logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Fiat 126p pytanie na temat starego ale dobrego klasyka

pawelsawicki2020 11 Cze 2022 14:32 2040 84
REKLAMA
  • #1 20056718
    pawelsawicki2020
    Poziom 2  
    Witam mam problem z decyzją na dzień dzisiejszy. Mam pytanie czy ktoś kto ma fiata lub miał przyjemność go mieć może się wypowiedzieć na temat czy to auto na dzień dzisiejszy, czy jest opłacalne wogóle. Zalezy mi żeby ktoś sie wypowiedział kto mial juz doczynienia z maluszkiem😀
  • REKLAMA
  • REKLAMA
  • #3 20056786
    pawelsawicki2020
    Poziom 2  
    Chodzi o eksploatację w dzisiejszych czasach.
  • #4 20056791
    anchilos
    Poziom 38  
    Zużycie paliwa do osiągów okrutne.
  • REKLAMA
  • #5 20056805
    Jarzabek666
    Poziom 40  
    Nie przesadzaj, każdy ma inne gusta i nie każdy potrzebuje minimum 200KM pod maską i nie muszą jeździć 150km/h, są jeszcze ludzie którzy utrzymują rodzynki.
    Fiat 126p pytanie na temat starego ale dobrego klasyka Fiat 126p pytanie na temat starego ale dobrego klasyka
  • #6 20056811
    anchilos
    Poziom 38  
    Jarzabek666 napisał:
    są jeszcze ludzie którzy utrzymują rodzynki


    Oczywiście, ale nie obchodzą ich koszty eksploatacji.

    Mam Favoritę,co prawda najmłodszą (A.D. 1994), która oczywiście ma się nijak do F 126.(pod względem wieku)
  • #7 20056841
    vodiczka
    Poziom 43  
    tzok napisał:
    W jakim sensie opłacalne? Jako inwestycja?
    Kupując samochód do normalnego użytkowania a nie w celu "hodowania" zabytkowego pojazdu, raczej nie można oddzielić kosztów eksploatacyjnych i inwestycyjnych.
    Jeżeli autor tematu ma otrzymać malucha (w dobrym stanie) w prezencie i zastanawia się czy go przyjąć to niech go bierze i leje benzynę, choćby po 9 zł/l.
    Jeżeli ma go kupić to powinien zastanowić się jak cena rozłoży się na koszty przejazdu. Np. przy cenie 5000zł i możliwości przejechania nim bezawaryjnie 20 000 km, koszt zakupu obciąży 1 przejechany kilometr kwotą 25 groszy.
    Z kolei samo paliwo przy zużyciu 6l/100km i cenie 9 zł/l obciąży 1 przejechany kilometr kwotą 54 grosze czyli ponad dwukrotnie większą.
  • #8 20057014
    tzok
    Moderator Samochody
    Koszt zakupu egzemplarza nadającego się do eksploatacji jest relatywnie wysoki, ekonomika użytkownia - niska (relatywnie wysokie spalanie, niska trwałość części - częste awarie). To fajny klasyk, ale nie do jeżdżenia na co dzień, taki raczej weekendowo-zlotowy.

    vodiczka napisał:
    Np. przy cenie 5000zł i możliwości przejechania nim bezawaryjnie 20 000 km
    W przypadku Malucha to było mało realne dla fabrycznie nowego egzemplarza ;)
  • #9 20059141
    adse
    Poziom 26  
    Mój 126 el od nowości przejechał 70 tys. km bez najmniejszej usterki - pod tym względem dłużej był bezusterkowy niż jego następcy niemieckiej produkcji.
  • #10 20059233
    ^ToM^
    Poziom 42  
    pawelsawicki2020 napisał:
    Witam mam problem z decyzją na dzień dzisiejszy. Mam pytanie czy ktoś kto ma fiata lub miał przyjemność go mieć może się wypowiedzieć na temat czy to auto na dzień dzisiejszy, czy jest opłacalne wogóle. Zalezy mi żeby ktoś sie wypowiedział kto mial juz doczynienia z maluszkiem😀


    No miałem. Maluch to dziś raczej jako hobby albo na zloty. Do codziennej eksploatacji to znacznie lepsze będzie SC 900 lub SC 1100 albo Panda w gazie.
    Maluch to dość prymitywny pojazd. Trzeba pamiętać o regularnym smarowaniu zwrotnic czy innym tego typu podobnym sprawom.

