Dzisiaj testuję niepozorny gadżet sprowadzony z Chin za niecałe 80 złotych. Reklamowany jest on jako uniwersalny tłumacz parowany z telefonem - wybieramy języki w aplikacji, a potem trzymając przycisk mówimy do mikrofonu. Po zwolnieniu przycisku urządzenie tłumaczy wypowiedź z wybranego na docelowy język. Może to być bardzo przydatne w podróży, ale czy rzeczywiście będzie tak pięknie, jak opisuje to sprzedawca? Sprawdźmy.
Pudełeczko rzeczywiście jest dość solidne. Przypomina mi nieco kupowanie nowego telefonu - nie jest to jednorazowe opakowanie. Model produktu to G6, a FCC ID 2A6DU-2501.
W środku mamy urządzenie, instrukcję oraz przewód USB C:
Do działania trzeba pobrać aplikację - zaprowadzi do niej nas kod QR z instrukcji. Aplikacja wspiera kilka urządzeń, oprócz translatora są też słuchawki i okulary.
Parowanie wymaga włączenia Bluetooth i wybrania urządzenia z listy.
Trzeba też dać odpowiednie zezwolenia dla aplikacji. Od tego momentu działanie jest proste:
1. w aplikacji wybieramy języki (między którymi się tłumaczy)
2. bocznym przyciskiem włączamy translator, aż zapali się LED
3. aby tłumaczyć, wciskamy dany z dwóch przycisków, i mówimy gdy jest on wciśnięty. Po zwolnieniu odbywa się tłumaczenie na język przeciwny
W aplikacji jest też historia przetłumaczonych wiadomości.
Tyle w teorii - a w praktyce? Oto demonstracja filmowa w oparciu o darmowy angielskojęzyczny materiał z Youtube, właściwie to krótki jego fragment:
Sygnał dźwiękowy jest z translatora. Na początku wciskam przycisk, potem go zwalniam. Po chwili słychać translator. Od razu da się zauważyć pewne problemy:
- pomiędzy zakończeniem wypowiedzi a tłumaczeniem jest chwilka oczekiwania
- tłumaczenie nie jest na poziomie współczesnych systemów AI, to raczej jest Google Translate
- urządzenie często niedosłyszy, trzeba mówić głośno i wyraźnie
- urządzenie ma problem z nazwami własnymi - na tym przykładzie nie przetłumaczyło jednej z nazw, ale to dyskusyjne, czy powinno...
Dodatkowo jest też problem z tym który przycisk to który język - nie można się pomylić, to który przycisk wciśniemy określa język źródłowy i docelowy. Nie ma automatycznego wykrywania.
Potestowałem to nieco więcej, też z językiem niemieckim, i szybko wyrobiłem sobie zdanie, że system pozwala się dogadać z kimś, ale często nieco przekręca zwroty.
Inny problem to fakt, że tłumaczenia są wykonywane w chmurze - potencjalnie jest wersja offline, ale jest płatna, więc jej nie przetestowałem:
Dodatkowo aplikacja ma jakieś wbudowane efekty dźwiękowe - deszcz, itd. To zasadniczo jest po prostu głośnik/mikrofon Bluetooth, do odtwarzania muzyki też się nada, całkiem bez apki producenta.
Na koniec rzut oka do środka - nie chciałem psuć swojego egzemplarza, więc tylko zacytuję fotki z ogólnodostępnego raportu FCC:
Źródło: https://fccid.io/2A6DU2501/Internal-Photos/Internal-photos-8653107
Poznaję w środku pojedynczy układ od JieLi Technology, ten sam, który widziałem w różnego rodzaju głośnikach z Bluetooth. Nie ma tu raczej zaskoczenia.
Podsumowując - o ile będąc w podróży mamy dostęp do Internetu, to te urządzenie rzeczywiście jest w stanie tłumaczyć proste zdania, jedyny problem polega na tym, że całość i tak odbywa się przez telefon i chmurę, więc zasadniczo sam gadżet z tematu to tylko zbędny bajer, a aplikacja by mogła tłumaczyć i bez niego. Plusem natomiast jest to, że kupując ten translator zyskujemy głośnik/mikrofon Bluetooth, choć potencjalnie trochę przepłacamy. Do pobocznych minusów należy słaby mikrofon (trzeba bardzo głośno mówić) oraz nieintuicyjny (dla mnie) sposób użycia - mylą mi się przyciski, który jest który.
Czy widzicie sens dla tego typu tłumaczy?
PS: Może by w osobnej części spróbować uruchomić te urządzenie bezpośrednio z ESP32?
Fajne? Ranking DIY Pomogłem? Kup mi kawę.