Siemka, zakupiłem niedawno gruzika zeswapowanego na m52b25, przyjechałem nim na kołach 80km i wszystko było okej, a temperatura pokazuje pion. Po kilku dniach zaczęła się zapalać kontrolka od płynu chłodniczego, która po chwili sama gasła. Pod domem na zimnym silniku sprawdziłem stan i okazało się, że pływak leży w najniższym punkcie. Dolałem więc płynu i zacząłem odpowietrzanie, chodziła około 40minut zanim przestała wyrzucać bąbelki powietrza i myślałem że temat został zamknięty, ponieważ gdy tak chodziła na wolnych obrotach to nigdzie nic nie kapało. Nic bardziej mylnego.
Okazuje się, że wystarczy nią przejechać kawałek i zaczyna lać pod siebie, mniej więcej z centralnej części silnika (spod maski jest słaby widok, a samochód stoi za nisko żeby sie pod niego wczołgać). Do tego nagrzewnica dość słabo grzeje, bo przy temperaturach -5° na zewnątrz musiałem ustawiać w środku 32° żeby było ciepło.
Osobiście podejrzewam nieszczelność i zapowietrzenie układu, bo tak jak wspomniałem na wolnych obrotach nic nie widać, a dopiero po krótkiej przejażdżce zaczyna się lać.
Czy ktoś może miał podobny problem i mógłby nakierować od czego zacząć sprawdzanie?
Okazuje się, że wystarczy nią przejechać kawałek i zaczyna lać pod siebie, mniej więcej z centralnej części silnika (spod maski jest słaby widok, a samochód stoi za nisko żeby sie pod niego wczołgać). Do tego nagrzewnica dość słabo grzeje, bo przy temperaturach -5° na zewnątrz musiałem ustawiać w środku 32° żeby było ciepło.
Osobiście podejrzewam nieszczelność i zapowietrzenie układu, bo tak jak wspomniałem na wolnych obrotach nic nie widać, a dopiero po krótkiej przejażdżce zaczyna się lać.
Czy ktoś może miał podobny problem i mógłby nakierować od czego zacząć sprawdzanie?