    Pozdrawiam!
  • #11 20059239
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #12 20059311
    Tomek_GZ
    Poziom 20  
    ^ToM^ napisał:
    [...]albo Panda w gazie.


    Sam obecnie przesiadłem się na tego typu pojazd.. Z jednej strony go uwielbiam (pali 7l LPG na 100 km), z drugiej nie cierpię (komfort jazdy dla 120 kilowego chłopa.. sam to jeszcze ujdzie, ale z żoną i dzieckiem + bagaże - czuje się jak w szprot w puszce.. :) ) Mam drugie auto w benzynie, ale czeka na "lepsze" czasy.. O ile nadejdą..

    Co do maluszka.. Kiedyś się jeździło - dla klasyki i zachowania zabytku, jak najbardziej brać. Dla codziennej jazdy - moim zdaniem bez sensu.
  • #13 20059382
    sq3evp
    Poziom 36  
    Maluch to zawsze była "maszyna do jeżdżenia" a nie samochód. Wszedł po Polski, ale był juz starym modelem. Unowocześniany i przez FSM i przez użytkowników. Dziś to myślę, że jest to fajne autko do jeżdżenia po mieście i nie tylko.
    Zdarzają się modele pięknie odrestaurowane i utrzymane.
  • #14 20059413
    arekb81
    Poziom 29  
    Maluch w swoich czasach już był bardzo niebezpieczny dla pasażerów.

    Obecnie mamy bardzo dużo SUVów. Drobna blondynka za kierownicą dużego pojazdu może Malucha nie zauważyć i nawet drobna stłuczka z tego typu pojazdem skończy się źle.

    Oprócz bezpieczeństwa, dochodzi jeszcze przyspieszenie gorsze niż w autobusie miejskim. Ciężko zmienić pas przy ruszaniu ze świateł.

    Ogólnie Maluch obecnie na co dzień to męczarnia.
  • #15 20059416
    carrot
    Moderator Samochody
    Cytat:
    Zdarzają się modele pięknie odrestaurowane i utrzymane.

    Tak, tylko kosztują krocie, to raz, a dwa będą się pięknie prezentować w garażu. Jakbyś zaczął jeździć na co dzień to zacznie rdzewieć oraz lać się z niego
    [/quote]
  • #16 20059421
    sigwa18
    Poziom 43  
    Spalanie 5.5 do 6.5 . Czyli poziom np fabii. Dwa to awaryjność niestety co 2-4 tygodni trzeba coś zrobić. Hamulce bębny latwo przegrzac i ze słabych hamulców mamy 0. Strefa zgniotu konczy się silniku razem z kierowca. Jak masz poniżej 180 cm wzrostu to fotel max do tyłu i masz szanse nie obijać nogami o kierownicę podobnie sufit.
  • #17 20059428
    radiogaga
    Serwisant RTV
    Temat bezpieczeństwa bardzo istotny.Puknąłem swoje maluchy 2 razy.Przód stłamszony,a nogi prawie na zderzaku przecież:).Blacha po kilkudziesięciu latach nie nabiera wytrzymałości.
  • #18 20059648
    sq3evp
    Poziom 36  
    No tak - maluch ma duża strefę zgniotu.
    W dzisiejszych czasach trochę za wolny, mało bezpieczny, ale fajnie autko nie na co dzień.
  • #19 20059691
    sigwa18
    Poziom 43  
    A jeszcze pytanie o głowice czy będziesz musiał lać dodatek czy będziesz miał już wersję do bezołowiowej benzyny (inne zawory i gniazda). Jak wersja starsza na aparacie to do tego cala masa problemów z tym związana. Rozrząd w maluchu to jakieś śmieszne 30 tyś (ciekawe czy współczesne oleje coś są wstanie z tym zrobić na plus). Jakieś zabytki z prądnicą to masakra przy obowiązku jeżdżenia na światłach. Ogólnie maluch był dobry jedynie do uczenia młodego kierowcy pokory.
  • REKLAMA
  • #20 20059702
    JacekCz
    Poziom 42  
    radiogaga napisał:
    Blacha po kilkudziesięciu latach nie nabiera wytrzymałości.

