Citizen75 napisał: Według niektórych nienaukowych źródeł informacji Wielka Piramida potrafi "konserwować" żywność, ostrzyć żyletki, itp. Czech Karel Drbal w 1959 roku otrzymał patent nr 93304 na "urządzenie do utrzymywania ostrości żyletek i brzytew". Przeprowadzono rzekomo badania ostrza żyletki pod mikroskopem elektronowym i ustalono, że pod wpływem nieustalonych procesów piramida "usuwa" cząstki wody z mikroszczelin ostrza żyletki co przywraca jej pierwotną ostrość. Czy to prawda nie wiadomo.
I to by się nawet zgadzało. Najpierw wyschło ciało nieboszczyka w piramidzie. Zaimpregnowało się mięsko na śniadanko 'po drugiej stronie'. No chyba nie chcesz mi powiedzieć, że faraon zabierał coś tak zbędnego na pustyni jak łódź a zapomniał o tak kluczowej sprawie jak solidna wałówka na drugie śniadanie

?
Skoro wyschło ciało w piramidzie i składniki wałówki to przy tej gigantomanii nieuchronnie musiało zacząć wysychać wszystko w około. Z porosłej drzewami sawanny, na co są dowody, Sachara czy Synaj zmieniły się w wielkie hałdy piachu i kupy kamieni. A wszystko to przez i za sprawą podziemnych konstrucji jakichś cho.lernych mądrali, nie wykluczone, że nie z tej Ziemi

.
Chris_W napisał: Nie jestem specem od włoskiego, ale z przedruków dowiedziałem się że, chodzi o inwazję oraz okupację obcych którzy pożywiają się energią duszy ludzkiej, że jest kilka gatunków tych obcych i że z niektórymi da się porozmawiać w trakcie hipnozy, ci obcy się ukrywają lub bytują na innej warstwie rzeczywistości i normalny człowiek nie jest ich świadom.
I to też by się zgadzało

Obcy = Żona.
kEhYo77 napisał: Garstka nowych informacji od zespołu.
Nie widzę w tym sprzęcie żadnej rozdzielnicy, szafy sterującej a nawet tyciego pulpitu celem przeprowadzenia świadomej i zdeterminowanej czasowo teleportacji. Mam tu na myśli sytuację, że stajesz a właściwie kładziesz się w polu działania teleportera i ktoś z boku pociąga za konkretną wajchę włącznika celem wystrzelenia Twojej istoty to tu to tam. Zależnie jak wyjdzie?
Piekielne astrowrota mocy są mocno przekombinowanym pomysłem, to klimaty kinematografii = cho.lerni humaniści. Konkretnie Francuzi opracowali algorytm symulacji lustra z metamorficznego metalu i to się dobrze sprzedało nie tylko w 'Gwiezdnych Wrotach' i się zaczęło.... W praktycznych rozwiązaniach to by raczej średnio wypadło.
Wracając do rzeczywistości

, widzę w tej sytuacji spory potencjał. Teleporter jak z Star Trek-a ma większe podstawy racjonalności choćby z powodu, że scenarzyści konsultowali to z jakimś fizykiem, czyli człekiem cywilizowanym a nie dzikim humanistą. Uwzględniono nawet fenomen Zasady Nieoznaczoności Heisenberga - niwelator efektu, co przekładając na lata '50 początku serialu, wydawało się powiewem naukowej świeżości, Heisenberg jeszcze żył a nawet miał się świetnie. Co nie jest aż tak oczywiste choćby z powodu doprawdy chorych zabaw z uranem czy radem w czasie prób zbudowania bomby atomowej dla ukochanego Führera.
Z całą pewnością, nieboszczyk faraon miałby poważne problemy motoryczne by samodzielnie przedostać się przez pionowe wrota. No bez jaj! Jak to sobie wyobrażasz? Formułę, cyk z pola teleportera + wskrzeszenie w pakiecie, jeszcze da się obronić ale tej z pionowymi wrotami, jak na filmie albo grafikach, zupełnie nie widzę. Sposób pochówku w pozycji poziomej a nie pionowej jednoznacznie wskazuje na wektor oraz sposób działania teleportera.
Podchodząc do tego czysto inżynieryjnie. Musi istnieć pole teleportacji i nie ma rozdzielnicy do jego odpalenia. Pole, z powodu koniecznej ilości energii astralnej do skoku przez galaktykę, nie powinno być raczej duże. Ale co ja tam wiem? Może jest duże i zmieści się jeszcze drużyna kobiecej koszykówki, to polecam

.
Piramida do czasu samoczynnej inicjacji skoku, o czym było wyżej, konserwowała nieboszczyka. Tak by mógł być wskrzeszony ze wszystkimi sprzętami. Wszystko było stosownie wypartoszone i popakowane by nic się nie zgubiło.
Skoro nie ma rozdzielnicy za to istnieje uzasadnione przekonaniami podejrzenie, że sprzęt samoczynnie odpala się przynajmniej dwa razy do roku to powstaje pewna możliwość, okno możliwości.
Widzę to tak, skoro wiesz kiedy i gdzie? Plus dysponujesz niepohamowaną wiarą w to o czym piszesz to nie widzę uzasadnionych technicznych przeciwwskazań by podjąć wyzwanie. Sam zdecydujesz czy ta dzika historia ma sens?
Plan w zarysach jest taki, odłączysz się od wycieczki głupich, białych, grubych turystów i o oznaczonym czasie oraz miejscu przetestujesz teleportację w rzeczywistości. Jeżeli sprzęt nie działa, to trudno. Ale jak działa! To zamiast kawałek po kawałku fizycznie i duchowo gnić na tej zafaj.danej planecie przeniesiesz się do lepszego miejsca. Alternatywą jest jakże wspaniała emerytura w wieku 70 lat, jak dożyjesz.
Co do wyposażenia, zabierz ze sobą minimum = plecaczek ewakuacyjny: eleganckie ubranie na zmianę, 3 zmiany bielizny. Jedna to stanowczo za mało! Skok na drugą stronę galaktyki może okazać się za dużym 'hard core-m' dla kiszek.
Tabletki na chorobę lokomocyjną są raczej bez sensu i passe. Lepszym rozwiązaniem będzie spory woreczek porządnego zioła + adekwatna sztanga bibułek by na miejscu skręcić sobie konkretnego blanta. Możesz akurat przypadkiem lecieć do Egiptu przez Amsterdam

.
Ułatwi to aklimatyzację 'po skoku' jak i nawiązanie korzystnych relacji z tambylcami = ufiakami i zapewne poznasz Ramzesa. Tabletki lokomocyjne albo na s.raczkę z całą pewnością tego typu usprawnień w kontaktach nie ułatwiają

. Nie bądź jak typowy polski turysta, który zabiera ze sobą pół apteki prócz tego co oczywiste i pożyteczne, bądź mądry!
Koniecznym wydaje się coś do picia, przezornie wyposaż się jeszcze w porządną flaszkę np. 'Столичная' = Stolicznaja powinna podpasować. Jest tyle uzasadnionych pogłosek o zapomnianej piramidzie na Syberii, że warto ten trop potraktować na serio.
Zapakuj, oczywistą w tej sytuacji, konkretną wałówkę. Chyba, że liczysz na to, że po drugiej stronie galaktyki natkniesz się na kolejną franczyzę 'Żabki'? Tego bym raczej nie przewidywał ale to moje zdanie, kto wie?
Ponton jest zdecydowanie za duży i bez sensu. Przez tego g.nego klamora mogą cię cofnąć lub aresztować już na lotnisku. Po co pasażerowi lecącemu do Egiptu, ponton u licha

? Że przez Amsterdam, niewiele zmienia. Zapałki kupisz w Egipcie, na pokład samolotu nie można ich wnosić podobnie jak zapalniczki nawet w zdawanym bagażu. Głupio byłoby wyłożyć wyprawę na takich du.perelach.
I jak już będziesz po drugiej stronie galaktyki, a będziesz na to liczę, i będzie to możliwe, wyślij kartkę z wiadomością byśmy na elektrodzie wiedzieli czy warunki kurortu, w którym jesteś, nam podpasują?
Opcja B, gdyby jednak teleporter z jakiegoś powodu nie odpalił.
Niewątpliwie zostaniesz pojmany przez pilnujących tajemnic. Zwykłe następstwa lewizny, wielkie mi halo! Aby nie robić afery, to standardowe podejście w przypadku naruszeń Tajemnic III Poziomu, zrobią z ciebie wariata. To rozwiązuje problem z mediami jak również kosztami zatrzymania czy wymiaru sprawiedliwości. Nikt, z niewtajemniczonych w to co będziesz opowiadał, nie uwierzy. To wystarcza! Póki nie zabierają paska i sznurówek nie masz się czym przejmować.
Bez względu na to czego doznasz albo zobaczysz, na odsiadkę w arabskim psychiatryku też raczej nie powinieneś liczyć. Max co dostaniesz to ichniego 'misia' albo innego 'orła' do paszportu z banem na 10 lat, wsadzą cię pod strażą do samolotu i po temacie.
Nie powinno być problemów z 'ziołem' i 'Stolicznoją'. Zawartość przeszukanego plecaczka ewakuacyjnego będzie świadczyć o tym, że to wszystko było na użytek własny albo/i Ra w innej jurysdykcji prawnej

. Poza tym...
Nie miej złudzeń, o ile ancug, bieliznę i wałówkę odzyskasz to zestaw do kręcenia blantów jak i Stolicznaja w niewyjaśnionych okolicznościach znikną/teleportują się jako pierwsze. Trudno powiedzieć co na jakim etapie, zależnie jak wyjdzie? Załóżmy roboczo, że zestaw do robienia blantów na etapie przekazania w piramidzie policji a flaszka, prawdopodobnie w czasie podróży na lotnisko lub aresztu tymczasowego. Zależnie od tego na co Ra będzie miał tego dnia ochotę

.
Oczywiście dla Twojego dobra, Egipt to kraj arabski. Po zmroku kulturowe/religijne zasady nieco się naginają. W Egipcie wystarczająco długo byli i są Rosjanie by miejscowi nie wiedzieli jak działa teleportacja Stolicznej

?
To dlatego dwa razy do roku, zbieżność dat z koniunkcjami nieprzypadkowa, strażnicy piramid chodzą ostro 'uspawani', znacznie znacznie bardziej jak po wycieczce do Amsterdamu a policjanci leczą kaca i wątrobę w następstwie zbiorowych teleportacji. Zapewne to efekt okruszków z pańskiego stołu Ra albo jakaś niewyjaśniona pradawna klątwa

?
Gdybyś jednak nadspodziewanie dobrze nazmyślał w czasie rutynowego przesłuchania, to istnieje niewielka szansa, ale zawsze, wylądowania w arabskim psychiatryku. Nic długiego, 'System' tego nie lubi. Po powrocie napiszesz książkę i też będziesz do przodu. Pobyt uwiarygodni, przynajmniej 'U nas w JuKeyu', opis tego czego doświadczyłeś i widziałeś w piramidzie.