Witam,
Chcę podłączyć laryngofon (mikrofon gardłowy) do wzmacniacza, ale coś mi to nie chce działać.
Zbudowane to jest z przetwornika piezoelektrycznego oraz małego układu, który wygląda jak jakiś preamp.
Spisałem schemat i wygląda tak:
Podłączam output do wzmacniacza, ale jedyne, co słyszę, to tylko i wyłącznie gdy stukam w ten piezak.
Gdy przyłożę go do krtani, to nic nie słychać. Muszę konkretnie drzeć mordę, żebym mógł cokolwiek
usłyszeć na głośniku, a to, co słychać, jest po pierwsze ciche, a po drugie mocno przesterowane.
Ten schemat w ogóle ma sens? Wygląda to trochę jakby na "wyjściu" trzeba było podać jakieś zasilanie
fantomowe? Ale jak wrzucę tam zasilanie, to symulator na wyjściu wzmacniacza pokazuje właściwie
przebieg prostokątny.
Będę wdzięczny za jakieś wskazówki, co z tym ustrojstwem zrobić, bo to z pewnością coś źle robię,
bo nie wierzę, że trzeba się drzeć do tego, by było cokolwiek słychać (do tego mega przesterowane).
Chcę podłączyć laryngofon (mikrofon gardłowy) do wzmacniacza, ale coś mi to nie chce działać.
Zbudowane to jest z przetwornika piezoelektrycznego oraz małego układu, który wygląda jak jakiś preamp.
Spisałem schemat i wygląda tak:
Podłączam output do wzmacniacza, ale jedyne, co słyszę, to tylko i wyłącznie gdy stukam w ten piezak.
Gdy przyłożę go do krtani, to nic nie słychać. Muszę konkretnie drzeć mordę, żebym mógł cokolwiek
usłyszeć na głośniku, a to, co słychać, jest po pierwsze ciche, a po drugie mocno przesterowane.
Ten schemat w ogóle ma sens? Wygląda to trochę jakby na "wyjściu" trzeba było podać jakieś zasilanie
fantomowe? Ale jak wrzucę tam zasilanie, to symulator na wyjściu wzmacniacza pokazuje właściwie
przebieg prostokątny.
Będę wdzięczny za jakieś wskazówki, co z tym ustrojstwem zrobić, bo to z pewnością coś źle robię,
bo nie wierzę, że trzeba się drzeć do tego, by było cokolwiek słychać (do tego mega przesterowane).