbliżamy się do sedna: program ten wskazał mi błąd SMART w dysku HDD: Current pending sector count: 93 (odczytane wczoraj).
Zacząłem zagłębiać się w temat i w jednym z artykułów w internecie (Link) poradzono, że aby uniknąć dalszych błędów można wymazać przestrzeń dyskową, a ja i tak zamierzałem to zrobić z racji, że dysk ma swoje lata i po prostu pomyślałem, że faktyczne usunięcie danych, a nie jedynie "szybkie formatowanie" Windowsa może mu dobrze zrobić, więc odpaliłem wymazywanie dysku w programie CCleaner (z opcją free space only). Program zaciął się w pewnym momencie, bo z jakiś przyczyn dysk na ułamek sekundy się odłączył (chyba muszę sprawdzić podłączenie tej przejściówki wewnątrz), a dysk "pozostał" w stanie nie do odczytu - system wyświetlał, że ma 100GB wolnego miejsca, a on był całkiem pusty. Stwierdziłem więc, że zamiast CCleaner'a mogę po prostu użyć formatowania z Windowsa, ale bez opcji "szybkie formatowanie", a że system i tak uważał, że na dysku coś jest, to było mi to na rękę. Ten proces natomiast zdawał się trwać wieczność - po całej nocy miałem dopiero 1%.
Anulowałem go więc dziś rano i "dla świętego spokoju" włączyłem jedynie formatowanie szybkie, żeby partycje były do użytku. Proces przebiegł bez zarzutu, trwał jakieś 20-30 minut. Już miałem całkiem odpuścić, ale nie dawały mi spokoju te sektory oczekujące na realokację. Ponadto jak próbowałem zrobić kopię obrazu systemu z SSD na jednej partycji tego HDD, żeby móc później w razie awarii przywrócić system już ze sterownikami, najpotrzebniejszymi programami itd., to proces tworzenia obrazu narzędziem Windowsa znów trwał kilka godzin i zdawał się zacięty na pewnym etapie, tymczasem ten sam obraz robiony na dysk zewnętrzny HDD (całkiem inny niż te wspominane do tej pory) tworzył się 30 minut bez zacinania.
Lekko zdenerwowany, że nic mi dziś nie idzie, przerwałem i ten proces, i wróciłem do "walki" z tym HDD z laptopa, aby doprowadzić go do warunków jakiegoś sensownego działania. Sprawdziłem więc jeszcze raz HWInfo i teraz mam tam już potężne błędy, załączam zdj:
Złapałem się za głowę, poczytałem trochę i widzę, że mam "bad" sektory oraz mnóstwo tych do realokacji. Zdziwiłem się trochę aż tak szybkich ich wzrostem, gdyż poza próbą utworzenia obrazu systemu, to raczej nic na dysku nie było zapisywane.
Załączam jeszcze ss z HD Tune potwierdzający te uszkodzenia:
I proszę o analizę: czy jest szansa na uratowanie jakoś tego dysku, czy jest skazany na śmietnik? Szkoda mi kupić za niego drugi, bo jeśli to zrobię, to mogłem równie dobrze kupić jeden większy SSD, a tak ani nie utnę kosztów, ani nie będę mieć wydajnego rozwiązania - tak wiem, mogłem go sprawdzić przed kupnem SSD, ale mądry Polak po szkodzie, a po prostu działał zawsze bez zarzutu tylko trochę wolno, bo Windows na nim był już trochę "zawalony" śmieciami.
Żeby nie było, że nic nie próbowałem odnaleźć, ani rozwiązać, to:
Na forum odnalazłem dużo postów dotyczących tego typu problemów, ale doszedłem do wniosku, że utworzę swój temat, gdyż każdy raport dotyczący dysku można rozpatrzeć indywidualnie - na przykład tutaj (Link) piszą, żeby wykonać zerowanie oraz remap MHDD, a tutaj (Link), żeby tego nie robić, jeśli już występują relegowane sektory. Jeśli jednak podobny temat na forum gdzieś jest, a ja go nie znalazłem, to przepraszam.
W każdym bądź razie chciałbym wiedzieć czy są szanse, że coś z tego dysku będzie, jak go ewentualnie ratować, czy ten MHDD to dobry wybór? W wielu tematach, które czytałem, się przewijał i w istocie zdaje się przepotężnym narzędziem w rękach świadomego użytkownika, ale większość tych tematów pochodziła sprzed 10-15 lat. Powstaje pytanie: czy dziś tego programu opłaca się jeszcze używać czy może lepiej Victoria albo coś innego?
Dziękuję z góry za jakikolwiek feedback.
Ps. Jeśli z tych raportów na pierwszy rzut oka widać, że dysk umrze, to da się określić czy bardziej za miesiąc czy za rok przykładowo? Może da się to spowolnić? Chętnie bym go jeszcze wykorzystał na jakieś dane, których mi nie szkoda w razie awarii.
Zwracam się do użytkowników forum z prośbą o pomoc w diagnozie dysku.
Cała sprawa rysuje się następująco:
Postanowiłem poprawić osiągi swojego 5. letniego laptopa i w tym celu kupiłem dysk SSD Crucial mx500 256GB w miejsce starego HDD WDC WD10JPCX-24UE4T0 1TB, który włożyłem przy pomocy przejściówki w stację 5.25" zamiast nagrywarki CD/DVD. Wszystko dla oszczędzenia kosztów - nie chcę ładować dużych pieniędzy w starego laptopa, który i tak nie wiadomo ile mi posłuży, a system i kilka ważniejszych programów na SSD jest dla mnie w zupełności wystarczające.
