O świcie i o zmierzchu, gdy jeszcze nie ma, albo już nie ma wystarczającej ilości światła, panele dają wówczas zaledwie 73V (a napięcie mocy maksymalnej zestawu moich paneli to 204,5V) falownik wyłącza się, potem za parę sekund włącza się ponownie, ale tylko na kilka sekund i znów się wyłącza i tak w kółko. Moim zdaniem, jeśli nie ma wystarczającej ilości światła czyli jest za niskie napięcie, falownik powinien się wyłączyć, a gdy napięcie wzrośnie do minimalnego czyli 90V, dopiero wtedy powinien się włączyć. Myślałem, że to wada falownika, ale gdy wymieniłem go na inny, sytuacja jest identyczna. Dzieje się tak tylko wtedy, gdy nie jestem podłączony do sieci, bo gdy podłączę się do sieci, to falownik cały czas działa, ale niepotrzebnie doładowuje mi baterie. Mieliście coś podobnego?
Mój sprzęt:
- panele
10x Kensol KS395M-SH moc max 395 Wp = 3,95 kWp, napięcie mocy maksymalnej 40,9 V, prąd mocy maksymalnej 9,66 A. Połączone w dwa szeregi po 5 szt. czyli napięcie mocy max 204,5 V.
- falownik hybrydowy offline
Y&H MPS-VIII ECO 4,2 kW, max prąd ładowania 120 A, max prąd AC ładowania 100 A, napięcie paneli 90-500 VDC, napięcie wejściowe 24 VDC.
Mój sprzęt:
- panele
10x Kensol KS395M-SH moc max 395 Wp = 3,95 kWp, napięcie mocy maksymalnej 40,9 V, prąd mocy maksymalnej 9,66 A. Połączone w dwa szeregi po 5 szt. czyli napięcie mocy max 204,5 V.
- falownik hybrydowy offline
Y&H MPS-VIII ECO 4,2 kW, max prąd ładowania 120 A, max prąd AC ładowania 100 A, napięcie paneli 90-500 VDC, napięcie wejściowe 24 VDC.