Cześć.
Ja generalnie w elektryce samochodowej nie dłubię, konkertnie w niczym co ma komputer, ale auto tyle warte że nie opłaca się go do warsztatu wieźć.
W każdym razie, młody sąsiada dłubie przy aucie, CorsaB z 1998r C z 2002r, silnik 1.4L. Wyświetla się check engine, a po podłączeniu zabawki na Bluetooth stwierdzono problemy z sondą lambda. Wymieniono sondę na Boscha, brak efektów, wymieniono ponownie na wypadek jakby była uszkodzona, brak efektów, wymieniono przepływomierz, brak efektów. Wtedy mniej więcej pojawiłem się ja, i inną aplikacją odczytałem błąd P0130 - circuit malfunction. W aplikacji wygląda jakby sonda pracowała prawidłowo. Internet podpowiada że może za to odpowiadać uszkodzenie sterownika, konkretnie "jakaś" masa w sterowniku lubi się urwać i tworzyć takie efekty.
No i nie mogę znaleźć żadnej dokładniejszej instrukcji jak to naprawić. Lutownicę mam, umiejętności też, tylko nie wiem gdzie i czego konkretnie szukać. Ma może ktoś jakiś obrazek ze wskazaniem w którym miejscu konkretnie ta masa lubi się urwać?
Co pewnie ważne - to jest jedyny błąd. Był wielokrotnie kasowany, i zawsze pojawiał się ten jeden, zawsze ten sam i nigdy żaden inny.
Ja generalnie w elektryce samochodowej nie dłubię, konkertnie w niczym co ma komputer, ale auto tyle warte że nie opłaca się go do warsztatu wieźć.
W każdym razie, młody sąsiada dłubie przy aucie, Corsa
No i nie mogę znaleźć żadnej dokładniejszej instrukcji jak to naprawić. Lutownicę mam, umiejętności też, tylko nie wiem gdzie i czego konkretnie szukać. Ma może ktoś jakiś obrazek ze wskazaniem w którym miejscu konkretnie ta masa lubi się urwać?
Co pewnie ważne - to jest jedyny błąd. Był wielokrotnie kasowany, i zawsze pojawiał się ten jeden, zawsze ten sam i nigdy żaden inny.