    to szpachla nie wzmacnia ?

    adse napisał:
    Mój 126 el od nowości przejechał 70 tys. km bez najmniejszej usterki


    Taaaak, i nie zmieniałeś oleju / części / tarcz sprzęgła / linki rozrusznika / hamulcowych

    vodiczka napisał:
    bezawaryjnie 20 000 km


    Słusznie uważany, że podniósł poziom politechnizacji, zmuszając do "jakiegoś" zajęcia się mechaniką przynajmniej co 2 tygodnie.
  • #21 20059710
    vodiczka
    Poziom 43  
    JacekCz napisał:
    Taaaak, i nie zmieniałeś oleju / części / tarcz sprzęgła / linki rozrusznika / hamulcowych
    Olej to materiał eksploatacyjny, nawet obecnie nie wymienia się go co 70 000 km. :D
    Maluch teścia przejechał bezusterkowo przynajmniej 50 000 km, pamiętam bo obchodziliśmy mały jubileusz. Pierwsze co wymienił to stożkowe łożyska w przednich piastach ale nie pamiętam po jakim przebiegu.
  • #22 20059714
    andrzej20001
    Poziom 43  
    Toczka bez komfortu, osiągów i bezpieczeństwa. Odpuść.
  • #23 20059741
    sigwa18
    Poziom 43  
    vodiczka napisał:
    JacekCz napisał:
    Taaaak, i nie zmieniałeś oleju / części / tarcz sprzęgła / linki rozrusznika / hamulcowych
    Olej to materiał eksploatacyjny, nawet obecnie nie wymienia się go co 70 000 km. :D
    Maluch teścia przejechał bezusterkowo przynajmniej 50 000 km, pamiętam bo obchodziliśmy mały jubileusz. Pierwsze co wymienił to stożkowe łożyska w przednich piastach ale nie pamiętam po jakim przebiegu.