Ale nie w tym rzecz. Opisuję całość dla jasności sytuacji: no więc w filmie x-komu na YouTube, w którym szukałem w jakiej kolejności instalować sterowniki po czystej instalacji systemu, polecano do monitorowania komputera program HWInfo, który wydał mi się bardzo przyjazny (nie za obszerny, ale pokazujący co nieco, a nie mam jakiegoś ulubionego programu do monitorowania).
I teraz zbliżamy się do sedna: program ten wskazał mi błąd SMART w dysku HDD: Current pending sector count: 93 (odczytane wczoraj).
Zacząłem zagłębiać się w temat i w jednym z artykułów w internecie (Link) poradzono, że aby uniknąć dalszych błędów można wymazać przestrzeń dyskową, a ja i tak zamierzałem to zrobić z racji, że dysk ma swoje lata i po prostu pomyślałem, że faktyczne usunięcie danych, a nie jedynie "szybkie formatowanie" Windowsa może mu dobrze zrobić, więc odpaliłem wymazywanie dysku w programie CCleaner (z opcją free space only). Program zaciął się w pewnym momencie, bo z jakiś przyczyn dysk na ułamek sekundy się odłączył (chyba muszę sprawdzić podłączenie tej przejściówki wewnątrz), a dysk "pozostał" w stanie nie do odczytu - system wyświetlał, że ma 100GB wolnego miejsca, a on był całkiem pusty. Stwierdziłem więc, że zamiast CCleaner'a mogę po prostu użyć formatowania z Windowsa, ale bez opcji "szybkie formatowanie", a że system i tak uważał, że na dysku coś jest, to było mi to na rękę. Ten proces natomiast zdawał się trwać wieczność - po całej nocy miałem dopiero 1%.
Anulowałem go więc dziś rano i "dla świętego spokoju" włączyłem jedynie formatowanie szybkie, żeby partycje były do użytku. Proces przebiegł bez zarzutu, trwał jakieś 20-30 minut. Już miałem całkiem odpuścić, ale nie dawały mi spokoju te sektory oczekujące na realokację. Ponadto jak próbowałem zrobić kopię obrazu systemu z SSD na jednej partycji tego HDD, żeby móc później w razie awarii przywrócić system już ze sterownikami, najpotrzebniejszymi programami itd., to proces tworzenia obrazu narzędziem Windowsa znów trwał kilka godzin i zdawał się zacięty na pewnym etapie, tymczasem ten sam obraz robiony na dysk zewnętrzny HDD (całkiem inny niż te wspominane do tej pory) tworzył się 30 minut bez zacinania.
Lekko zdenerwowany, że nic mi dziś nie idzie, przerwałem i ten proces, i wróciłem do "walki" z tym HDD z laptopa, aby doprowadzić go do warunków jakiegoś sensownego działania. Sprawdziłem więc jeszcze raz HWInfo i teraz mam tam już potężne błędy, załączam zdj:
Złapałem się za głowę, poczytałem trochę i widzę, że mam "bad" sektory oraz mnóstwo tych do realokacji. Zdziwiłem się trochę aż tak szybkich ich wzrostem, gdyż poza próbą utworzenia obrazu systemu, to raczej nic na dysku nie było zapisywane.
Załączam jeszcze ss z HD Tune potwierdzający te uszkodzenia:
I proszę o analizę: czy jest szansa na uratowanie jakoś tego dysku, czy jest skazany na śmietnik? Szkoda mi kupić za niego drugi, bo jeśli to zrobię, to mogłem równie dobrze kupić jeden większy SSD, a tak ani nie utnę kosztów, ani nie będę mieć wydajnego rozwiązania - tak wiem, mogłem go sprawdzić przed kupnem SSD, ale mądry Polak po szkodzie, a po prostu działał zawsze bez zarzutu tylko trochę wolno, bo Windows na nim był już trochę "zawalony" śmieciami.
Żeby nie było, że nic nie próbowałem odnaleźć, ani rozwiązać, to:
Na forum odnalazłem dużo postów dotyczących tego typu problemów, ale doszedłem do wniosku, że utworzę swój temat, gdyż każdy raport dotyczący dysku można rozpatrzeć indywidualnie - na przykład tutaj (Link) piszą, żeby wykonać zerowanie oraz remap MHDD, a tutaj (Link), żeby tego nie robić, jeśli już występują relegowane sektory. Jeśli jednak podobny temat na forum gdzieś jest, a ja go nie znalazłem, to przepraszam.
W każdym bądź razie chciałbym wiedzieć czy są szanse, że coś z tego dysku będzie, jak go ewentualnie ratować, czy ten MHDD to dobry wybór? W wielu tematach, które czytałem, się przewijał i w istocie zdaje się przepotężnym narzędziem w rękach świadomego użytkownika, ale większość tych tematów pochodziła sprzed 10-15 lat. Powstaje pytanie: czy dziś tego programu opłaca się jeszcze używać czy może lepiej Victoria albo coś innego?
Dziękuję z góry za jakikolwiek feedback.
Ps. Jeśli z tych raportów na pierwszy rzut oka widać, że dysk umrze, to da się określić czy bardziej za miesiąc czy za rok przykładowo? Może da się to spowolnić? Chętnie bym go jeszcze wykorzystał na jakieś dane, których mi nie szkoda w razie awarii.