Wygląda na to, że normalnie eksploatujesz solidny samochód klasy premium "od salonu" i masz normalne objawy jego zużycia, czyli niewielkie objawy. Ja miałem i mam do dziś 3 auta salonowe i potwierdzam że normalnie użytkowane auta, nawet klasy ekonomicznej, są w stanie dojechać pod 300 kkm bez istotnych napraw. Polska rzeczywistość aut klasy premium to zajechane auta sprowadzone z zachodu, które co chwilę wymagają poważnych ingerencji i napraw.
Jeżeli teraz zamierzasz kupić auto salonowe to nie będzie to takie proste jak 13 lat temu bo większość to co najmniej miękkie hybrydy. Więc w warunkach: diesel, benzyna, mhev, ev, full hybrid, hybrid plugin wybór nie musi być prosty.
Ale do tematu: moja odpowiedź to turbo benzyna. Różnica w spalaniu nie jest dramatyczna - i tak zależy głównie od stylu jazdy a diesel będzie spadał na coraz większy margines ze względów "eko"-logicznych. Taki trend jest na zachodzie, u nas już też. No i diesel droższy od benzyny czyli kosztowo wyjdzie na to samo. Auta "mieszane" są przekombinowane, przy hybrydzie i tak masz niemal klasyczny układ spalinowy i do tego elektryka - 150% rzeczy do zepsucia więcej. Auta elektryczne zalewają rynek ale ja jeszcze nastawiam się na 10 lat obserwacji, która technologia się zagnieździ na stałe. Więc zwykle benzynowe auto - bez przepłacania przy zakupie, normalny serwis, jedno auto w aucie czyli 100% problemów a nie 150 czy 200.