    Ty masz chyba sklerozę wybiórczą. Bez awaryjnie to nie to samo co dojechał do domu. Niestety w miarę bezawaryjnie to maluch przejeżdżał pierwsze 50-70tyś km lub dwa lata (jak się miało szczęście). Niestety wszystko co jest na rynku ma już dawno ma te dwie wartości za sobą. Może gdyby zrobić pełny remont/odrestaurowanie to byłby względny spokój na rok. Ale też trzeba by weryfikować dobrze "nowe" części bo te potrafiły być gorsze od złomu. Inna sprawa to że przeważnie zawsze dało się go zdrutować/naprawić i nawet te 100-200 km dowlec do domu na kołach.
  • #24 20059746
    kortyleski
    Poziom 43  
    Ja też zaczynałem na maluszku. Takie czasy były że kaszlaka kupowało sie za cenę OC na pół roku. No i dla 17 latka to był super bolid z tylnym napędem. Teraz, po trzydziestu ponad latach bym do niego nawet za sowitą nagrodę nie wsiadł. Kiepski, awaryjny silnik. Bardzo słabe hamulce bez wspomagania. Dynamiki żadnej. Do tego ciasne i niewygodne. O bezpieczeństwie a raczej jego braku już powiedziano. W mieście zawalidroga, za miastem też. Do tego bilans energetyczny nawet z alternatorem bardzo kiepski. Ogrzewanie to kolejny temat rzeka. A w zasadzie brak ogrzewania. W obecnych czasach to niby auto ma praktycznie same wady.
  • #25 20059751
    vodiczka
    Poziom 43  
    sigwa18 napisał:
    Ty masz chyba sklerozę wybiórczą. Bez awaryjnie to nie to samo co dojechał do domu. Niestety w miarę bezawaryjnie to maluch przejeżdżał pierwsze 50-70tyś km lub dwa lata (jak się miało szczęście)
    Przecież pisałem, że przejechał bezawaryjnie przynajmniej 50 000km (dolna granica twoich widełek) i były to jego pierwsze kilometry.
    Nie pisałem, że teść kupił używkę. Nie pisałem też, że każdy nowy maluch przejeżdżał bezawaryjnie minimum 50 000 km.
    Ty masz "normalną sklerozę" bo nie pamiętasz tego co przeczytałeś kilka minut wcześniej :)
  • #26 20059820
    sigwa18
    Poziom 43  
    To załatw mi nowego malucha z salonu z przebiegiem 100-200km. Spokojnie kupię nawet za 60 000pln.
  • #28 20060304
    78db78
    Poziom 43  
    Zgaduję że się nie znasz na naprawach auta a awaryjność będzie duża tak samo dostęp do części słaby. Jak sam nie naprawisz to w warsztatach jak słyszą mały fiat duży to nie biorą się za robotę bo naprawiając jedna rzecz druga psuję się przy rozbiorce itd.
  • #29 20060529
    vodiczka
    Poziom 43  
    sigwa18 napisał:
    To załatw mi nowego malucha z salonu z przebiegiem 100-200km. Spokojnie kupię nawet za 60 000pln.
    Ale o czym piszesz :?: Autor tematu pisze o używce.
    Jeden z forumowiczów napisał:
    adse napisał:
    Mój 126 el od nowości przejechał 70 tys. km bez najmniejszej usterki
    co niektórzy kwestionowali, więc wsparłem go przykładem samochodu teścia.
    Dlaczego mam ci załatwiać nowego malucha z salonu? O ile przyszedłeś na świat po wydarzeniach radomskich lub nieco później
    to tatuś mógł ci go kupić albo sam mogłeś. :)
  • #30 20060572
    sanfran
    Specjalista Sieci, Internet
    Miałem ja podobne dylematy. Gdy kupowałem starą terenówkę to sobie wymawiałem, że będzie mi służyła zimą do jazd po zaśnieżonych drogach. Po naprawie skorodowanych nadkoli doszedłem do wniosku, że auto będzie eksploatowane jedynie na pokazy i wystawy. Ponieważ z roku na rok jego wartość się zwiększa.
    Jazda takim samochodem na codzień (nawet sprawnie hamującym i włączającym się do ruchu) to spore wyzwanie. Auto przez 10 miesięcy stoi w „naftalinie” i drożeje. A na codzień jednak nie ma jak współczesne auto.

    Pamietajmy, że maluch:
    - nie ma ABS
    - oświetlenie zewnętrzne nie należy do najlepszych - a w egzemplarzach z prądnicą zalicza się do tragicznych
    - przednie szyby parują i poza szmatą inne osuszanie nie działa
    - ogrzewanie (z racji konstrukcji) śmierdzi przepalonym olejem
    - wnętrze nie należy do najwygodniejszych
    - oraz do najcichszych.

    Ale osobiście dla mnie najważniejszym faktem jest bezpieczeństwo, które w PF126 jest … jakie jest:
    Fiat 126p pytanie na temat starego ale dobrego klasyka
    Strefa zgniotu jak w Volvo: od przedniego zderzaka do komory silnika.

Podsumowanie tematu

W dyskusji poruszono kwestię opłacalności posiadania Fiata 126p, znanego jako "maluch", w kontekście codziennej eksploatacji. Użytkownicy zwracają uwagę na wysokie koszty paliwa, niską trwałość części oraz częste awarie, co czyni to auto bardziej odpowiednim jako klasyk lub pojazd hobbystyczny niż do codziennego użytku. Wiele osób podkreśla, że maluch nie jest bezpieczny w porównaniu do nowoczesnych samochodów, a jego osiągi są niewystarczające. Wskazano również na problemy z dostępnością części zamiennych oraz ich jakością. Mimo to, niektórzy użytkownicy mają pozytywne doświadczenia z maluchami, które były dobrze utrzymane i serwisowane.
Podsumowanie wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA