W każdym jednym aucie olej spuszczany korkiem schodzi niemal do zera.
Odessany nie podlega oględzinom, nie zabiera opiłków, jego ilość zawsze będzie mniejsza niż po spuszczeniu korkiem.
Co do uszkodzeń gwintu, to przy odlewie przeważnie jest uszkodzony przy dokręcaniu, a przy odkręcaniu to uszkodzenie się objawia, albo pogłębia. Natomiast przy tłoczonej gwint zostaje niemal w 100% przypadków nienaruszony.
Spawanie korka przy aluminiowej misce ma sens, ponieważ grzany korek się rozszerza, rozpycha odlew, a następnie stygnąc kurczy się, pozostawiając połączenie luźniejszym. Nie dochodzi wówczas do zerwania zwoju przy odkręcaniu. Stalową rwie się na siłę i zawsze daje się odkręcić.
Teoria o korozji jest co najmniej błędna. Korek czy miska korodują na zewnątrz, sam gwint pozostaje nieskazitelnie wolny od jakiejkolwiek korozji.
Psikanie tego odrdzewiaczami nie ma żadnego sensu. Gwint jest odseparowany od zewnątrz uszczelką, jest też na tyle luźny, że nawet wyczyszczony przed wkręceniem korka, zostaje niemal natychmiast wypełniony olejem zalanym do silnika.
Każdą jedną śrubę da się wykręcić, każdą jedną, nawet jak jest zerwana i tkwi głęboko w otworze. Warunek to odpowiednie podejście i narzędzia.
Porady o kluczu udarowym można sobie od razu darować.
Seria drobnych uderzeń, których siła nie przekracza momentu potrzebnego do ruszenia korka, może doprowadzić jedynie do zmęczenia gniazda i destrukcji. Niczego zbyt mocno dokręconego nie kręcimy obrotowym młotkiem, tylko momentem przyłożonym jednorazowo.
Dodam, że doświadczony mechanik nie założy klucza pierwszego lepszego, ale taki, którym pokręci, a jednocześnie drugą ręką przytrzyma go w osi za środek. Wytworzy jedynie moment obrotowy, a nie siłę "wyłamującą", tak jak jest to w przypadku stawania na klucz do kół i łamaniu szpilek.