robokop napisał: Plumpi napisał: Odradzam też używanie wszelkich pianek, które pomogą na bardzo krótki czas, a do tego mogą uszkodzić deski. Pianka puchnąc wypchnie deski do góry, wyrywając gwoździe lub też odrywając ranty pióro-wpustów. Naprawa później będzie bardzo trudna.
Tak, a do tego kury się przestaną nieść, mleko będzie kwaśniało i kiszona kapusta zgnije w beczkach.
W życiu nie używałeś takiej pianki, nawet pewnie nigdy jej z bliska nie widziałeś. Tak pianka ani nie uniesie deski, ani nie wyrwie żadnego gwoździa . Polecam spróbuj. Siła wyporu takiej pianki, jest niewiele większa niż np. pianki do golenia, czy bitej śmietany w spraju.
Kiedyś to było forum techniczne....
A skrzypiące deski - obawiam się że nie ma na to skutecznego sposobu, dającego jakiś dłuższy efekt. Wszelkie nasączanie naturalnymi olejami, spowoduje że w końcu zacznie śmierdzieć.
Każda pianka montażowa podczas twardnienia zwiększa swoją objętość. Nawet ta, która się nazywa "niskoprężną". Dlatego też się nazywa "niskoprężna", bo choć mało to jednak się rozpręża.
I nie chodzi tu o rozprężenie zaraz po aplikacji tylko o rozprężenie w trakcie twardnięcia.
To co napisałem to napisałem z własnego doświadczenia. Także miałem taką podłogę, która skrzypiała, bo ją spierniczyli fachowcy i ktoś mi podsunął taki, głupi pomysł, aby użyć pianki montażowej. Kupiłem piankę niskoprężną. Niestety deski się uniosły, a po roku czy dwóch pianka się i tak ubiła i podłoga zaczęła znów skrzypieć. Z tą różnicą, że już skrzypiała głośniej, bo się porobiły luzy na gwoździach, które były wbijane w felc i których już nie dało się dobić bez rozbierania podłogi.
Aby ukrócić Twoje, dalsze takie teksty to zamieszczam zdjęcia tej podłogi:
Tutaj widać tę piankę pomiędzy deskami oraz podniesienie niektórych desek.
Niestety wtedy nie było aparatów fotograficznych w telefonach o rozdzielczościach 100Mpx, dlatego zdjęcia nie są jakiejś, rewelacyjnej jakości.
Pianka tak mi podniosła niektóre deski, że wystawały po kilka milimetrów powyżej sąsiednich desek. Pomimo, że deski te były dużo grubsze od desek autora wątku, bo miały 2,5cm grubości, a do tego miały felce.
Musiałem rozebrać te drzwi przesuwne, bo prowadnica drzwi miejscami wisiała w powietrzu i uderzała podczas przesuwu. Przez to rolki się rozlatywały i blokowały drzwi.
Wyfrezowałem w deskach pod tą prowadnicą szczelinę w której zmontowałem stalowy profil, który co kawałek był przykręcony do podłoża i pozwolił w miarę docisnąć deski i zniwelować te różnice wysokości desek.
P.S. To było mieszkanie 2-poziomowe 96m2 i prawie wszędzie mieliśmy takie deski, bo nam się podobały.
Niestety ta podłoga, która skrzypiała, była robiona przez fachowców. Pozostałe podłogi robiłem już sam i tam już nic nie skrzypiało.
Tutaj się z Tobą zgadzam, że kiedyś to było forum techniczne, ale teraz tacy laicy jak Ty, mają najwięcej do powiedzenia.
Tak więc daruj sobie te sarkazmy.