@Ash Ketchum każdy ma swoje wary i przywary, i albo druga osoba je akceptuje, albo trzeba się rozejść, żeby nie tkwić w toksycznej relacji - i dotyczy to wszelkich sfer relacji prywatnych - w relacjach zawodowych wiadomo - średnio mamy wybór, bo na szali jest kasa.
Ja sam miałem jak myślałem grupkę przyjaciół - ale jak pojawił się kolejny, nowy, któremu zacząłem zawadzać, to wszyscy postanowili się na mnie wypiąć - łącznie z tym fałszywcem, któremu pożyczyłem 2000 PLN - a ja kasy nie pożyczam co do zasady, co pokazuje poziom zaufania.
Czy mnie bolało? Ta, trochę tak. Czy wyszło mi to na złe? Nie, wyszedłem z absolutnie najgorszego szamba w jakim w życiu byłem - najwidoczniej zadawanie się z marginesem społecznym nie służy samorozwojowi. Zmieniłem pracę, podjąłem różne kursy - te bezpłatne i te płatne - odnowiłem pozwolenie radiowe, zrobiłem różne inne uprawnienia, kursy i szkolenia - które nawet z zawodem nie są związane, a z hobby.
Ostatnimi czasy sami z siebie wyciągnęli do mnie rękę i zaprosili do wspólnej gry w Counter Strike'a - grzecznie odmówiłem - ale i tak poświęciłem ten moment na granie - z nowymi kolegami - do których oczywiście mam odpowiedni dystans emocjonalny - ot, zwykli koledzy do grania.
Mimo że jestem dość młody, to swoje przeżyłem, życie mnie błogo nie traktowało - od licznych śmierci - bliższych i dalszych przyjaciół - tych starszych i tych zdecydowanie za młodych, by ten świat opuścić, przez grube problemy finansowe - częściowo zapoczątkowane tym, że pożyczyłem tamtemu wszystko, co na tamten moment miałem.
Sugeruję jedynie, że jeżeli ktoś Cię nie chce w życiu, to nie uszczęśliwiaj go na siłę, idź swoją drogą, Ty na tym zyskasz - a los tamtego nie powinien Cię już dalej interesować.