Dziś coś zupełnie z innej beczki - kilka zdjęć ze środka ogranicznika przepięć (ochronnika) klasy B+C. Bohaterem tematu jest trójfazowy model OCH-B+C 275/60 marki Sicher Electric. Jego głównym zadaniem jest ochrona instalacji niskiego napięcia przed skutkami częściowych, bezpośrednich i pośrednich wyładowań atmosferycznych. Zgodnie z nadrukiem na obudowie, sprzęt ten charakteryzuje się napięciem trwałej pracy Uc = 275 V AC, prądem znamionowym wyładowczym In = 30 kA oraz maksymalnym Imax = 60 kA. Napięciowy poziom ochrony Up to ≤ 800 V.
Pierwsze co rzuca się w oczy to modułowa budowa urządzenia. Mamy osobno podstawę (bazę) montowaną na szynę TH35, do której przykręcamy przewody fazowe (L1, L2, L3) i szynę wspólną (w tym układzie PEN), oraz wymienne wtykowe wkładki robocze. Dzięki temu, po zużyciu się elementu zabezpieczającego, nie trzeba odkręcać przewodów, a jedynie wymienić sam wkład. Wkładki są w klasie szczelności IP20.
Dla zasady zajrzałem też do tej ramki, ale oczywiście, tam zasadniczo nic ma, poza masywnymi i solidnymi stykami, zapewniającymi dobry kontakt.
Ciekawsza sytuacja jest we wkładzie. To w nim ukryty jest właściwy element tłumiący przepięcia, czyli masywny warystor tlenkowy (MOV). Jego zadaniem jest błyskawiczne zmniejszenie swojej rezystancji, gdy napięcie w sieci przekroczy bezpieczny próg, i zwarcie groźnego impulsu udarowego do przewodu PEN.
Widać też mechanizm ze sprężynką, który po degradacji i przegrzaniu warystora zwalnia blokadę i zmienia wskaźnik na kolor czerwony (napis "IF RED REPLACE"). Jest to tzw. odłącznik termiczny. Warystory z czasem i kolejnymi przyjętymi udarami ulegają degradacji, co skutkuje wzrostem prądu upływu i silnym nagrzewaniem. Aby nie doszło do pożaru, wyprowadzenia warystora są przylutowane specjalnym niskotopliwym spoiwem. Gdy temperatura przekroczy krytyczny punkt, cyna się topi, a widoczna sprężyna mechanicznie odpycha i rozłącza obwód prądowy, jednocześnie wysuwając czerwoną flagę na przedni panel.
Krótka prezentacja filmowa - działanie sprężyny:
Po wyjęciu wkładu:
W środku są dwa prostokątne bloki warystorowe oraz dobrze widoczny, wspomniany wyżej mechanizm odłącznika termicznego ze sprężyną.
W zasadzie to tyle, do wnętrza samego warystora się już raczej nie dostanę...
Podsumowując, to był sprzęt totalnie nie z mojej dziedziny - ja operuję raczej w przestrzeni cyfrowej, funkcje, bajty, instrukcje, ewentualnie poziomy TTL i CMOS, a tu z kolei mamy coś, co wygląda mi na potężny, czysto analogowy i wręcz brutalny w swoim działaniu pochłaniacz energii. To urządzenie, które na co dzień biernie czeka, by w ciągu chwili zewrzeć wielkie prądy i ocalić naszą elektronikę przed zniszczeniem.
Jak oceniacie działanie tego typu zabezpieczeń, jakie są ich wady i zalety?
Fajne? Ranking DIY Pomogłem? Kup mi kawę.