Zaciskarka złączek RJ45 (8p8c).
Niby prosta sprawa. Zaciskarek na rynku zatrzęsienie. Ceny różnorodne. Tu opiszę moje doświadczenia i zadam pytanie.
Raz na jakiś czas przychodzi nie tylko zasadzić drzewo albo zbudować szopę, ale także zacisnąć kilkadziesiąt i więcej końcówek na kablach LAN. Wtedy sięgamy po zaciskarkę, albo kupujemy jeśli nie mamy. Ostatnio miałem zaskakujące problemy w tym temacie.
Otóż dość często zaciskam złącza modularne. Najczęściej 8p8c. Mam do tego 2 tanie zaciskarki, które zaciskają złącza 4, 6 i 8p. Proste, ale jestem z nich zadowolony. Zaciskam zwykle cienkie plecionki miedziane. Ostatnio zdarzyło się trochę przewodów CAT7. Tu żyła jest druciana i gruba, potrzebne są specjalne wtyczki dwudzielne, wiadomo.
Wtedy okazało się, że co prawda moje zaciskarki radzą sobie bezproblemowo (mechanizm dźwigniowy), ale powierzchnia kontaktu pod powiększeniem wygląda bardzo nieładnie.
Natychmiast okazało się, że "grzebień" wciskający kontakty w przewody ma powierzchnię daleką od ideału i to jak stempel odgniatało się na złączu.
Rozebrałem więc obie zaciskarki, przy pomocy drobnoziarnistego pilnika diamentowego wygładziłem, a potem wypolerowałem grzebień od strony naciskającej i bardzo się poprawiło, bez większych uwag.
Jednak to nie koniec problemów. Po zakupie nowej partii złączek zacząłem mieć problemy z kontaktowaniem wtyczek w gniazdach. Na początku nie mogłem zrozumieć co się dzieje, bo tester wykazywał poprawne połączenie, a sieć świrowała. Znowu duże powiększenie i znowu wyszedł problem mechaniczny. Zwykle skrajne pola 1 i 8 (ale nie zawsze) okazały się mieć lekko uszkodzone plastikowe ścianki po bokach styku. Plastik miał zadziorki, które powodowały, że jeśli gniazdo miało spłaszczone druty sprężynujące (gniazda wyższych kategorii tak mają, dla lepszego kontaktu), to często sprężysty kontakt zawieszał się na tych zadziorkach i nie dochodził do metalowego kontaktu wtyku. Okazało się konieczne ręczne naprawienie kilku już zaciśniętych wtyków przy pomocy nożyka tapicerskiego, pod lupą. Ustaliłem, że zasadniczo pierwotną przyczyną są obudowy gniazd, nieco szersze, na granicy tolerancji standardu, które w zaciskarkę wchodziły z oporem i nie było żadnego luzu na "ułożenie się" wtyku pod grzebieniem zaciskającym.
Znowu rozebrałem zaciskarki i tym razem delikatnie zaokrągliłem krawędzie wypustów "grzebieni" tak, aby nie były ostre i nie skrobały po plastiku złącza, tylko się po nim gładko wślizgiwały do styków.
I już wszystko było w porządku, ale zauważyłem jeszcze jeden problem. Coś czego nie widać na fabrycznie zaciśniętych wtykach.
Fabrycznie zaciśnięte wtyczki, szczególnie te wyższej klasy, są piękne. A u mnie gdy zaciskam przewody CAT 6 i 7, pojawia się centralnie wgniecenie w polu wtyku. Po prostu grzebień wciskający złącza jest węższy niż szerokość złączy. A ponieważ materiał złącza jest dość miękki i jednocześnie siły miażdżące bardzo duże, grzebień po prostu wytłacza zagłębienie w styku złącza. To oczywiście nie jest poprawne. Może i nie szkodzi w połączeniu które opiera się na sprężystym drucie, ale tak nie powinno być, złącze powinno mieć gładką powierzchnię na całej długości, tak jak przed zaciśnięciem.
Tu już nic nie mogę poradzić i dlatego zadaję pytanie, czy możecie polecić jakąś konkretną zaciskarkę za rozsądne pieniądze, która bez cienia wątpliwości zagniata złącza na przewodach CAT6/7 po całej powierzchni styków? I jest na tyle precyzyjna, że nie uszkadza czasami plastiku z powodu luzów? Musi nadawać się do przelotowych styków. Jedyne co powinna mieć dodatkowo, to nóż do przycinania drutów.
Prośba: zanim się pochwalicie jaki macie sprzęt, który was nigdy nie zawodzi, obejrzyjcie pod sporym powiększeniem zaciśniętą nim końcówkę CAT6 na odpowiednim kablu i porównajcie z kontaktem za nowej jeszcze nie zaciskanej złączce. Bo nie sztuka zacisnąć, żeby sieć działała i był kontakt (przynajmniej przez dłuższy czas). Sztuka zrobić to w wysokiej jakości.
Niby prosta sprawa. Zaciskarek na rynku zatrzęsienie. Ceny różnorodne. Tu opiszę moje doświadczenia i zadam pytanie.
Raz na jakiś czas przychodzi nie tylko zasadzić drzewo albo zbudować szopę, ale także zacisnąć kilkadziesiąt i więcej końcówek na kablach LAN. Wtedy sięgamy po zaciskarkę, albo kupujemy jeśli nie mamy. Ostatnio miałem zaskakujące problemy w tym temacie.
Otóż dość często zaciskam złącza modularne. Najczęściej 8p8c. Mam do tego 2 tanie zaciskarki, które zaciskają złącza 4, 6 i 8p. Proste, ale jestem z nich zadowolony. Zaciskam zwykle cienkie plecionki miedziane. Ostatnio zdarzyło się trochę przewodów CAT7. Tu żyła jest druciana i gruba, potrzebne są specjalne wtyczki dwudzielne, wiadomo.
Wtedy okazało się, że co prawda moje zaciskarki radzą sobie bezproblemowo (mechanizm dźwigniowy), ale powierzchnia kontaktu pod powiększeniem wygląda bardzo nieładnie.
Natychmiast okazało się, że "grzebień" wciskający kontakty w przewody ma powierzchnię daleką od ideału i to jak stempel odgniatało się na złączu.
Rozebrałem więc obie zaciskarki, przy pomocy drobnoziarnistego pilnika diamentowego wygładziłem, a potem wypolerowałem grzebień od strony naciskającej i bardzo się poprawiło, bez większych uwag.
Jednak to nie koniec problemów. Po zakupie nowej partii złączek zacząłem mieć problemy z kontaktowaniem wtyczek w gniazdach. Na początku nie mogłem zrozumieć co się dzieje, bo tester wykazywał poprawne połączenie, a sieć świrowała. Znowu duże powiększenie i znowu wyszedł problem mechaniczny. Zwykle skrajne pola 1 i 8 (ale nie zawsze) okazały się mieć lekko uszkodzone plastikowe ścianki po bokach styku. Plastik miał zadziorki, które powodowały, że jeśli gniazdo miało spłaszczone druty sprężynujące (gniazda wyższych kategorii tak mają, dla lepszego kontaktu), to często sprężysty kontakt zawieszał się na tych zadziorkach i nie dochodził do metalowego kontaktu wtyku. Okazało się konieczne ręczne naprawienie kilku już zaciśniętych wtyków przy pomocy nożyka tapicerskiego, pod lupą. Ustaliłem, że zasadniczo pierwotną przyczyną są obudowy gniazd, nieco szersze, na granicy tolerancji standardu, które w zaciskarkę wchodziły z oporem i nie było żadnego luzu na "ułożenie się" wtyku pod grzebieniem zaciskającym.
Znowu rozebrałem zaciskarki i tym razem delikatnie zaokrągliłem krawędzie wypustów "grzebieni" tak, aby nie były ostre i nie skrobały po plastiku złącza, tylko się po nim gładko wślizgiwały do styków.
I już wszystko było w porządku, ale zauważyłem jeszcze jeden problem. Coś czego nie widać na fabrycznie zaciśniętych wtykach.
Fabrycznie zaciśnięte wtyczki, szczególnie te wyższej klasy, są piękne. A u mnie gdy zaciskam przewody CAT 6 i 7, pojawia się centralnie wgniecenie w polu wtyku. Po prostu grzebień wciskający złącza jest węższy niż szerokość złączy. A ponieważ materiał złącza jest dość miękki i jednocześnie siły miażdżące bardzo duże, grzebień po prostu wytłacza zagłębienie w styku złącza. To oczywiście nie jest poprawne. Może i nie szkodzi w połączeniu które opiera się na sprężystym drucie, ale tak nie powinno być, złącze powinno mieć gładką powierzchnię na całej długości, tak jak przed zaciśnięciem.
Tu już nic nie mogę poradzić i dlatego zadaję pytanie, czy możecie polecić jakąś konkretną zaciskarkę za rozsądne pieniądze, która bez cienia wątpliwości zagniata złącza na przewodach CAT6/7 po całej powierzchni styków? I jest na tyle precyzyjna, że nie uszkadza czasami plastiku z powodu luzów? Musi nadawać się do przelotowych styków. Jedyne co powinna mieć dodatkowo, to nóż do przycinania drutów.
Prośba: zanim się pochwalicie jaki macie sprzęt, który was nigdy nie zawodzi, obejrzyjcie pod sporym powiększeniem zaciśniętą nim końcówkę CAT6 na odpowiednim kablu i porównajcie z kontaktem za nowej jeszcze nie zaciskanej złączce. Bo nie sztuka zacisnąć, żeby sieć działała i był kontakt (przynajmniej przez dłuższy czas). Sztuka zrobić to w wysokiej jakości.