Witam.
Dość długo zastanawiałem się czy warto zamieścić tutaj ten zasilacz, ale wreszcie się odważyłem:) Pewnie pojawią się komentarze o zniżaniu poziomu ale trzeba jakoś zacząć.
Jako, że warsztacie każdego elektronika powinien znajdować się przynajmniej jeden zasilacz zdecydowałem się na zmontowanie czegoś samemu.
Jest to typowa aplikacja na wzmacniaczu operacyjnym LM324.
Załączam schemat, który znalazłem gdzieś w sieci. Z mojej strony zastąpiłem dwa tranzystory bipolarne na wyjściu, jednym MOSFET'em (konkretnie BUZ11) i dołożyłem diodę sygnalizująca włączone zasilanie. Czerwone diody sygnalizują załączenie ograniczenia prądowego.
Układ jest bardzo prosty w budowie. Koszt elementów niewielki. Najdroższe było trafo. Mogę powiedzieć, że jestem z niego bardzo zadowolony. Służy mi już od 2 lat i nigdy nie miałem z nim żadnych problemów.
Fajną rzeczą jest ograniczenie prądowe, które przydaje się zwłaszcza przy testowaniu nowo złożonych układów.
Co do obudowy to udało mi się znaleźć kiedyś na giełdzie stare i zniszczone źródło prądowe. Wywaliłem wszystko z środka. Zdarłem starą farbę wypolerowałem przedni panel (aluminium) i zrobiłem płytę czołową metodą termotransferu. Boki pomalowałem czarnym sprayem. Zasilacz jest już troszkę poobijany, ale to znak że często mi służy
Co do parametrów to nie udało mi się wycisnąć fabrycznych 30V i 3A. W tytule podałem realny zakres pracy zasilacza.
Efekty pracy na poniższych fotkach.
Dorzucam schemat ideowy z zaznaczonym miejscem wpięcia BUZ11.
Pozdrawiam i czekam na komentarze.
Proszę może jednak tak?
Ogłoszenie: Wklejanie zdjęć.
TONI_2003
Fajne? Ranking DIY

