Pomysł konstrukcji niczego sobie choć w wykonaniu ubogo.
Warto zaopatrzyć takie płytki uruchomieniowe w maksimum możliwych zewnętrznych urządzeń peryferyjnych, a wyprowadzenia procesora tak rozmieścić na płytce, żeby można było też skorzystać z możliwie wszystkich wewnętrznych bloków.
Mimo, że istnieją pewne różnice w obsłudze między najbardziej rozbudowanymi procesorkami, a tymi najprostszymi w rodzinie Mega, to wydaje mi się, że warto jednak stosować w takich płytkach najbardziej rozbudowane wersje mikrokontrolerów. Nawet dobrze stworzyć pewną nadmiarowość, żeby można było testować wszystkie możliwe (przynajmniej wiele możliwych) opcji. Dlatego popieram zastosowanie zewnętrznego RTC, w końcu nie każdy w swoich konstrukcjach może skorzystać z opcji wewnętrznego. Ale jeśli ograniczenia, w tym wypadku finansowe, nie pozwalają na zastosowanie wielu peryferiów w tym momencie, czy nie warto byłoby to zrealizować w formie modułów/klocków? Zawsze w przyszłości w prosty sposób można byłoby dołączać dodatkowe moduły bez konieczności konstruowania nowej płytki.
Cytat: Jak będę robił coś większego, to wezmę ARM7 albo ARM9[...]
...i słusznie, ale to już inna rodzina procków, a czasem całkiem spore rzeczy można zrobić na ATMegach. Jeśli nie zna się ARM-ów to znacznie przyspiesza realizację potencjalnego projektu stostowanie znanych sobie mikrokontrolerów, a jak się ma jeszcze na czym sprawdzić swoje idee (rozbudowana płytka uruchomieniowa), to projekt powstaje ekspresowo.
Cytat: Tego typu płytki testowe nadają się jedynie do nauki programowania i (z doświadczenia wiem) na tym ich rola się kończy...
...z tym się częściowo zgadzam. Taka prosta i uboga płytka nie daje zbyt dużego pola manewru przy tworzeniu nowych projektów, ale gdyby była bardziej rozbudowana i miała możliwość dołączania innych modułów, to na takiej można już stworzyć prawie każdy projekt i w początkowej fazie skoncentrować się tylko i wyłącznie na programowaniu. Łatwiej zmienić program niż układ jak już została zaprojektowana płytka drukowana.
Cytat: Jak ktoś nie zna angielskiego i się zabiera za elektronikę, programowanie, itp., to niech się uczy
Może to nie tak do końca na temat płytki testowej, ale w końcu strona www na jej temat też została stworzona i w pewnym sensie związek jest.
Na ten temat można dyskutować i dyskutować. Jeśli założeniem stworzenia tej płytki ma być nauka i zabawa, którą chce się zarazić kogoś, to z takim podejściem adepci elektroniki mikroprocesorowej skazani są najpierw na naukę angielskiego. Na pewno znajomość tego języka jest tak cenna, że prawie niezbędna dla obecnego elektronika, ale nie można z tego robić kryterium kwalifikacyjnego "chcesz pobawić się elektroniką to najpierw naucz się angielskiego". Niech te wymóg dotyczy zaawansowanych elektroników. Moim zdaniem jak w Polsce tworzysz coś do nauki lub zabawy twórz to przede wszystkim w języku polskim. W języku angielskim jest ogrom materiałów, w polskim już znacznie mniej. Człowiek jest leniwy (dzięki temu między innymi paradoksalnie mamy postęp) i chęteniej przegląda informacje w ojczystym języku, a na pewno szybciej przetrawi informacje w nim podane.
Pozdrawiam i życzę sukcesów w rozbudowie płytki testowej, bo dobrze przemyślanych konstrukcji tego typu brak, albo trzeba słono za nie płacić.