Jak w tytule
Zastanawiam się nad instalacją "wspierającą", nastawioną na bycie magazynem energii przy uszkodzeniu linii operatora (co zdarza się coraz częściej, dzięki, "nowe normy pogodowe")
Nie wiem tylko czy to jest wykonalne - albo nawet co wpisać w wyszukiwarce. I pewnie było to już odpowiedziane, ale jak wspomniałem - nie wiem co wpisać + jestem amatorem w tej dziedzinie; więc jeśli są elementy bardziej-niż-mniej gotowe do implementacji, będę wdzięczny za sugestie.
Chodzi o utrzymanie trzech najważniejszych rzeczy w domu zasilonych - lodówki (znamionowe 180 W), Buderusa (C.O.+ C.W; 40 W chwilowe?) i routera (światłowód, 30 W). No i jedno gniazdo do ładowarek telefonów, etc. (do 100-200 W?)
Tryby:
- sieciowe pada - aktywuje się akumulator, wsparty panelami słonecznymi;
- sieciowe wraca - akumulator odcina się i doładowuje, preferowane ładowanie z paneli
- sieciowe po prostu jest:
> albo akumulator/panele żyją w zawieszeniu;
> albo panele działają normalnie i zasilają najważniejszy obwód (monitorując czy coś się nie dzieje na jednej/każdej z faz; bez wysyłki do sieci - bez on-grid).
Mówimy o trzech fazach doprowadzonych, gdzie mógłbym wydzielić obwód kocioł-lodówka-router pod ew. osobny bezpiecznik. Nie interesuje mnie rozliczanie z operatorem, tym bardziej że już mają problemy z podpiętą skalą OZE; poza tym jeśli dobrze liczę, w tym roku już wyczerpali swój ustawowy czas na przerwy w dostawie energii (48H/rok)
Więc, czy takie coś jest w ogóle możliwe (na 230 V) i z użyciem jakich elementów/produktów. I zakładając np. 48h działania "off-grid" dla urządzeń powyżej wymienionych (czyli ok. 400-500W), jaka powinna być pojemność magazynu energii+moc realna paneli, by przetrwało to dwie pełne noce+dni z lekko zachmurzonym niebem.
Bonus:
1. przy normalnym działaniu sieci - czy moc nadmiarowa z paneli mogłaby w takim wypadku zasilać coś innego - inny obwód gdzie maksymalnym obciążeniem byłaby lampka czy zasilacz do laptopa; odłączane po wykryciu przerwy sieciowej
2. czy sensownym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie 12 V, z którego korzysta wiele urządzeń, bezpośrednio - może mógłbym wysilić się przy remoncie na jakieś gadżety typu gniazdo bezpośrednie do routera czy złącza Quickcharge/PD do laptopa/telefonu (czy 12 V/10 A DC to za duży problem na... 10+ metrów)
3. czy/jak mogłaby trafiać informacja np. na telefon (sms/komunikator inny) gdy zniknie/wróci zasilanie sieciowe?
Zastanawiam się nad instalacją "wspierającą", nastawioną na bycie magazynem energii przy uszkodzeniu linii operatora (co zdarza się coraz częściej, dzięki, "nowe normy pogodowe")
Nie wiem tylko czy to jest wykonalne - albo nawet co wpisać w wyszukiwarce. I pewnie było to już odpowiedziane, ale jak wspomniałem - nie wiem co wpisać + jestem amatorem w tej dziedzinie; więc jeśli są elementy bardziej-niż-mniej gotowe do implementacji, będę wdzięczny za sugestie.
Chodzi o utrzymanie trzech najważniejszych rzeczy w domu zasilonych - lodówki (znamionowe 180 W), Buderusa (C.O.+ C.W; 40 W chwilowe?) i routera (światłowód, 30 W). No i jedno gniazdo do ładowarek telefonów, etc. (do 100-200 W?)
Tryby:
- sieciowe pada - aktywuje się akumulator, wsparty panelami słonecznymi;
- sieciowe wraca - akumulator odcina się i doładowuje, preferowane ładowanie z paneli
- sieciowe po prostu jest:
> albo akumulator/panele żyją w zawieszeniu;
> albo panele działają normalnie i zasilają najważniejszy obwód (monitorując czy coś się nie dzieje na jednej/każdej z faz; bez wysyłki do sieci - bez on-grid).
Mówimy o trzech fazach doprowadzonych, gdzie mógłbym wydzielić obwód kocioł-lodówka-router pod ew. osobny bezpiecznik. Nie interesuje mnie rozliczanie z operatorem, tym bardziej że już mają problemy z podpiętą skalą OZE; poza tym jeśli dobrze liczę, w tym roku już wyczerpali swój ustawowy czas na przerwy w dostawie energii (48H/rok)
Więc, czy takie coś jest w ogóle możliwe (na 230 V) i z użyciem jakich elementów/produktów. I zakładając np. 48h działania "off-grid" dla urządzeń powyżej wymienionych (czyli ok. 400-500W), jaka powinna być pojemność magazynu energii+moc realna paneli, by przetrwało to dwie pełne noce+dni z lekko zachmurzonym niebem.
Bonus:
1. przy normalnym działaniu sieci - czy moc nadmiarowa z paneli mogłaby w takim wypadku zasilać coś innego - inny obwód gdzie maksymalnym obciążeniem byłaby lampka czy zasilacz do laptopa; odłączane po wykryciu przerwy sieciowej
2. czy sensownym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie 12 V, z którego korzysta wiele urządzeń, bezpośrednio - może mógłbym wysilić się przy remoncie na jakieś gadżety typu gniazdo bezpośrednie do routera czy złącza Quickcharge/PD do laptopa/telefonu (czy 12 V/10 A DC to za duży problem na... 10+ metrów)
3. czy/jak mogłaby trafiać informacja np. na telefon (sms/komunikator inny) gdy zniknie/wróci zasilanie sieciowe?